11 lat to nie wiek, by tracić mamę. Ratujemy Sabinę!

Zbiórka na cel: ROCZNE LECZENIE WSPOMAGAJĄCE W KLINICE VORREITER CLINIC W NIEMCZECH
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 747 osób
58 610,80 zł (25,04%)
Brakuje jeszcze 175 432,20 zł
Wesprzyj

Sabina Zając, 38 lat

Katowice, śląskie

Nowotwór złośliwy - rak płaskonabłonkowy rogowaciejący gardła

Rozpoczęcie: 13 Lutego 2019
Zakończenie: 13 Maja 2019

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

Walczę z rakiem o to, by z móc zostać z moją córeczką. Mój przeciwnik jest bezlitosny. Z roku na rok zabierał mi coraz więcej. Teraz wyciąga ręce po moje życie, próbując rozdzielić mnie z córką...

Sabina Zając

Mam na imię Sabina. Moja córeczka to Eliza, ma 11 lat. Żeby ją wychować i patrzeć jak dorasta, muszę żyć. Ostatnio większość czasu spędzam w szpitalu, na onkologii. Moje dziecko pyta mnie, kiedy wreszcie stamtąd wrócę, a ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie wiem przecież, czy w ogóle wrócę.

Po raz pierwszy zachorowałam, kiedy miałam 18 lat.  Chłoniak nosogardła z przerzutami do węzłów chłonnych – tak brzmiała diagnoza. Leczyłam się dwa lata – dwa długie i skrajnie wyczerpujące lata zabiegów i naświetlań. Wygrałam tę walkę. Myślałam, że raz na zawsze. Rak pozostawił swoje bolesne piętno. Pozostały zrosty, zwężenia, zwłóknienia w obrębie naświetlanych części nosa i gardła, zwłóknienia w płucach, problemy z gojeniem się ran po zabiegach. Miałam problemy z przełykaniem i mówieniem. Miałam 20 lat. Ciężko było mi się z tym wszystkim pogodzić, ale w końcu moje życie wróciło na właściwe tory. W końcu rak usunął się w cień, pozwolił mi normalnie żyć. Skończyłam studia – architekturę – i założyłam rodzinę.

W 2007 przyszła na świat Eliza – mój cały świat. Teraz wychowuję ją sama, dlatego wciąż prześladuje mnie pytanie, co będzie, jeżeli rak mnie pokona. Trudno mi spokojnie zasnąć ze świadomością, że moja córka może stracić mamę.

Kiedy myślałam już, że rak jest już tylko przykrym wspomnieniem sprzed lat, usłyszałam od lekarzy, że choroba wróciła. Czekała uśpiona przez kilkanaście lat, by zaatakować znów – jeszcze mocniej, niż kiedyś. Diagnoza: Nowotwór złośliwy - rak płaskonabłonkowy rogowaciejący.

Sabina Zając

Od razu skierowano mnie na onkologię, podano pierwszą chemię. Rak jest bardzo agresywny, dlatego trzeba było działać szybko. Choroba postąpiła do tego stopnia, że nie potrafię mówić, ani przełykać. Odżywiam się przez rurkę… Od nawrotu choroby wciąż jestem w szpitalu. Przyjmuję kolejne cykle chemii paliatywnej.

Jestem coraz słabsza, mój organizm jest skrajnie wyczerpany, a chemie dodatkowo to potęgują. Potrzebuję leczenia, które wspomoże mój organizm w walce z rakiem. Zgłosiłam się do kliniki  w Niemczech, a ta po zapoznaniu się z całą dokumentacją medyczną podjęła się mojego leczenia. Niestety jego koszty są dla mnie nie do udźwignięcia...

Wróciła we mnie nadzieja, że da się jeszcze coś zrobić, że moje życie nie musi się już kończyć. Wierzę, że Twoją pomocą będę miała jeszcze wiele lat spędzonych z córką, że rakowi nie uda się nas rozdzielić...

–Sabina

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 747 osób
58 610,80 zł (25,04%)
Brakuje jeszcze 175 432,20 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość