Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uratuj moje serce, uratuj moje życie...

Agata Karaś
Zbiórka zakończona
70 499,56 zł ( 100% )
Wsparły 2604 osoby
Cel zbiórki:

operacja wymiany homograftu i zastawki trójdzielnej w Rzymie

Agata Karaś, 7 lat
Elbląg, warmińsko-mazurskie
złożona wada serca: atrezja zastawki tętnicy płucnej, hipoplastyczne tętnice płucne z ubytkiem przegrody międzykomorowej (PA+VSD), odaortalne krążenie oboczne
Rozpoczęcie: 11 Sierpnia 2017
Zakończenie: 20 Października 2017

Rezultat zbiórki

Takie wiadomości lubimy przekazywać najbardziej – kiedy możemy Wam pokazać, jak życie dziecka zmienia się i trwa dzięki Wam!

Od 2014 roku Agatka przeszła już trzy operacje swojego małego, chorego serca.

Dnia 19 pażdziernika 2017 Agata przeszła kolejną operację swojego serca w Rzymie, od której zalezało jej dalsze życie.

Uffff. To był długi dzień. Na szczęście już po wszystkim. Operacja udała się w stu procentach!!! Homograft wymieniony, zastawka trojdzielna naprawiona, prawa tętnica poszerzona. Ja teraz pośpię sobie dzień lub dwa i zbieram siły na oddziale intensywnej terapii. Pozdrawiamy – napisał na Facebooku uszczęśliwiony tata dziewczynki.

Było bardzo ciężko, ale dziewczynka udowodniła po raz kolejny, że jest wojowniczką w walce o własne życie.

Kilka dni po operacji Agatka niestety zaczęła skarżyć się na bóle mostkowe i okazało się, że złapała bakterie - gronkowca.  2 listopada  musiała mieć kolejną operację. Została ponownie otworzona i  wyczyszczono wszystko pod mostkiem. Po tym wszystkim  musiała brać antybiotyk przez ponad 4 tygodnie. 

7 grudnia okazało się, że wszystko jest w porządku!

Teraz musimy uważać i sprawdzać co miesiąc wyniki krwi, czy bakteria znowu nie nawróciła.Na dzień dzisiejszy Agatka czuje się dobrze. Dziękujemy za okazaną pomoc i wielkie serca darczynców :)

A pod spodem podziękowania od samej Agatki za Wasze wielkie serca, dzięki którym jej maleńkie wciąż może bić! <3

Opis zbiórki

Nasza córeczka ma tylko trzy latka i po raz trzeci będzie musiała walczyć o życie! Jej serce jest chore i bez operacji nie będzie w stanie dalej bić. Agatka słabnie z każdym dniem, a my tak bardzo boimy się, że ją stracimy. Wada serca naszej córeczki jest śmiertelna. Dzieci z takimi serduszkami umierają… Z Agatką może być jednak inaczej. Walczymy o jej serce. Walczymy o jej życie. Córeczka jest naszym skarbem, naszym największym szczęściem. Termin operacji to wrzesień lub październik, jest więc tak mało czasu, a do uzbierania taka ogromna kwota! Prosimy o pomoc, bo tylko ona może uratować Agatkę.

Agata Karaś

Gdy przyszła na świat, szczęście trwało krótko, tyle co mgnienie oka. Zabrano ją na badania, które miały trwać chwilę... Już nam jej nie oddano. Lekarz wrócił do nas i powiedział, że nasza córeczka prawdopodobnie ma wadę serca. Że natychmiast zabierają ją do innego szpitala, żeby to potwierdzić... Szok, przerażenie, niepewność, w końcu rozpacz. Myśleliśmy wtedy tylko o jednym – że serce to życie. A gdy niedomaga, gdy przestaje bić – człowiek umiera.

W następnym szpitalu kazano nam pogodzić się z myślą, że Agatka nie przeżyje. Można pogodzić się ze wszystkim. Nie z tym!

Nikt nie wie, jak to się stało, że wady serduszka nie wykryto wcześniej. W ciąży robiliśmy dziesiątki badań… Miała być zdrowa. Zdrowa dziewczynka. Jak my się cieszyliśmy! Dzień jej narodzin miał być pełen szczęścia… tymczasem był też pełen strachu i cierpienia. Co zmienia choroba dziecka? Wszystko. Dzieli życie na pół. To, co liczyło się kiedyś, nie ma już znaczenia. Poza tym, żeby dziecko żyło, nie liczy się nic…

Agata Karaś

Spędziliśmy miesiąc w szpitalu. Codziennie się baliśmy, że ten dzień będzie ostatnim. Codziennie czekaliśmy na wieści, jednocześnie modląc się, by żadnych nie było… Lekarze wytłumaczyli nam, że tętnice Agatki mają rozmiar krytyczny – są za malutkie, za wąskie, by wykonać jakikolwiek zabieg. Trzeba czekać, aż urosną. Kolejne badania wykazały, że wada serca Agatki jest bardziej złożona, bardziej skomplikowana niż myśleli lekarze. Agatka ma artezję, czyli zarośnięcie tętnicy płucnej. Ma hipoplastyczne, czyli bardzo wąskie tętnice w płucach, ubytek przegrody międzykomorowej, odartoalne krążenie boczne… Przerażenie, tysiące pytań: co mamy zrobić, żeby uratować nasze dziecko? Gdzie szukać pomocy? Czy nam się uda? Czy damy sobie radę?

Śniły nam się koszmary, w których nasz córeczka opuszczała oddział nie w naszych kochających ramionach, radosna, bezpieczna, ale w czarnym worku… Budziliśmy się z krzykiem. Powiedziano nam, że jeśli chcemy mieć dziecko żywe, mamy bezwzględnie szukać pomocy zagranicą. Że w Polsce znajdziemy lekarzy, którzy podejmą się zabiegu, że takie dzieci były operowane, ale żadne z nich już nie żyje… Że serce Agatki musi operować ktoś doświadczony, ktoś wybitny. Wtedy nasza córeczka dostanie największą szansę na życie.

Agata Karaś

W 2015 dzięki pomocy wspaniałych ludzi trafiliśmy do szpitala pediatrycznego w Rzymie, gdzie dzieci z całej Europy z najcięższymi wadami serca operuje dr Carotti. To dzięki niemu Agatka żyje do dziś. 12 godzin – tyle trwała operacja. Agatka po operacji była nie do poznania. Jej małe usta, do niedawno w kolorze śliwki – sine, bordowe, chore - teraz przybrały kolor brzoskwini. W końcu zaczęła wyglądać jak zdrowe dziecko…

Okazało się jednak, że to początek walki o życie Agatki. Gdy jej serduszko zabiło jednostajnym rytmem, zaczęła tracić oddech. Zapalenia oskrzeli, płuc… Nie zliczę, ile ich było. Konieczna była kolejna interwencja kardiologiczna, podczas której okazało się, że lewe oskrzele jest uciskane przez wszczepiony homograft, a prowadząca do lewego płucka tętnica jest niedrożna, ani trochę się nie rozwinęła! W Polsce lekarze podjęli decyzję o wycięciu płuca. Byliśmy przerażeni – wiedzieliśmy, że usunięcie płuca to ostateczność, że jeśli się na to zgodzimy, nie będzie już odwrotu… Kolejny raz Agatkę uratował dr Carotti. Jego decyzja utwierdziła nas w przekonaniu, że to właśnie on powinien leczyć naszą córeczkę, że on najlepiej poprowadzi jej przypadek! Powiedział, że absolutnie nie należy usuwać płuca, że trzeba je zostawić, bo może kiedyś zacznie działać – usunięcie już nigdy nie da Agatce tej szansy. Podczas kolejnej wielogodzinnej operacji udrożnił dopływ do płuca i przemieścił homograft, by niczego nie uciskał… Dzięki temu uratował płuco Agatki. Ale nasza córeczka to dziecko wciąż chore, wciąż słabe… Tętnice płucne są systematycznie poszerzane, ale to wciąż za mało. Serce znów zaczęło niedomagać. Agatka znów ma sine paluszki. Sine usta. Szybko się męczy, nie może już biegać, tylko chodzi… Spacer z nią robi się niemożliwy, bo po kilku kroczkach kuca, odpoczywa. Często ma potworne ataki kaszlu – tak się dusi, że nie może złapać oddechu… Konieczna jest operacja, Agatka musi mieć jak najszybciej wymieniony homograft  i zastawkę trójdzielną.

Agata Karaś

Patrzymy w niebieskie oczy naszej córeczki, całujemy pulchne policzki, wyciągamy dłonie do ufnie wyciągniętych rączek. Musimy działać, bo inaczej co powiemy naszej córeczce, że rodzice nie dali rady? Że pozwolili, by jej życie było w niebezpieczeństwie? Już jest początek września, a mówiąc o terminie operacji, doktor wskazywał wrzesień lub październik… Naszym wrogiem jest nie tylko wada serca, ale też czas, bo go nie mamy! Prosimy o pomoc, bo bez niej nie mamy szans dać Agatce szansy na życie. Pomóż nie nam, ale jej, by to maleńkie życie mogło dalej trwać.

70 499,56 zł ( 100% )
Wsparły 2604 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki