Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uwaga – Serce Anulki umiera! Operacja musi się odbyć jak najszybciej!

Ania Knyszyńska
Zbiórka zakończona
138 798,10 zł ( 104,14% )
Wsparły 8534 osoby
Cel zbiórki:

operacja wady serca we włoskim szpitalu dziecięcym Bambino Gesu

Ania Knyszyńska, 4 latka
Gdańsk, pomorskie
złożona wada serca i brak tętnic płucnych
Rozpoczęcie: 30 Maja 2018
Zakończenie: 20 Czerwca 2018

Opis zbiórki

Anulka będzie żyła, pod warunkiem, że zdążymy! Ponad 130 tys., musimy zapłacić za życie córeczki. Lekarze w Polsce spisali ją na straty, nie mają pomysłu jak jej pomóc. Dla Anulki nie ma czasami miejsca na OIOM-ie, bo tam ratuje się ludzi, a przecież nasza córeczka powoli umiera... Teraz jesteśmy na cienkiej granicy między życiem i śmiercią. Jak długo jej serduszko wytrzyma?

Sugerowano nam zakończenie ciąży. Docierało do nas, że jesteśmy rodzicami, a oni mówili nam, że mamy się pozbyć problemu, nigdy jej nie poznać nie zobaczyć. Nie mogliśmy tego zrobić…

Ania Knyszyńska

Na początku ciąży bada się dzieci pod kątem zespołu Downa. Anulka miała problem z serduszkiem – lekarze nie widzieli tętnic płucnych! Zespół Di George'a – najstraszniejsza diagnoza, po której lekarze kazali się przygotować na niemal 180 różnych chorób. 3 Stycznia tego roku pojawiła się na świecie, po cesarskim cięciu. Była śliczna, malutka, bardzo chora, słaba, ale jak każde dziecko zaraz po urodzeniu – chciała żyć.

Dzieci w szpitalach się tylko rodzą, po czym wychodzą do domu, gdzie zaczyna się prawdziwa radość. Coś zdecydowało za nas, sprawiło, że fotelik samochodowy został w domu, a nasza ukochana córeczka w szpitalu… Wiedzieliśmy, że już wygrała, mogąc samodzielnie utrzymać się przy życiu. Gdyby zaczęła umierać w chwili narodzin, nie byłoby dla niej w Polsce szansy. Brak tętnic płucnych to wada, której nikt w naszym kraju nie chce się podjąć, mało tego, nawet w Niemczech nie mają wystarczającego doświadczenia. Było, źle, tak źłe, że trudno sobie to wyobrazić. Dziecko łapało każdy haust powietrza, jak ryba wyjęta z wody, a kolejni lekarze i kolejne kliniki nie dawali kwalifikacji do operacji. Baliśmy się, że koniec przyjdzie na naszych oczach, że kolejna doba będzie ponad siły naszego maleństwa.

Ania Knyszyńska

Ona jednak trwała, oddychała, rano witała nas otwartymi oczkami. Wyścig z czasem trwał, a Anulka nie miała o nim pojęcia. Ona potrzebowała tylko ciepła matki, miłości i poczucia, że nie jest sama.

Za naszymi plecami stała śmierć i wiedzieliśmy, że dugo tam nie zostanie. Przyjdzie po życie naszego dziecka i zabierze je, bo bez tętnic płucnych życie jest niemożliwe, a operacja na tak maleńkim serduszku to prawdziwe wyzwanie, którego podjąć nikt się nie chciał. Jedyny w Europie ośrodek zajmujący się togo typu wadami z dużymi sukcesami znajduje się w Rzymie w szpitalu Dziecięcym Dzieciątka Jezus. Długo czekaliśmy czy nasza córeczka się zakwalifikuje, ponieważ tylko niektórzy mają takie szczęście, z powodu braku możliwości oraz ogromnej ilości potrzebujących.

W końcu dostaliśmy naszą szansę od losu. Pewnie będzie to jedyna nasza możliwość i ostatnie podejście. Dlatego tak bardzo nam zależy. Ten wyjazd, do Rzymu, do Profesora Adriana Carotti, to jak wyjazd po życie. Pierwszy raz od jej urodzenia, czujemy, że musi się udać. To dziwne, że chcemy, by żyła, by każdy jej dzień był błogosławieństwem, a nie przekleństwem? Anulka żyje na słowo honoru, w zupełnym zawieszeniu. Każda następna doba, może sprawić, że chore serduszko się zbuntuje, że wada uniemożliwi mu pracę…

Od stycznia nasze życie to szpital, nerwowe poranki i długie wieczory, kiedy oczy aż bolą od przeczesywania internetu, szukając ratunku.
Tyle tygodni, tyle łez i nerwów wokół istoty, która powinna być szczęściem, powinna cieszyć się życiem.

Ania Knyszyńska

Chcemy ją zabrać do lekarza, który naprawi jej maleńkie serduszko. Chcemy ją spakować i lecieć, marzymy, by już tam być. Niestety Profesor Adriano Carotti i jego zespół podejmą się operacji, jak tylko wpłacimy całą kwotę 29000 euro. Do czasu operacji Anulka przebywa na przemian szpitalu lub w domu na ciągłej obserwacji, lekach i badaniach. Nie jest w stanie w pełni samodzielnie oddychać i jeść. Zostało nam już mało czasu, więc bardzo prosimy o Waszą pomoc. Dzięki Wam będzie mogła żyć...
Prosimy!
Rodzice

138 798,10 zł ( 104,14% )
Wsparły 8534 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki