Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy w głowie czai się śmierć... – pomóż ratować mojego męża!

Ryszard Maciaś
30 792,77 zł
Wsparło 689 osób
Cel zbiórki:

Protonoterapia glejaka wielopostaciowego w Monachium

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Ryszard Maciaś
Brzesko, małopolskie
Glejak wielopostaciowy, IV stopnia
Rozpoczęcie: 5 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Marca 2020

Opis zbiórki

Mój mąż ma 35 lat i nowotwór, który zabija go na moich oczach. Glejak wielopostaciowy – dwa słowa, w których mieści się cały nas dramat. Czujemy na karku oddech śmierci, bo mierzymy się z jednym z najcięższych i najbardziej agresywnych nowotworów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się stanie, jeśli nie podejmiemy leczenia. Naszą szansą jest protonoterapia w Monachium. Jest to terapia celowana, trafiająca bezpośrednio do guza i dająca największe szanse na życie dla Ryśka! 35 lat to przecież nie czas, aby umierać.

Ryszard Maciaś

Październik, 2018. To wtedy wszystko się zaczyna. Rysiek jest wtedy w pracy, w warsztacie samochodowym. Od lat pracuje jako mechanik. W którymś momencie przewraca się, jego ciałem zaczynają szarpać drgawki, traci przytomność – to pierwszy atak padaczki. Pozostali pracownicy są w szoku – nikt nie wie, co się dzieje. Zostaje wezwana karetka, która od razu zabiera męża do szpitala. Jeszcze tego samego dnia słyszymy, że przyczyną ataku są zmiany, które zaszły w mózgu...

Zostajemy przyjęci na oddział Neurochirurgii. Obraz badań jest jednak niejasny, nikt nie ma pewności, czym są zmiany w głowie. Z każdym dniem nasz strach rośnie. Decydujemy się na wyjazd do szpitala w Gliwicach w celu dodatkowej konsultacji. Jedziemy z duszą na ramieniu, ale i nadzieją, że tam powiedzą nam, że zmiany nie są złośliwe, że wszystko będzie dobrze. W szpitalu robią dodatkowe badania, odbywa się konsylium lekarskie i zapada wyrok – nowotwór złośliwy, jeszcze nie wiadomo w jakim stopniu zaawansowania. Konieczna jest natychmiastowa operacja!

5 grudnia Rysiek trafia na stół operacyjny. Operacja przebiega bez powikłań, jednak nie udaje się usunąć guza w całości. Jego wycinek zostaje pobrany do badań histopatologicznych. Na wynik musimy czekać dość długo, bo w międzyczasie wypadają święta Bożego Narodzenia. Dla nas jedne z tych najgorszych, bo pełne strachu o życie Ryśka.

Nowy rok zaczyna się dla nas najgorzej, jak tylko można sobie to wyobrazić. Przychodzi wynik – glejak wielopostaciowy IV stopnia. Mąż ma bardzo wysoki współczynnik, wskazujący o szybkim wzroście guza. To najbardziej agresywny i złośliwy nowotwór. Od tamtej pory liczy się każdy dzień! W Polsce proponują nam chemioterapię i radioterapię, które wiążą się z mnóstwem skutków ubocznych. Dowiadujemy się, że Rysiek może być sparaliżowany, może stracić wzrok… To za duże ryzyko!

Ryszard Maciaś

Naszą nadzieją jest protonoterapia w klinice w Monachium. W Polsce do tego leczenia przyjmowani są tylko pacjenci z glejakiem I i II stopnia. A Rysiek ma IV stopień… Złożyliśmy dokumentację do kliniki w Niemczech. Mąż został zakwalifikowany! Niestety – za leczenia trzeba zapłacić!

Czasu jest mało, bo guz rośnie. Leczenie możemy rozpocząć dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli pieniądze. Jestem tu, ponieważ chodzi o życie mojego męża. W planach mamy powiększenie rodziny, ale żeby mogło tak być, Rysiek musi pokonać raka! Proszę Cię, pomóż mi go ratować.

–Katarzyna, żona Ryśka

30 792,77 zł
Wsparło 689 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki