"Nie damy Ci umrzeć, synku" – trwa walka o życie Michałka!

Zbiórka na cel: Immunoterapia anty-GD2 – ostatni etap leczenia nowotworu
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 58 139 osób
1 300 189,14 zł (90,46%)
Brakuje jeszcze 137 044,86 zł
Wesprzyj

Michał Milczarek, 8 lat

Komorniki, wielkopolskie

Neuroblastoma IV z przerzutami do kości i szpiku

Rozpoczęcie: 6 Listopada 2018
Zakończenie: 29 Stycznia 2019

13 Grudnia 2018, 13:11
Leczenie Michałka – mamy nowe informacje!

"Śpieszymy Was poinformować o tym, co się u nas dzieje. Mamy dobre i złe informacje. Dobra jest taka, że możemy zmniejszyć kwotę zbiórki na Siepomaga o sumę, którą udało się nam zebrać we własnym zakresie. Robimy wszystko, co w naszej mocy, pomagają nam w tym cudowni ludzie, dlatego brakuje już coraz mniej! 

Niestety – są też złe wieści. Stan naszego synka pogorszył się. Michał ma bardzo niski poziom leukocytów we krwi i z tego powodu zaczął gorączkować. Jest obecnie na kuracji antybiotykowej, będzie miał też przetaczaną krew i płytki krwi, bo pozostałe parametry krwi również są złe. To stawia pod znakiem zapytania datę rozpoczęcia ósmego cyklu chemii, który powinniśmy zacząć jutro. Jesteśmy po badaniu kontrolnym stanu kości pod kątem obecności komórek nowotworowych. Jest ich mniej niż na początku kuracji, jednak na tyle dużo, że będą konieczne dodatkowe cykle chemii - 2 lub 4, oprócz tych 8 podstawowych. 

Ta ogromna kwota, która na początku wydawała nam się przerażająca, dzięki Wam stała się realna do zebrania. Wciąż jednak dużo brakuje. Czy pomożecie nam?"

–rodzice Michała

Michał Milczarek

Michał Milczarek

Pokaż wszystkie aktualizacje

“Czy dzieci też umierają na raka?” – takie pytania zadawał nam nasz synek, kiedy jeszcze był zdrowy. Potem sam zachorował. Rak wdarł się do naszego życia nagle i wywrócił wszystko do góry nogami. Michaś, zamiast do szkoły, trafił na oddział onkologiczny. Na miejsce, z którego nie wszyscy wracają…

Jesteśmy w trakcie chemioterapii. Całe nasze życie przenieśliśmy na oddział onkologiczny. Michałowi wypadły już prawie wszystkie włosy. Niestety – ostatni etap leczenia nowotworu nie jest refundowany. Życie naszego synka wyceniono na ponad 1,5 miliona złotych! Prosimy, pomóż mi ratować Michasia. Bez Ciebie nie wygramy tej walki…

Michał Milczarek

Michaś zawsze bardzo bał się raka, dlatego jeszcze zanim zachorował, kilka razy o niego pytał. Wiedział, że ludzie na to umierają. Musiał gdzieś o tym usłyszeć, bo nigdy nie poruszaliśmy z nim takich tematów. Wtedy nas to nie dotyczyło i oddalibyśmy wszystko, aby nie dotyczyło nigdy. Niestety – rak nie idzie na kompromisy. Teraz słyszymy i wypowiadamy to słowo codziennie, odmieniamy je przez wszystkie przypadki, a najgorsze jest to, że dotyczy właśnie Michasia – tego, którego kochamy najmocniej na świecie.

Rak wchodził do naszego życia bardzo podstępnie – jak cichy zabójca, który zawsze atakuje znienacka. Rozwijał się, kiedy nam nawet do głowy nie przyszłoby, że to może być on. To był wrzesień, sam początek roku szkolnego. Któregoś dnia Michała zabolały plecy. Pomyśleliśmy, że to pewnie od siedzenia w ławce, ale ból, zamiast ustępować, nasilał się. Szukaliśmy jakiegokolwiek tropu. Podstawowe badania nic nie pokazywały. Morfologia, badania moczu, USG nerek – wszystko było w normie. W międzyczasie pojawiła się gorączka i bóle nóżek. Trafiliśmy do szpitala, na hematologię. Na tym etapie Michaś nie był już w stanie samodzielnie przejść kilkunastu kroków.

Michał Milczarek

Naszego synka zabierano na kolejne badania, a my siedzieliśmy jak na szpilkach, czekając na wyniki. Dopiero rezonans pokazał bardzo niefortunnie umiejscowionego guza przy kręgosłupie, w okolicy aorty. Wtedy wróciły do nas te wszystkie pytania, które kiedyś zadawał nam Michaś. Wtedy też po raz pierwszy pomyśleliśmy, że rak może dotyczyć też jego. Trzymaliśmy w rękach skierowanie na onkologię i widzieliśmy tam imię i nazwisko naszego dziecka. Nie mogliśmy płakać, bo przecież Michaś nie mógł zobaczyć, że rodzice płaczą. Musiał mieć siłę, żeby walczyć z najgorszym przeciwnikiem, a my musieliśmy mu tę siłę dawać.

Biopsje kości i guza potwierdziły najgorszy z możliwych scenariuszy. Neuroblastoma – złośliwy nowotwór układu nerwowego, który atakuje dzieci. Rak zdążył już dać przerzuty do kości i szpiku!

Jak powiedzieć własnemu dziecku o tym, że jest chore, wiedząc jak bardzo bało się słowa ”rak”? Staraliśmy się go w to wprowadzać bardzo powoli, ale on jest bardzo bystry i wielu rzeczy domyślił się sam. Teraz już wie, że jest chory, że to nowotwór i że czeka go bardzo długie leczenie. Lekarze od razu rozpoczęli chemioterapię. Michaś opadał nam z sił. Dziś praktycznie nie wstaje z łóżka, a kilka kroków do toalety to już wyzwanie. Jego szpik nie działa prawidłowo, dlatego kilkakrotnie trzeba było przetaczać krew.

Michał Milczarek

Choroba nie potrzebowała zbyt dużo czasu, żeby zasiać spustoszenie w jego organizmie, dlatego trzeba zrobić wszystko, by ją zatrzymać! Leczenie zakłada wiele cykli chemioterapii, operacyjne usunięcie guza, kolejną silną chemioterapię – tzw. „megachemioterapię”, autologiczny przeszczep szpiku, radioterapię, i ostatecznie immunoterapię. To bardzo dużo jak na 8-latka…

Lokalizacja guza jest bardzo niefortunna – uciska na kręgosłup i aortę, prawdopodobnie tylko zagranicą będą w stanie podjąć się takiej operacji. Immunoterapia natomiast nie jest terapią refundowaną przez NFZ. By pokonać nowotwór, musimy zapłacić olbrzymie pieniądze. Choćbyśmy dwoili się i troili, nie zdobędziemy ich sami.

Gdyby kilka miesięcy temu, przed diagnozą, ktoś zapytał nas o marzenia, wymienilibyśmy ich pewnie kilka. Dzisiaj mamy tylko jedno – by nasz synek żył. Zapukamy do każdych drzwi, by go ratować. Dziś pukamy do Twojego serca. Pomożesz nam?

–rodzice Michałka

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 58 139 osób
1 300 189,14 zł (90,46%)
Brakuje jeszcze 137 044,86 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość