Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Żyć mimo wszystko

Sebastian Nikiel
Zbiórka zakończona

Żyć mimo wszystko

10 236,09 zł ( 40,94% )
Wsparło 200 osób
Cel zbiórki:

Rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Sebastian Nikiel
Bielsko-Biała, śląskie
Borelioza
Rozpoczęcie: 19 Sierpnia 2011
Zakończenie: 15 Maja 2013

Rezultat zbiórki

Właśnie minęły dwa lata od chwili rozpoczęcia leczenia. To chyba dobry czas na bilans sukcesów i porażek . Pomimo bólu, pomimo wielu kroków w tył, ogólnie wciąż idę do przodu. W okresach dobrych odzyskuję możliwości, które jeszcze cztery lata temu, gdy byłem leczony standardową terapią NFZ, były nie do pomyślenia.  Znacznie większa kontrola koordynacji ruchowej, lepsze czucie powierzchniowe nóg i rąk, znacznie lepsza pamięć i koncentracja – to wszystko dotąd udało się osiągnąć. Ważne jest też to, że od czasu rozpoczęcia leczenia nie pojawił się ani jeden nowy neurologiczny objaw, a te które występowały wcześniej zostały zamrożone na wcześniejszym poziomie.

Z boreliozą bywa różnie. Nie da się tak naprawdę przewidzieć jak będzie wyglądał kolejny dzień. Jednak przy prawidłowym leczeniu jest nadzieja. Jest szansa na to, że w końcu będzie normalnie. Ja tę szansę otrzymałem i za to Wam bardzo dziękuję!

Opis zbiórki

Góry są moją pasją i miejscem, gdzie odnajduję prawdziwego siebie. Mój kontakt z nimi zaczął się bardzo wcześnie, bo już w wieku trzech lat. Pierwsze, krótkie wyprawy w pobliskie mi góry Beskidu Śląskiego odbywałem z moim Tatą.


Poznałem i przeszedłem większość polskich gór, jednak gdy po raz pierwszy zobaczyłem Tatry, czułem, że to do nich będzie należeć moje serce. I tak pozostało do dziś, choć aktualnie ze względu na wypadek nie mogę być w nich tak często, ani w takim stopniu ich poznawać, jak bym tego pragnął.

W maju 2005 roku uległem wypadkowi i uszkodziłem kręgosłup. Doszło do rozerwania kilku pierścieni włóknistych, w wyniku czego pojawiły się przepukliny uciskające na zakończenia nerwów obwodowych oraz powodujące permanentny ból. Z czasem ból się nasilał, pojawiły się zaburzenia czucia i koordynacji nóg. Ból towarzyszy mi do dnia dzisiejszego w nocy i w dzień.

Wiosną 2006 roku upadłem tak nieszczęśliwie, że uszkodziłem wiązadło krzyżowe i łąkotkę. Trafiłem na stół operacyjny, gdzie wykonano artroskopię. Podczas zabiegu uszkodzono nerw kolanowy, co było przyczyną powstania bolesnego guzka - nerwiaka. Trzy miesiące po pierwszym zabiegu guza usunięto, jednak staw nadal puchnął. W końcu przepisano mi ortezę, która chroniła mnie przed niekontrolowanymi upadkami.

Wiosną 2008 lekarze musieli usunąć większość chrząstki. W wyniku tego poruszam się "na gołych kościach", porównując obrazowo - jak samochód bez smaru. Jesienią 2008 lewa noga także stała się bardzo słaba, dlatego zacząłem poruszać się w dwóch ortezach i z kulą. Na tym jednak nie kończy się moja historia.

Jesienią 2008 roku zaczęły mnie nękać silne bóle głowy oraz nagłe bezprzyczynowe spadki poziomu glukozy we krwi. Po przeprowadzeniu podstawowych badań z wstępnym rozpoznaniem cukrzycy hipoglikemicznej trafiłem po raz kolejny do szpitala.

Po kilku tygodniach okazało się, że to nie cukrzyca, a borelioza. Jesienią 2009 roku przeprowadzono standardowe leczenie według oficjalnej procedury NFZ, czyli 28-dniową antybiotykoterapię.Terapia okazała się jednak nieskuteczna - wkrótce po wyjściu ze szpitala objawy zaczęły się nasilać, pojawiła się silna nadwrażliwość na dźwięki i dynamiczne bodźce wzrokowe oraz zaburzenia równowagi.

Współistnieje u mnie kilka chorób, których leczenie jest sakramencko drogie. Te zasadnicze problemy to: borelioza, uszkodzony kręgosłup, zniszczone kolano, astma, oraz powikłania wynikając z dwóch pierwszych. Posłużę się tu może niezbyt fortunną przenośnią - wszystkie razem są jak pożary, które trzeba kolejno gasić. Gaszenie każdego z nich jest bardzo drogie, dlatego mam świadomość, że u mnie leczenie nie będzie przebiegać ani szybko, ani łatwo.

Największym problemem jest postępująca borelioza. Ostatniej nadziei upatruję w alternatywnej długoterminowej antybiotykoterapii. Nikt nie jest w stanie określić, jak długo będzie trwało leczenie boreliozy - trwa ono do skutku, czyli wyzdrowienia, jednak minimum 6-12 miesięcy. Terapia jest jednak bardzo kosztowna, ponieważ nie jest refundowana. Równocześnie musi być nadal prowadzona rehabilitacja. W tym miejscu wyrósł przede mną mur, którego nie jestem już w stanie pokonać własnymi siłami... Potrzebna kwota to 25 000 zł.

Sytuacja, w której się znalazłem, doprowadziła mnie do miejsca, w którym muszę, chcąc kontynuować walkę z chorobą, zwrócić się do Państwa z prośbą o udzielenie mi swej pomocy. Każda forma pomocy jest dla mnie bezcenna, dając szansę na nowe, lepsze jutro.


 

10 236,09 zł ( 40,94% )
Wsparło 200 osób

Obserwuj ważne zbiórki