Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Boję się, że któregoś dnia zniknę. Pomóż mi pokonać anoreksję

Sara Szymańska
Zbiórka zakończona
19 513,67 zł ( 57,68% )
Wsparło 898 osób
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny dla osób chorujących na zaburzenia odżywiania

Organizator zbiórki: Fundacja Światło Dla Życia
Sara Szymańska, 27 lat
Sztum, pomorskie
Anoreksja
Rozpoczęcie: 30 Czerwca 2017
Zakończenie: 28 Lutego 2018

Aktualizacje

Kontynuacja leczenia

Właśnie zakończyłam turnus terapeutyczny trwający 6 tygodni.  Terapia pozwoliła mi zrozumieć przebieg choroby i poprawiła mój stan fizyczny. Niestety zespół terapeutów stwierdził, że wymagam dalszej fachowej opieki. Mój stan jest na tyle zaawansowany, że konieczna jest kontynuacja leczenia. Zaproponowano mi kolejny sześciotygodniowy pobyt w ośrodku. Jestem świadoma swojej choroby i bardzo chcę z nią walczyć, jednak jest jeszcze bardzo dużo pracy przede mną, ponieważ wciąż w wielu sytuacjach przemawia przeze mnie anoreksja.

Z całego serca dziękuję za dotychczasową pomoc. Dzięki niej jestem coraz bliżej uwolnienia się od anoreksji. Niestety moja choroba jest silniejsza, niż sądziłam, dlatego muszę prosić o pomoc po raz drugi. Bez tego wszystko, co osiągnęłam pójdzie na marne.  Obiecuję, że nie zmarnuję otrzymanej szansy. 

–Sara

Opis zbiórki

Ile mi zostanie, jeśli nie powstrzymam swojej choroby? Kilka lat? Kilka miesięcy? To mało, przerażająco mało. Mam 23 lata, a to przecież nie czas, by umierać. Jest mnie coraz mniej. Powoli znikam na oczach rodziny i najbliższych. Choroba niszczy mnie dzień po dniu. Boję się. Boję się bardziej, niż kiedykolwiek...

Sara Szymańska

Mam na imię Sara. Jestem tutaj, ponieważ od siedmiu lat toczę walkę z samą sobą. Jak to się zaczęło? Od kompleksów – jak większość historii o anoreksji. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze i pierwsze, co przychodziło mi do głowy, to to, że nie podoba mi się osoba, którą widzę.  Anoreksja stała się ode mnie silniejsza. Chcę przestać, ale nie potrafię i wciąż chudnę. Z dnia na dzień jest mnie coraz mniej. Panicznie boję się przytyć, a co najgorsze sport, który tak bardzo kochałam stał się tylko sposobem na zrzucanie kolejnych kilogramów. Nie jest już przyjemnością, a musem, który narzuca mi choroba. Czuję, że powoli wszystko tracę – pasję, siłę i własne życie.

Od dziecka miałam niską samoocenę. Porównywałam się do innych. Przeglądanie zdjęć szczupłych dziewczyn było jak trucizna, która zatruwała moją psychikę. Chciałam zrzucić kilka kilo. Byłam pewna, że wtedy pokocham siebie – będę przecież idealna. Każdy zrzucony kilogram zbliżał mnie do anoreksji – do piekła, z którego do dzisiaj nie potrafię się uwolnić. Całe moje życie zaczęło kręcić się wokół jedzenia. Obsesyjne liczenie kalorii, odmierzanie czasu do kolejnego posiłku i kontrolowanie wagi – tak wygląda codzienność kiedy dyryguje nią choroba. Po każdym posiłku miałam wyrzuty sumienia – jakby za każdą kalorię należała mi się kara. Kiedy nie jadłam, byłam zła, bo czułam głód. Kiedy coś zjadłam, znów byłam wściekła, bo miałam wyrzuty sumienia. Błędne koło choroby. W końcu stałam się agresywna, nie potrafiłam skupić się na niczym innym, niż na jedzeniu, liczeniu kalorii i bieganiu. Stałam się cieniem samej siebie. Kiedyś wszędzie było mnie pełno. W szkole wygrywałam każdy bieg, jeździłam na zgrupowania kadry, miałam wiele osiągnięć. Sport był moim życiem. Życiem, które zaczęłam tracić przez chorobę.

Sara Szymańska
Moje BMI jest tak niskie, że zagraża życiu. Jeśli nie zareaguję teraz, mogę już nie zdążyć nigdy. Lekarze skierowali mnie na oddział do szpitala psychiatrycznego. Tam na miejsce czeka się pół roku, a to dla mnie zbyt długo.  Dziś mam 165 cm wzrostu i ważę niecałe 40 kg. Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem, bo nadal chudnę i tracę siłę.

Jestem świadoma swojej choroby i jej skutków. Wiem, że prowadzi do śmierci, a ja przecież tak bardzo chcę żyć! Chcę walczyć z tą chorobą, chcę znów cieszyć się życiem, wrócić do biegania i zwyczajnie pokochać siebie. Jedyną i ostatnią szansą jest dla mnie pobyt na turnusie terapeutycznym, na którym otrzymam profesjonalną pomoc. Cena pobytu w ośrodku jest wysoka, ale czy jest coś cenniejszego niż życie?

Dlatego bardzo proszę o pomoc, o podarowanie mi szansy na życie. Obiecuję, nie zmarnuję jej. Obiecuję, że zrobię wszystko, aby wyzdrowieć.

–Sara

19 513,67 zł ( 57,68% )
Wsparło 898 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki