Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

11 lat to nie wiek, by tracić mamę. Ratujemy Sabinę!

Sabina Zając
Cel zbiórki:

ROCZNE LECZENIE WSPOMAGAJĄCE W KLINICE VORREITER CLINIC W NIEMCZECH

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Sabina Zając
Katowice, śląskie
Nowotwór złośliwy - rak płaskonabłonkowy rogowaciejący gardła
Rozpoczęcie: 13 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Maja 2019

Rezultat zbiórki

Dziś rano dotarła do nas informacja, której nigdy nie chcieliśmy otrzymać. Pani Sabina odeszła. 

Tak jak obiecywała, walczyła z chorobą do samego końca. Chciała jak najdłużej zostać z córeczką. Dzięki Wam tych wspólnych chwil mogło być dłużej. To najpiękniejszy dar, jaki można było im ofiarować.

Wierzymy, że Pani Sabina jest teraz w miejscu, gdzie nie ma raka, bólu i cierpienia.

Rodzinie i bliskim składamy szczere kondolencje. 

Opis zbiórki

Walczę z rakiem o to, by z móc zostać z moją córeczką. Mój przeciwnik jest bezlitosny. Z roku na rok zabierał mi coraz więcej. Teraz wyciąga ręce po moje życie, próbując rozdzielić mnie z córką...

Sabina Zając

Mam na imię Sabina. Moja córeczka to Eliza, ma 11 lat. Żeby ją wychować i patrzeć jak dorasta, muszę żyć. Ostatnio większość czasu spędzam w szpitalu, na onkologii. Moje dziecko pyta mnie, kiedy wreszcie stamtąd wrócę, a ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie wiem przecież, czy w ogóle wrócę.

Po raz pierwszy zachorowałam, kiedy miałam 18 lat.  Chłoniak nosogardła z przerzutami do węzłów chłonnych – tak brzmiała diagnoza. Leczyłam się dwa lata – dwa długie i skrajnie wyczerpujące lata zabiegów i naświetlań. Wygrałam tę walkę. Myślałam, że raz na zawsze. Rak pozostawił swoje bolesne piętno. Pozostały zrosty, zwężenia, zwłóknienia w obrębie naświetlanych części nosa i gardła, zwłóknienia w płucach, problemy z gojeniem się ran po zabiegach. Miałam problemy z przełykaniem i mówieniem. Miałam 20 lat. Ciężko było mi się z tym wszystkim pogodzić, ale w końcu moje życie wróciło na właściwe tory. W końcu rak usunął się w cień, pozwolił mi normalnie żyć. Skończyłam studia – architekturę – i założyłam rodzinę.

W 2007 przyszła na świat Eliza – mój cały świat. Teraz wychowuję ją sama, dlatego wciąż prześladuje mnie pytanie, co będzie, jeżeli rak mnie pokona. Trudno mi spokojnie zasnąć ze świadomością, że moja córka może stracić mamę.

Kiedy myślałam już, że rak jest już tylko przykrym wspomnieniem sprzed lat, usłyszałam od lekarzy, że choroba wróciła. Czekała uśpiona przez kilkanaście lat, by zaatakować znów – jeszcze mocniej, niż kiedyś. Diagnoza: Nowotwór złośliwy - rak płaskonabłonkowy rogowaciejący.

Sabina Zając

Od razu skierowano mnie na onkologię, podano pierwszą chemię. Rak jest bardzo agresywny, dlatego trzeba było działać szybko. Choroba postąpiła do tego stopnia, że nie potrafię mówić, ani przełykać. Odżywiam się przez rurkę… Od nawrotu choroby wciąż jestem w szpitalu. Przyjmuję kolejne cykle chemii paliatywnej.

Jestem coraz słabsza, mój organizm jest skrajnie wyczerpany, a chemie dodatkowo to potęgują. Potrzebuję leczenia, które wspomoże mój organizm w walce z rakiem. Zgłosiłam się do kliniki  w Niemczech, a ta po zapoznaniu się z całą dokumentacją medyczną podjęła się mojego leczenia. Niestety jego koszty są dla mnie nie do udźwignięcia...

Wróciła we mnie nadzieja, że da się jeszcze coś zrobić, że moje życie nie musi się już kończyć. Wierzę, że Twoją pomocą będę miała jeszcze wiele lat spędzonych z córką, że rakowi nie uda się nas rozdzielić...

–Sabina

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki