Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Choroba, której nie da się wyleczyć, ale można ją zatrzymać. Pomocy!

Sebastian Wolnowski
Zbiórka zakończona
30 900,00 zł ( 101,39% )
Wsparło 570 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0102392 Sebastian
Cel zbiórki:

Roczne leczenie i rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Sebastian Wolnowski, 48 lat
Komorniki, wielkopolskie
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 23 Grudnia 2020
Zakończenie: 28 Lutego 2021

Opis zbiórki

To mogło się przydarzyć każdemu. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że usłyszę diagnozę, która zabrzmi jak wyrok. Nigdy nie spodziewałem się, że stanę po drugiej stronie i to ja będę jednym z pacjentów walczących o nadzieję. 

Mam 47 lat. W tym wieku każde badania przyjmuje się za standard, jednak wyniki to zwykle pewność, że nie dzieje się nic złego. Gorsze samopoczucie zrzucamy na nadmiar obowiązków, przemęczenie, codzienny bieg. Nikt nie zakłada, że w organizmie dzieje się coś niepokojącego, że to sygnał alarmowy. 

Właśnie tak wygląda moja historia. Do tej pory pamiętam, jak po rezonansie lekarz przekazał mi tę informację. Wtedy to nie było nic pewnego, a jednak w mojej głowie powstało mnóstwo przerażających scenariuszy. Gdzieś jeszcze płonęła maleńka iskierka nadziei, że to pomyka, że lekarze jeszcze przekażą mi dobre informacje. Kolejne badania, kolejne konsultacje, gabinety lekarskie, które stopniowo stawały się moją rzeczywistością. Były chwile, że ja, dorosły mężczyzna, miałem ochotę uciec i schować się przed tą rzeczywistością. 

Niestety, dalsza diagnostyka całkowicie pozbawiła mnie nadziei. Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Stwardnienie rozsiane. Choroba, która odbiera siły, możliwości, sprawia, że ciało staje się więzieniem. To straszna rzeczywistość, z którą borykam się dopiero od kilku miesięcy, czasem mam wrażenie, że choruję od zawsze, bo codzienność w cieniu choroby staje się coraz trudniejsza. Najprostsze czynności, które do niedawna wykonywałem właściwie bez zastanowienia, teraz stają się dla mnie osiągnięciem na miarę zdobycia wysokiego szczytu. Najkrótszy spacer przypomina górską wspinaczkę, a przeniesienie zakupów, wyciskanie ciężarów na siłowni. Czuję, że moje ciało się poddaje, a ja nie mogę tego zatrzymać. To przerażające czuć, że własne ciało staje się twoim wrogiem… To druzgocące, że to, co wcześniej było w zasięgu, teraz staje się wyzwaniem. 

Na tę chorobę nie ma lekarstwa. Nie ma rozwiązania, które mogłoby mnie uratować. Jedyna nadzieja to rehabilitacja i fizjoterapia, które pomogą mięśniom działać, chociażby w ograniczonym zakresie. Muszę walczyć o to, co jeszcze mi pozostało, o każdą najmniejszą szansę na zachowanie sprawności i samodzielności. Niestety, zajęcia, których potrzebuję to koszty, których nie jestem w stanie pokryć. Czuję, jak nadzieja przecieka przez palce, czuję jak moje szanse maleją w zastraszającym tempie… Pomocy! Daj mi możliwość podjęcia walki! Bez ciebie nie mam nawet cienia szansy na pokonanie potwornej choroby. 

Chciałbym, by moja historia była jedną z tych, która da innym nadzieję i siłę do walki. Wiem, że niewiele zależy ode mnie, ale na tym etapie to za wcześnie by się poddać i oddać sprawność walkowerem. Teraz mam jeszcze nadzieję i muszę się jej trzymać, inaczej popadnę w otchłań rozpaczy, a moje życie zmieni się w koszmar na jawie.

30 900,00 zł ( 101,39% )
Wsparło 570 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0102392 Sebastian
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki