Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy jej serce umrze, nasze pękną z rozpaczy... Ratujmy Marysię❗️

Marysia Lisiewicz
Zbiórka zakończona
298 471,47 zł ( 101,56% )
Wsparło 6379 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0090563 Marysia
Cel zbiórki:

Poród i operacje serca w Munster

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Marysia Lisiewicz, 14 miesięcy
Białystok, podlaskie
Zwężenie zastawki trójdzielnej, przełożenie wielkich pni tętniczych, zwężenie zastawki płucnej, ubytek przegrody międzykomorowej
Rozpoczęcie: 13 Października 2020
Zakończenie: 13 Listopada 2020

Aktualizacje

Marysiu, witamy na świecie!

Mamy dla Was wspaniałą wiadomość!

24 listopada, siłami natury, na świat przyszła Marysia! Dużo emocji, jeszcze więcej miłości i sama radość! Najważniejsze, że stan malutkiej jest dobry i na razie połowa serduszka dzielnie bije. Operacja została zaplanowana na 2-3 tydzień życia.

Marysia Lisiewicz



"Jesteśmy w Munster, pod najlepszą możliwą opieką, na oddziale kardiologii. Troszkę już ochłonęliśmy z emocji związanych z porodem i spieszymy Was poinformować, że u nas jest dobrze! Marysia jest dzielna i taka śliczna!

Czekamy na operację, a nasze serca wypełnia nieopisana wdzięczność - dziękujemy Wam, każdemu z osobna i wszystkim razem za to, że możemy być właśnie tu, w miejscu, gdzie Marysia dostanie szansę na życie.

Córeczka jest pod stałą kontrolą, ma wykonywane badania, a my możemy być z nią cały czas. 

Trzymajcie kciuki za powodzenie operacji!

Ściskamy Was!"

Marysia z rodzicami

Mama Marysi już w Munster! Poród nawet za kilka dni, pomocy!

Jesteśmy już w Munster. Czekamy na pierwsze badania, a potem przyjście na świat naszej córeczki. Bardzo się boję... 

Mamy jeszcze tyle do zebrania, by opłacić operację, którą Marysia przejdzie kilka dni po porodzie! Operację, która ocali jej życie...

Mamy czas tylko do 13 listopada, by wpłacić środki na konto kliniki. Martwię się o moją córeczkę, o to, co będzie, co nas czeka... A jeszcze bardziej obawiam się tego, że nie zdążymy...

Marysia Lisiewicz

Dziękujemy za wszystko, co dla nas robicie. To niesamowite, jak wiele osób o wspaniałych sercach spotkaliśmy na swojej drodze. Dziękujemy, że chcecie ocalić to jedno, bardzo chore serduszko naszej Marysi... 

Cały czas błagamy o pomoc, bo musimy walczyć do końca. Jeśli możesz, udostępnij nasz apel, powiedz jeszcze komuś o Maryni, która z chwilą przyjścia na świat stoczy bój o życie...

Ania, mama

Opis zbiórki

Nie jest tak, jak być powinno… Nie ma radosnego oczekiwania, mnóstwa zdjęć, gratulacji. Jest strach. Nasza córeczka, która niczego nieświadoma rośnie pod moim sercem, w chwili narodzin zacznie umierać. Jesteśmy zrozpaczeni i przerażeni… Jedyna nadzieja dla Marysi czeka w klinice w Munster. Poród, a kilka dni później operacja ratująca serce, ratująca życie - to nasz cel. Błagamy o pomoc! Mamy tak mało czasu...

Początkowo nic nie wskazywało na dramat, który nas czeka. Jesteśmy młodym, zdrowym małżeństwem. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, to był najpiękniejszy dzień mojego życia. Dbałam o siebie, zdrowo się odżywiałam, unikałam wszelkich używek, stosowałam suplementy. Początek ciąży przebiegał wzorowo. A potem przyszła ta wiadomość...

Marysia Lisiewicz

W 16 tygodniu ciąży mój lekarz prowadzący zasugerował, że coś jest nie tak z serduszkiem maluszka. Łzy kapały mi ciurkiem, nie mogłam wydusić z siebie słowa. Skierował nas na dodatkowe badania. Dni upływały mi na płaczu i rozmyślaniu, co jest źle. Czułam strach, którego nie da się opisać, który został ze mną do tej pory... 

Po echu serca przyszła diagnoza, która zwaliła nas z nóg. Okazało się, że nasza malutka kruszynka ma szereg wad serca: bardzo duży ubytek w przegrodzie międzykomorowej, przełożenie wielkich pni tętniczych, zwężenie zastawki płucnej oraz zwężenie zastawki trójdzielnej z niedorozwojem prawej komory... Wtedy jeszcze te słowa były dla nas niezrozumiałe, nie widzieliśmy, co to oznacza. Dziś po przeczytaniu setek artykułów w Internecie oraz poznaniu wielu rodzin, które zmierzyły się z podobną wadą, już wiemy... Ta wiedza paraliżuje. Jest źle.

Marysia Lisiewicz

Zjeździliśmy wielu specjalistów w całej Polsce. Wszyscy twierdzili, że taki zespół wad może być leczony tylko paliatywnie i polegać na szeregu operacji prowadzących do serca jednokomorowego...  A przecież nasza córeczka ma dwie pracujące komory! Tak to prawda, że prawa komora stanowi 1/3 wielkości lewej, że zastawka trójdzielna jest dwukrotnie za mała... Ale Marysia ma dwie komory... Z nimi ma większą szansę na życie!

Postanowiliśmy walczyć. Zdecydowaliśmy, że się nie poddamy i zrobimy wszystko, wszystko, co w naszej mocy, by uratować naszą córeczkę, by dać jej szanse na normalne życie. Pomoc znaleźliśmy 600 km od domu, w Krakowie. Po konsultacjach z Panem Profesorem Edwardem Malcem znów płakaliśmy, tym razem po raz pierwszy ze szczęścia. Pan Profesor Malec na podstawie badań uznał, że nasza Marysia może mieć zachowane dwie komory! Dał nam niesamowitą nadzieję i siłę do dalszej walki. 

Niestety taka operacja może się odbyć tylko w Niemczech, w klinice w Munster. Nie jest ona w żaden sposób finansowana, a jej koszt znacznie przekracza nasze możliwości... 

To był kolejny cios, bo co mogą czuć rodzice, którym ktoś w końcu daje nadzieję na to, że może być dobrze, że dziecko po szeregu operacji, miesiącach spędzonych w szpitalu może wrócić do domku i mieć wyjątkowe, połatane, ale dwukomorowe serduszko, ale nie ma pieniędzy na to wszystko? Są to niewyobrażalne koszty…

Marysia Lisiewicz

Jestem teraz w 35 tygodniu ciąży i drżę na samą myśl o porodzie... Ostatnie miesiące splatają się w jedność, w głowie wciąż tkwi tylko jedna myśl, co możemy zrobić, by pomóc naszej córeczce. Z wiadomością o tym, że dziecko urodzi się chore, pogodzić się nie da...

Na skraju depresji postanowiłam działać. Nie mogę się poddać, muszę walczyć dla mojego dziecka. Nie mamy pojęcia, co wydarzy się po porodzie. Jakie będą faktyczne wady, a co okaże się nieprawdą. Dlatego błagamy Was o pomoc. Muszę urodzić w klinice w Munster. Tylko tam otrzymamy od razu pomoc, tylko tam nasze maleństwo ma szansę. Nie wiemy, z jaką wadą przyjdzie nam się zmierzyć, jaki będzie stan naszej córeczki. Nie możemy pozwolić sobie na poród w Polsce i późniejszy transport do Niemiec, bo nasza kruszynka może tego nie przeżyć…

Musimy zapewnić jej najlepszą z możliwych opiekę tuż po narodzinach. Zegar nieubłaganie tyka. Mijają dni, tygodnie. Do porodu została już tylko chwila. Prosimy, z całych sił prosimy Was o wpłaty. O pomoc. O modlitwę. Wierzymy, że razem damy radę, że pasek zbiórki szybko się zazieleni. Jesteśmy już spakowani i czekamy. Gdy tylko uda się uzbierać środki wyruszamy w drogę do Niemiec, w drogę po zdrowie i życie dla naszego Skarbka, który siedzi u mnie w brzuszku. Jeszcze. Bo nigdy nie wiadomo kiedy zdecyduje się przyjść na świat... Na świat, w którym od razu będzie musiała toczyć walkę o życie! 

Jej jedno serduszko samo nie da rady, ale dzięki Waszym dobrym sercom otrzyma niesamowitą szansę. Nasza Marysia to całe nasze życie. Błagam, dajmy jej wspólnie szansę…

Ania, mama

298 471,47 zł ( 101,56% )
Wsparło 6379 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0090563 Marysia
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki