Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ewelina potrzebuje operacji, z którą zwlekano już zbyt długo. Nie pozwólmy jej umrzeć!

Ewelina Szatrowska

Ewelina potrzebuje operacji, z którą zwlekano już zbyt długo. Nie pozwólmy jej umrzeć!

109 475,37 zł ( 82,52% )
Wsparło 4440 osób
Cel zbiórki:

Operacja serca w Niemczech - III etap korekcji wady

Ewelina Szatrowska, 25 lat
Gorzów Wielkopolski, lubuskie
Wrodzona wada serca: dwunapływowa lewa komora (DILV), atrezja zastawki trójdzielnej (TA)
Rozpoczęcie: 9 Marca 2018
Zakończenie: 27 Marca 2018

Rezultat zbiórki

28.03.2018

Nie tak miało być, zupełnie nie tak...

Dziś w nocy stan Eweliny dramatycznie się pogorszył. Trafiła do szpitala, gdzie lekarze próbowali jeszcze ją reanimować. Na próżno... Ewelina odeszła, nie doczekała operacji.

Pozostaje poczucie ogromnej niesprawiedliwości - taka młoda dziewczyna, która powinna żyć pełnią życia, własnie to życie zakończyła... Wierzyliśmy, że się uda. Zbiórka prawie dobiegała końca, wszystko szło zgodnie z planem. Już za kilka dni Ewelina miała jechać do Munster, gdzie prof. Malec miał podjąć próbę uratowania jej serca, uratowania jej życia. Serce jednak nie wytrzymało... 

Ewelinko, na zawsze zostaniesz w naszej pamięci...

Rodzinie i bliskim Eweliny składamy najszczerze wyrazy współczucia.

........

Decyzją rodziny Eweliny pieniądze, które nie zostały wykorzystane na operację, zostaną przekazane innym potrzebującym. Dobro, które przekazaliście Ewelinie idzie dalej w świat!  Pomogliśmy:

https://www.siepomaga.pl/amelia-dymus

https://www.siepomaga.pl/serduszko-jagody

Opis zbiórki

Jestem już bardzo słaba… Urodziłam się z wadą serca. Mam 22 lata i nadal czekam na operację, która powinna odbyć się już bardzo dawno temu. Z roku na rok jest coraz gorzej, teraz całe dnie spędzam pod tlenem. Umieram… Tylko profesor Malec zgodził się mnie ratować, tylko w Munster dostałam szansę na życie. Proszę, pomóż mi przeżyć…

Gdy się urodziłam, wszyscy myśleli, że jestem okazem zdrowia. Szczęście mojej mamy trwało jednak tylko do drugiej doby… Trzymała mnie w ramionach, karmiła, gdy nagle zrobiłam się cała sina. Szok i panika, przybiegli lekarze, ale nikt nie wiedział, co się ze mną dzieje. Pilne badania i wynik, który był jak cios prosto w serce. Okazało się, że mam poważnie chore serce, a to, że przeżyłam, jest prawdziwym cudem…

Dzisiaj małe dzieci z tą wadą są szybko diagnozowane i operowane. Mają większą szansę na przeżycie… 22 lata temu mało który lekarz słyszał o tej diagnozie. Nie wiedzieli, jak mi pomóc, kazali mamie obserwować mnie i czekać. Na co? Nie wiadomo…

Ewelina Szatrowska

Gdy miałam 8 miesięcy, zaczęłam umierać. Moja skóra stała się niemal granatowa, płakałam tak mocno, że zaczęłam się dusić. Mama w rozpaczy dzwoniła po karetkę, ale dyspozytor zbagatelizował zgłoszenie. Płakała i błagała, powiedziała, że zapłaci na nią. Gdy w końcu przyjechali, lekarz był w szoku. Od razu zabrali mnie do szpitala, gdzie przeszłam operację ratującą życie - dwukierunkowe zespolenie Glena.

Udało się, było coraz lepiej, czujność została uśpiona, bo choć lekarze powiedzieli, że potrzebna będzie druga operacja, mijały lata, a oni zwlekali. Gdy miałam 13 lat, mój stan się pogorszył. Powiedzieli mamie, że mogę albo dożyć 36 lat, albo umrzeć na stole operacyjnym. Ostatecznie nikt nie zgodził się mnie operować… Czas uciekał i wiadomo już było, że jestem na równi pochyłej. Wszystko zmierzało w złym kierunku. Moi bliscy w rozpaczy jeździli od specjalisty do specjalisty.  W 2012 roku przeszłam zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych z ropniem móżdżku - od tamtej chwili mój stan zdrowia pogarsza się w zastraszającym tempie...

Moje dotychczasowe życie, choć ciężkie, stało się nie do zniesienia. Przez moje chore serce nie mogłam chodzić do szkoły, nie miałam przyjaciół… Nauczyciele przychodzili do domu, a ja mogłam tylko tęsknić za szkolnymi korytarzami i beztroską dzieciństwa. Mimo wszystko żyłam, wychodziłam z domu. Dzisiaj już nie mogę… Każda najmniejsza czynność jest dla mnie nieosiągalna, brakuje sił na wszystko... Prawie przez cały czas towarzyszą mi zawroty głowy, ciągłe infekcje osłabiają i tak skrajnie niewydolny układ krążenia. Przez to całe dnie jestem zmuszona spędzać pod tlenem. Bez niego nie mogę już funkcjonować…

Ewelina Szatrowska

Mam jeszcze tyle planów i marzeń do spełnienia... Nie chce się podawać, chcę walczyć!

Leki już nie pomagają i nie pomogą, niestety, już nic nie można zrobić, mimo starań, lekarze w Polsce są bezsilni. W lutym, mimo skrajnego wyczerpania, znalazłam w sobie siłę, by podjąć ostatnią próbę. Mojej mama dowiedziała się o prof. Malcu, pojechałyśmy na wizytę do Krakowa. I tam dostałam nadzieję!

Moje wyniki są bardzo słabe, lekarz był w szoku, że z tak gęstą krwią nikt nic nie robi… Chce mnie jak najszybciej operować, bym mogła żyć - dłużej, szczęśliwiej! Najpierw czeka mnie cewnikowanie. Prof. Malec musi dokładnie sprawdzić stan mojego serca, by następnie móc operować. To jest moja szansa na życie - jedyna, ostatnia. Czas ucieka, a ja wprost czuję, jak moje życie przelewa się przez palce… Widzę śmierć w lustrze, w sinych ustach, bladej skórze, płytkim oddechu. Mam dopiero 22 lata i choć pogodziłam się z tym, że jestem ciężko chora, to tak bardzo nie chcę umierać. Proszę, pomóż mi przeżyć...

109 475,37 zł ( 82,52% )
Wsparło 4440 osób

Obserwuj ważne zbiórki