Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pomóż nam postawić Roberta na nogi!

Robert Dzidowski
Zbiórka zakończona
88 481,00 zł ( 93,68% )
Wsparło 414 osób
Cel zbiórki:

Nierefundowana operacja zagraniczna

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Robert Dzidowski, 55 lat
Tarnów
Choroba neuronu ruchowego, poszerzony kanał centralny rdzenia kręgowego, przepuklina jądra miażdżystego, wielopoziomowa dyskopatia
Rozpoczęcie: 29 Czerwca 2020
Zakończenie: 14 Września 2020

Aktualizacje

Operacja stoi pod znakiem zapytania❗️Nie mogę pozwolić, by to był koniec

Termin operacji zbliża się nieubłaganie... A my wciąż nie jesteśmy gotowi. 

Kochani, nie mamy czasu! Jestem przerażona, bo wiele razy zapewniałam męża, że niebawem cierpienie zniknie z jego życia, że nie dopuszczę do tego, by ta choroba oznaczała koniec. 

Błagam o pomoc! Proszę o wsparcie... Pukam do wszystkich drzwi, by znaleźć ratunek przed potworną chorobą, i dotrzymać najważniejszej obietnicy danej lata temu: "W zdrowiu i chorobie". 

Jesteście ostatnią nadzieją na ratunek!

Opis zbiórki

Operację zaplanowano na wrzesień. Terminu nie możemy przełożyć! Nie liczymy na cud, błagamy o niego!

_____

Choć nic na to nie wskazywało w naszej rodzinie zdarzyła się prawdziwa tragedia. Mogłoby się wydawać, że ta choroba utrudnia poruszanie, ale problem tkwi znacznie głębiej. Jeśli nie zareagujemy na czas to może oznaczać koniec życia.

Zaczęło się niepozornie, od dziwnego bólu i niewłaściwego chodu. Rwa kulszowa została wyleczona dawno temu, ciężko było stwierdzić, co może być powodem coraz gorszego samopoczucia. Po długich konsultacjach i wielu wizytach w gabinetach lekarskich podjęto decyzję o operacji. Przekładano ją kilkukrotnie, brakowało łóżek szpitalnych, lekarzy środków. Wciąż nas odsyłano, mówiono że musimy czekać. Sytuacja się pogarszała, byłam zrozpaczona…

Kolejne badania podważyły przypuszczenia lekarzy, sprawiły, że poszukiwanie diagnozy rozpoczęto na nowo. Ku naszemu przerażeniu lista chorób dramatycznie się wydłużyła. U Roberta wykryto schorzenie neuronu ruchowego, poszerzony kanał centralny rdzenia kręgowego, przepuklinę jądra miażdżystego, wielopoziomową dyskopatię. Lekarze mówią, że mąż powinien potwornie cierpieć, ale dla niego największą przeszkodą jest samodzielnie poruszanie, nogi, które stają bolą, ciągną, palą..  Czasem nagle stają się przerażająco czerwone, jak poparzone, niekiedy potwornie blade.

Mąż jeszcze chodzi. JESZCZE. Wiemy, że postęp choroby jest nieprzewidywalny, że pogorszenie może nastąpić w każdej chwili. Jeśli mąż przestanie chodzić i wyląduje w łóżku, to będzie jak oczekiwanie na ostateczność. Nie mogę na to pozwolić, diagnoza była dla niego wystarczająco stresująca! 

Wiadomość o operacji w Barcelonie tchnęła w nas nową nadzieję. Niestety, na leczenie nie mamy szans, jeśli nie uzbieramy ogromnej kwoty. Wszystkie nasze życiowe oszędności, które gromadziliśmy przez całe życie zostały przeznaczone na prywatne wizyty u specjalistów i niezbędne do diagnozy badania. W naszym przypadku pomoc w ramach NFZ skończyła się w 2018 roku. Od tego czasu leczenie Roberta uzależnione jest od tego, co sami sobie zapewnimy. Niestety, na tę operację nie wystarczy nam środków. Błagam, pomóż mi znaleźć ratunek! Pomóż mi podjąć ostatnią walkę o mojego męża! 

Robert wciąż stoi na nogach używając kul. Kosztuje go to mnóstwo wysiłku, ale to wciąż możliwe. Lekarze mówili, że to nie będzie możliwe za kilka miesięcy, a od diagnozy minęło już 2,5 roku. To świadczy o jego sile, o tym, że ciało jeszcze się nie poddało, a nerwy nie zostały całkowicie zniszczone. Nie wszystko stracone, dlatego tak wielkie nadzieje wiążemy z operacją. 

Odkąd Robert zachorował nasze życie stanęło na głowie… Wiem jedno. Nie mogę pozwolić, by Robert znów stracił nadzieję, nie mogę dopuścić, by choroba miała ostatnie słowo! Drugiej szansy nie dostaniemy!

88 481,00 zł ( 93,68% )
Wsparło 414 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki