Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Miłość matki do dziecka ważniejsza niż jej życie

Agata Wieczorek-Toś

Miłość matki do dziecka ważniejsza niż jej życie

228 107,16 zł ( 97,9% )
Wsparło 11331 osób
Cel zbiórki:

Leczenie ratujące życie Agaty

Agata Wieczorek-Toś
Zielona Góra, lubuskie
Złośliwy nowotwór piersi z przerzutami do płuc, wykryty w trakcie ciąży
Rozpoczęcie: 5 Czerwca 2017
Zakończenie: 20 Września 2017

Rezultat zbiórki

Z przykrością informujemy, że wczesnym rankiem, w środę 20.09.2017r. odeszła od nas Agata Wieczorek - Toś  
Z całego serca dziękujemy Wam za wielkie serca, które okazaliście Agacie. Dziękujemy za wsparcie i przekazaną każdą złotówkę, która została przeznaczona na leczenie Agaty.
Agata walczyła dzielnie do samego końca...

Rodzinie składamy wyrazy współczucia.

Aktualizacje

Walczymy dalej...

Nowotwór nie chce się poddać. Agata też nie – ma dla kogo żyć i będzie o to walczyła, jak długo wytrzyma i jak długo wystarczy pieniędzy.

No właśnie, dzięki Waszej wspaniałej pomocy, ma to wszystko sens i może trwać. Daliście Agacie nadzieję, że w końcu wygra, spakuje torbę i wróci do córeczki, do bycia mamą na pełen etat. 

Niestety choroba jest wyjątkowo nieprzewidywalna. Lekarze robią co mogą, by wyprzedzić raka, zaskoczyć go. Chemiczne koktaile są coraz bardziej złożone a każdy nowy pomysł z miejsca obrasta w czyn. Może coś zmienić, a może dołożyć radioterapie nerwów kulszowych. Tak to musi działać, bo życie jest bezcenne a wróg bardzo groźny. 

Zwiększamy kwotę zbiórki, gdyż mąż Agaty orzymał nowe kosztorysy, a wraz z nimi nowe nadzieje, że może to będzie to, może tym razem się uda...

Zostańmy razem. Tylko tak moze się to udać. 

Za wszystko, Wszystkim z całego serca dziekujemy

mąż - Sławek

Opis zbiórki

O historii takiej jak ta mówiła niedawno cała Polska. To historia matki, której lekarz przekazał dwie informacje – “Jest Pani w ciąży”, a kilka tygodni później – “Ma Pani raka”. Rozpoczął się wyścig, który, choć trwa do dzisiaj, dla jednej z bohaterek tej historii już jest zwycięski. Agata podjęła decyzję, której nikt z nas nie umie sobie nawet wyobrazić. Najpierw urodzi wymarzoną córeczkę Kingę, a później zawalczy o własne życie z rakiem.

Agata Wieczorek-Toś


Agata pragnęła dziecka, odkąd pamiętam, kochała dzieci jak mało kto – wspomina jej przyjaciółka. Razem z ukochanym mężem starała się o dziecko wiele lat i kiedy zaczynała myśleć, że największe marzenie jej życia nigdy się nie urzeczywistni, stał się cud, upragnione dwie kreski na teście ciążowym, pierwsze od dawna łzy szczęścia na myśl o upragnionej maleńkiej istotce. Agata miała niebawem stać się najdumniejszą kobieta na świecie, miała być jedną z tych szczęśliwych mam, które pchają wózek z największym szczęściem w środku. Poznajcie opowieść matki, która podjęła najbardziej heroiczną decyzję, przed jaką może stanąć człowiek:

Czułam się ogromnie nagrodzona, szalenie doceniona przez los za te wszystkie lata wiary w to, że zostanę matką. Kochałam tę świadomość i to dziecko, które miało teraz dojrzewać we mnie, które miało być już na zawsze częścią mojego życia. Teraz wiem, że ten spokój niezmącony problemami nie powróci, teraz wiem, że za życie mojej córeczki muszę zapłacić swoim życiem, ale nie żałuję niczego. Nie żałuję chwil w gabinecie ginekologa, który mówił mi, że słyszy serce, później, że to serce to ona – dziewczynka, córeczka, która tak wspaniale się rozwija. Uwielbiałam te chwile i z trudem mogłam utrzymać łzy, kiedy docierało do mnie wszystko, co się działo. Tak minęły 22 najwspanialsze tygodnie w moim życiu, po których nastąpiła katastrofa. Silne zapalenie piersi, szybka wizyta u lekarza i rutynowe leczenie w takim przypadku, kontrolne badanie USG i o to coś na monitorze – rak, guz, bardzo złośliwy, we mnie, w moim ciele, obok najdroższej istoty w moim życiu, dojrzewało to straszne coś…

Agata Wieczorek-Toś

Pamiętam, kiedy lekarz mówił, że muszą operować, słyszałam to tak, jakby stał za szybą, a ja myślałam o mojej córeczce i o niczym więcej. Byłam gotowa zrobić dla niej wszystko. Operacja onkologiczna w zaawansowanej ciąży to ogromne ryzyko związane z narkozą, taka operacja trwa niekiedy wiele godzin, podczas których organizm nie jest w pełni kontrolowany i mogą pojawić się skurcze. Tak się bałam, jak nigdy przedtem i nigdy później. Musiałyśmy razem z moim największym szczęściem przez to przejść i przeszłyśmy. Mimo oszołomienia i wyczerpania jeszcze długo po operacji nasłuchiwałam serduszka Kingi, głaskałam brzuch, czekając na jakiś ruch, znak, że żyje, że wszystko w porządku.

W 27 tygodniu życia mojego dziecka stanęłam przed decyzją, która wszystkim wydawała się trudną, a dla mnie to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Lekarze zaproponowali silne sterydy, które przyspieszą dojrzewanie płuc Kingi, tak by móc wywołać poród przed czasem i podać mi chemię, która z uwagi na wyjątkową agresywność raka, była moim być albo nie być.

Mojemu dziecku zabrakłoby wtedy 13 tygodni, to bardzo dużo, za dużo, by moje życie warte było tego ryzyka. Postanowiłam urodzić we właściwym czasie, bezpiecznie dla najważniejszej osoby w moim życiu. Czułam, że to jest teraz cały sens mojego istnienia, aby przekazać bezpiecznie życie dziecku, które noszę w brzuchu. Po co mi moje życie w chwili, gdybym skrzywdziła własne dziecko, a takie skrajne wcześniactwo to ogromne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia dziecka. Niektórzy powiedzą, że postąpiłam jak bohaterka, a ja odpowiem im że postąpiłam jak matka, która kieruje się sercem, która kocha nad życie swoje dziecko.


Dotrwałyśmy do porodu, a w moim ciele trwał wyścig życia ze śmiercią. Na świat przyszła Kinga, owoc miłości i jedynej słusznej decyzji, śliczna zdrowa dziewczynka. Na którą tak czekałam i w której oczach odbijałam się ja – jej kochająca matka, chora na śmiertelny nowotwór.

Agata Wieczorek-Toś

Po usunięciu jednej piersi kobieta wciąż może karmić dziecko, a tak bardzo o tym marzyłam. Nie udało się… Lekarze postanowili natychmiast przerwać laktację, bo za chwilę miałam przejść chemioterapię. Straciłam jedyną szansę w życiu, aby poczuć swoje dziecko przy piersi. Wtedy pielęgniarka powiedziała znamienne słowa – ona potrzebuje mamy, a nie mleka. Zrozumiałam, że muszę walczyć dla nas dwóch! Już 5 tygodni po porodzie poddano mnie półrocznej, jak się okazało bezskutecznej chemioterapii.

Nowotwór podczas chemii zaczął odrastać. Wznowa miejscowa w postaci prawie 9 cm guza na mięśniu piersiowym doprowadziła do kolejnej operacji, co zakończyło się usunięciem węzłów chłonnych. Wkrótce potem poddałam się również 6-tygodniowej radioterapii, która zakończyła się w styczniu br. i mogło być już po wszystkim... Miałam zacząć w pełni cieszyć się macierzyństwem, które do tej pory było ograniczone do niezbędnego minimum.

Rok 2017 miał być nasz, chciałam delektować się każdą chwilą z córeczką i mężem, nadrabiać czas stracony na walkę z wrogiem. Taki był plan, który przerwała kolejna informacja – przerzuty na płuca… Lekarze nie widzą żadnego skutecznego rozwiązania dla mnie, a wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że ta chemia jest tak agresywna, że nie mogę zbliżać się do dziecka, że radioterapia czyni mnie, matkę, zagrożeniem dla własnego dziecka, że widzę je tylko na zdjęciach – ja, matka, która kocha je nad życie!

Agata Wieczorek-Toś

Nie wiem, ile czasu mi zostało i jak długo Kinga będzie miała mamę, ale wiem, że nigdy się nie poddam, że zrobię wszystko, żeby dać nam szansę, żeby doczekać, aż Kinga będzie mnie pamiętała. Zbyt Ciebie, córeczko, pragnęłam, by poddać się teraz chorobie. Kilka tygodni temu rozpoczęłam terapię naturalną, która dała mi ogromnego kopa do życia. Bardzo drogie leczenie daje mi siłę, a każda kolejna kroplówka wtłacza w mój organizm nadzieję i optymizm. Koszty leczenia są ogromne, ale to jedyne leczenie, jakie rozpisano mi na 5 lat. To dla mnie 5 lat życia z córką! Ja się nie poddam, nie mogę, ale żeby walczyć, potrzebne są jeszcze pieniądze. Dlatego proszę Was o wsparcie, o pomoc w moim postanowieniu, aby pozostać matką dla mojego dziecka tak długo, jak tylko się da!

228 107,16 zł ( 97,9% )
Wsparło 11331 osób

Obserwuj ważne zbiórki