Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dzielny Sebuś toczy bardzo trudny bój... Pomóżmy mu odzyskać zdrowie!

Sebastian Jeleń
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Intensywna roczna rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny Dobra Wioska

Sebastian Jeleń, 16 lat
Otwock, mazowieckie
Cukrzyca typu I, stan po obrzęku mózgu, padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 9 Maja 2019
Zakończenie: 30 Lipca 2019

Rezultat zbiórki

Przyjaciele ❤
Armio Aniołów Dobroci, mamy 100% Jupi!
Z całego serca dziękujemy za to, że zawsze jesteście z nami i pozwalacie udowadniać i wierzyć, że niemożliwe nie istnieje, a cuda się zdarzają!

Dajecie nam wiarę i siłę, że Sebuś będzie kiedyś zdrowy.
Podnosicie, gdy upadamy. Nie dajecie nam się poddać, bo wierzycie w naszego Jelonka. Wiem, że z Wami uda się wszystko. Jesteście częścią naszej rodziny, bo przecież śmiejecie się i płaczecie nie raz razem z nami...

Sebastian Jeleń

Gdybym mogła, to najchętniej każdego z Was bym uściskała. Jednak mogę jedynie wirtualnie teraz przytulić do serca i podziękować za to, że jesteście z nami w tej walce. Dziś są u nas łzy- jednak są to łzy szczęścia, nadziei na lepsze życie naszego synka. 

Ciągle nie możemy w to uwierzyć.  Mamy to!
Kochamy Was ❤

Wasze szczęśliwe Jelonki

Opis zbiórki

Życie mojego synka to cud, który obserwuję każdego dnia. Lekarze nie dawali mu szans, gdy nagle, sześć lat temu, zaczął umierać… Mimo tragicznych rokowań ja wierzyłam w mojego synka. Myślę, że właśnie dlatego jest tu dzisiaj z nami i nadal walczy o swoje zdrowie... Chociaż doświadczyliśmy tragedii, dzięki temu poznaliśmy też, czym jest bezinteresowna dobroć! To, że Sebuś jest dziś w takim stanie, zawdzięczamy właśnie Wam. Dzisiaj ponownie, jako mama dzielnego Jelonka, proszę Was o pomoc, by cud jego życia mógł nadal trwać…

Sebastian Jeleń


Niedawno wróciliśmy z Bangkoku, gdzie Sebuś przeszedł przeszczep komórek macierzystych. To było możliwe właśnie dzięki Wam! Choć to, co wydarzyło się ponad 6 lat temu, pozostawiło trwałe i bolesne piętno, chociaż choroba czasami paraliżuje, a padaczka odbiera Sebusiowi wszystko, czego się nauczył, w końcu mamy wiarę, że będzie lepiej! Po przeszczepie komórek widzimy ogromną poprawę! Teraz konieczna jest intensywna rehabilitacja, by nie zaprzepaścić tego, co udało nam się już osiągnąć. To jednak kosztuje fortunę….


Poznaj naszą historię:


Jeden tragiczny dzień zamienił nasze życie w koszmar… W 2012 roku tuż przed Bożym Narodzeniem, mój synek zaczął umierać. Obrzęk mózgu i półroczna śpiączka zrobiły spustoszenie w jego maleńkim organizmie. To przez to, Sebuś tak bardzo różni się od swojego brata bliźniaka, a przecież obaj urodzili się zdrowi! Mimo cierpienia, które przeszedł synek, robimy wszystko, by był szczęśliwy. Nie możemy dopuścić, by kiedykolwiek poczuł się gorszy od swojego braciszka…

Sebastian Jeleń


Na wspomnienie dnia, który niemal zabrał mi dziecko, dostaję gęsiej skórki. Zamiast szykować się do Świąt, wylądowaliśmy w szpitalu. Sebastianka bardzo bolał brzuch, wymiotował. Myśleliśmy, że to wyjątkowo silne zatrucie, jednak seria badań dała inną diagnozę — cukrzyca. Poziom cukru we krwi mojego synka wynosił aż 1340! Byliśmy w szoku, ale nie załamaliśmy się, przecież z tym da się żyć, jakoś sobie poradzimy. Wiedziałam, że nasze życie się zmieni, jednak nie przypuszczałam, jak bardzo…


Nie doceniłam jej. Cukrzyca to podstępny i śmiertelny wróg, zbyt często bagatelizowany. Stan mojego synka pogarszał się z minuty na minutę. Szybko doszła kolejna diagnoza — kwasica ketonowa. Moje dziecko, rano jeszcze zupełnie zdrowe, teraz walczyło o życie. Jego braciszek trzymał moją rękę i ze śmiertelnym przerażeniem w oczach pytał, kiedy Sebastianek się obudzi...


Lekarze nie mogli czekać. Trzeba było jak najszybciej obniżyć poziom cukru. Podczas jego zbijania doszło do tragedii — masywny obrzęk mózgu, śpiączka… Przez kolejne trzy tygodnie synek balansował na granicy życia i śmierci, a my ze wszystkich sił staraliśmy się, by nie pochłonęła nas rozpacz. W końcu obrzęk ustąpił, ale śpiączka trwała. Jeden miesiąc, drugi, kolejny… Żyliśmy jak w letargu. Kazali nam się przygotować na najgorsze. My mieliśmy stracić synka, a Maks brata, z którym był tak związany. W naszą rodzinę wkradła się śmierć, chcąc zabrać to, co dla nas najcenniejsze — nasze dziecko. Podczas śpiączki, która trwała cztery miesiące, Sebuś umierał kilka razy. Jego serce poddawało się, a wtedy lekarze wyrywali w ostatniej chwili synka z objęć śmierci. Pytaliśmy, czy Sebastian się wybudzi. Odpowiadali: cuda się zdarzają.

Sebastian Jeleń


I zdarzył się cud! Każdego dnia byliśmy przy synku, modliliśmy się, ćwiczyliśmy z nim po 12 godzin dziennie. W końcu pojawiła się reakcja źrenic na światło — znak, że synek wraca! Potem zaczął pokazywać oczko, uszko, nos… Szaleliśmy ze szczęścia i dziękowaliśmy Bogu, że oddał nasze dziecko. Niestety, choroba poczyniła w jego ciele ogromne spustoszenia. Doszło do uszkodzenia mózgu (ośrodkowego układu nerwowego), porażenia czterokończynowego, spastycznego porażenia nerwu twarzowego i zaburzenia mowy. Sebuś był roślinką, która by żyć, potrzebuje nieustannej opieki…

Nie mogliśmy w to uwierzyć, nie mogliśmy się poddać! Podjęliśmy ciężką walkę i dziś wiemy, że to była najlepsza decyzja w życiu. Dzięki wieloletniej rehabilitacji i przeszczepowi komórek w Bangkoku dzisiaj Sebuś mówi i chodzi! Wiemy jednak, że przed nami długa i ciężka droga, bo choroba jest podstępna i okrutna.

Sebastian Jeleń

Ile jeszcze zniesie ten mały wojownik? Przez lata zdarzyło się już tak wiele, śmiało mogę powiedzieć, że przeszliśmy przez piekło. Wierzę jednak, że najgorsze już za nami, a teraz będziemy pracować co sił, by Sebuś odzyskał zdrowie i szczęśliwe dzieciństwo. To tylko mały chłopiec, który przeszedł już zdecydowanie za dużo… Wraz z całą rodziną proszę o pomoc dla mojego synka, cudownego Jelonka, który ma w sobie ogromną moc.

Basia, mama Sebastiana

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki