Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Trwa walka z białaczką i śmiercią! Uratuj Jasia - kończy mu się czas!

Jaś Wajer
268 661,13 zł ( 56,12% )
Wsparło 8188 osób
Cel zbiórki:

LEK BLINATUMOMAB - RATOWANIE ŻYCIA PRZY WZNOWIE BIAŁACZKI

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Jaś Wajer
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa
Rozpoczęcie: 8 Maja 2018
Zakończenie: 19 Czerwca 2018

Rezultat zbiórki

Walka Jasia właśnie się skończyła. Dziś rano (20 czerwca 2018) o godzinie 7.35 jego serduszko przestało bić... Odszedł tam, gdzie nie ma już cierpienia…

Dzisiaj nasz Aniołek odszedł do krainy wieczności. Dziękujemy, że byliście z nami i prosimy o modlitwę za jego duszę.

Rodzinie Jasia i wszystkim jego bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia. Ciężko znaleźć słowa, bo cóż powiedzieć, kiedy życie dziecka kończy się tak wcześnie, zbyt wcześnie?

Białaczka to okrutny przeciwnik. Śmiertelny. Ale Ty, Jasiu, byłeś dzielnym wojownikiem. Twój hart ducha, siła i odwaga mógłby być dla innych wzorem…

Będzie nam Ciebie brakowało. Śpij, aniołku. [*]

Aktualizacje

Pewne walki przegrane są tylko pozornie… Bo wojna wciąż trwa!

Stefcia, koleżanka Jasia z fundacji, odeszła. Jej życie zgasło przedwcześnie, jak iskierka… Przeciwnik był ten sam co u Jasia – białaczka… Stefcia oddała jednak Jasiowi swoją siłę – jej rodzice zdecydowali, że środki, których ich córeczka nie zdążyła wykorzystać na leczenie, zostaną przekazane na lek dla Jasia. Dzięki nim możemy zmniejszyć kwotę o 200 tysięcy złotych. Wciąż jednak brakuje ogromnej sumy pieniędzy! To jest cena za szansę na życie… Prosimy o pomoc podwójnie! Tylko my możemy sprawić, że ta wojna o życie Jasia może skończyć się czymś innym niż porażką…

Opis zbiórki

Trwa dramatyczna walka o życie Jasia. Ostra białaczka limfoblastyczna wydała na niego wyrok śmierci! To już drugi atak - wznowa… Zwykłe leczenie nie działa! Pozostała ostatnia szansa – Blinatumobab, nierefundowany lek! 2 lipca Jaś musi przyjąć pierwszą dawkę leku. Mamy mało czasu, a do zebrania ogromną kwotę, stawka jest jednak najwyższa – życie tego 12-letniego chłopca! Czas ucieka, rośnie za to strach… Tata Jasia błaga o Twoją pomoc:

Bycie ojcem to najpiękniejsze, co może spotkać mężczyznę. Jest pełne wspaniałych chwil, takich jak te, w których widzisz uśmiech swojego dziecka. Wszystko się zmienia, gdy znika uśmiech, a zamiast niego jest tylko ból! Gdy życie Twojego dziecka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie i jeśli nie nadejdzie pomoc – skończy się.

Jaś Wajer

Mam dwóch wspaniałych synów. Jasiek, młodszy, ma prawie 12 lat. Nigdy nie chorował, nie wiedział nawet, jak wygląda szpital… Wszystko zmieniło się w zeszłoroczne wakacje. Budowaliśmy razem domek na drzewie… Kilka dni później Jasiu zaczął skarżyć się na ból w pachwinie. Poszliśmy do lekarza, wszyscy myśleli, że to od dźwigania... Ból jednak nie mijał, a przenosił się w inne miejsca. Czasem bolały mięśnie nóg, czasem pleców, brzucha, klatki piersiowej… Przez kilka dni było dobrze, a potem ból znowu wracał. Potem lekarze myśleli, że to dlatego, że Jaś znowu rośnie… Ciągłe leki, brak poprawy… Tak było do początku zimowych ferii. Stawiliśmy się w szpitalu z bólem klatki piersiowej. Kardiologia. Pobieranie krwi, rutynowe badania… Niepokojące wyniki. Zapadła decyzja o przewiezieniu Jasia do innego szpitalu, tam zrobiono mu kolejne badania, pobrano szpik. To był 22 lutego 2016 roku. Nie wiedziałem wtedy, że będzie to najgorszy dzień mojego życia, że padnie wtedy najokrutniejsza diagnoza, której nie spodziewał się nikt, nigdy.

Tego dnia dowiedziałem się, że mój syn ma ostrą białaczkę limfoblastyczną.

Jaś Wajer

Kiedy pada taka diagnoza, słyszysz tylko to jedno słowo. Białaczka. Więcej do człowieka nie dociera… Dlaczego?! Jak to się stało?! To musi być pomyłka. Przecież on jest dzieckiem, nigdy nikogo nie skrzywdził, jest niewinny, bezbronny… Dopiero po kilku dniach zrozumiałem, że to prawda, że nie śnię, że to się dzieje. Że mój syn jest śmiertelnie chory i że właśnie zaczyna się walka, w której stawką jest jego życie!

Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowym rozpoczęciu chemioterapii. Czas leczenia: 2 lata… Kolejny cios w samo serce. Jak wytłumaczyć ciekawemu świata dziecku, że kolejne lata życia spędzi w szpitalu? Że jego najlepszym przyjacielem będzie teraz cewnik, przez który będzie podawania chemia?! Że czeka go cierpienie, płacz, dni, w których będzie słaniał się na nogach, umierał z bólu? Że będzie nie do poznania, opuchnięty od sterydów, bez włosów, brwi i rzęs?

Jaś Wajer

Naszym drugim domem od tego czasu jest oddział onkologii. Ból jest straszny, ale jest coś gorszego – bezradność. Jeśli ktoś choruje, to dlaczego nie ja, ja jestem dorosły, silny, dlaczego on, mój syn, takie niewinne dziecko? Ciężkie dni, bezsenne noce, rozpacz. Porażki. I małe zwycięstwa… Chemia działa, komórki rakowe zostały zniszczone! Nadzieja, która niczym światło świeciła coraz jaśniej każdego dnia… Już miało być dobrze. Już miało nie być bólu, spadków wyników, strachu i łez. Wierzyliśmy, że w lipcu zakończymy leczenie, wszystkie znaki na ziemi i niebie na to wskazywały. Lekarze byli dobrej myśli… Zaczęliśmy się cieszyć. Zaczęliśmy wierzyć… A potem to słowo, jedno, które sprawiło, że nasz budowany mozolnie świat rozsypał się jak domek z kart… WZNOWA. Wszystko wróciło. Chemia, toczenia, transfuzje, znów chemia… Lekarze wezwali mnie na rozmowę. Poprosili, żebym usiadł… powiedzieli, że muszą być szczerzy. Dotychczasowe leczenie jest nieskuteczne. Trzeba je zmienić, by dać Jasiowi szansę na życie. Tą szansą ma być lek Blinatumomab. Nierefundowany… Leczenie ma się składać z 2 cykli – w trakcie jednego Jaś dostanie 20 fiolek leku, w trakcie drugiego – 21 fiolek. Całkowity koszt to prawie 700 tysięcy złotych. Po nocach śni mi się ta kwota. Taką cenę ma dziś życie mojego synka.

Jaś to Wojownik. Dzielnie znosi wszystko. Robię wszystko, by przy nim się uśmiechać, ale czasem muszę go zostawić na chwilę. Wyjść z oddziału. Płakać. Z bezsilności, niemocy, przerażenia. Bo jedyna nadzieja dla Jasia to inni ludzie, tacy jak Ty. Dlatego ja, tata, błagam Cię o pomoc! Pomóż mi zebrać pieniądze na lek dla Jasia i uratuj jego życie. Innej szansy nie mamy...

268 661,13 zł ( 56,12% )
Wsparło 8188 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki