Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nikoś – serduszko, które woła o ratunek

Nikodem Szajstek
Zbiórka zakończona
53 306,00 zł ( 100,21% )
Wsparły 2052 osoby
Cel zbiórki:

Ratująca życie operacja serca w Munster - II etap leczenia

Nikodem Szajstek, 5 lat
Gorzów Wielkopolski, lubuskie
Wrodzona wada serca: zarośnięcie zastawki tętnicy płucnej, tetralogia Fallota
Rozpoczęcie: 8 Września 2017
Zakończenie: 27 Października 2017

Rezultat zbiórki

Nikoś jest już po operacji! 

Opis zbiórki

Odkąd przyszedł na świat, walczymy o każde uderzenie jego chorego serduszka. Nikoś jest śmiertelnie chory. Złożona wada serca sprawia, że jego życie z każdym dniem jest coraz bardziej zagrożone. Specjaliści w Polsce zrobili wszystko, co mogli: trzy razy cewnikowali malutkie serduszko i wstawili stenty. Teraz konieczna jest operacja w klinice w Munster! Musimy zrobić wszystko, by serce Nikosia miało siłę bić dalej. Jako jego rodzice prosimy o pomoc, bo bez niej możemy stracić naszą jedyną szansę.

Nikodem Szajstek

Nie jesteśmy w stanie wymazać z naszej pamięci dnia, w którym zapadła diagnoza. Na początku planowaliśmy, jak każda rodzina, która ma się powiększyć, że będzie pięknie – poród, kilka dni spędzonych w szpitalu i powrót do domu. Bez problemów, komplikacji, strachu – tak jak poprzednio, w przypadku starszego synka. Czekaliśmy i wyobrażaliśmy sobie dzień, w którym zabierzemy Nikosia do domu. Wszystko było już od dawna gotowe. Wszystko już czekało. W 18 tygodniu ciąży okazało się, że nic nie będzie takie, jak sobie wyobrażaliśmy. Po kilku dniach wcale nie wrócimy wszyscy razem do domu. Zamiast do swojego łóżeczka i ciepłego kocyka Nikodem trafi do inkubatora.  Lekarze nie oddadzą go w moje ręce, a podłączą do aparatury monitorującej jego parametry życiowe i kroplówek z lekami, które nie pozwolą jego sercu przestać bić. Częściej, niż mnie będzie widywał pielęgniarki i lekarzy...

Diagnoza usłyszana po raz pierwszy dawała jeszcze niewielką nadzieję na pomyłkę. Odbierało ją każde kolejne badanie, podczas którego potwierdzało się najgorsze. Wrodzona wada serca. Po takich słowach wszystko dookoła znika, dawne problemy przestają być istotne. Jest tylko strach o małe serduszko, który z każdym dniem narasta, bo każdy dzień zbliża rozpoczęcia walki o życie dziecka.

Nikodem Szajstek

Od razu po porodzie Nikodem trafił na OIOM dla noworodków. Do pierwszych wspólnych tygodni ciężko nam wracać. Trudno o tym opowiadać, trudno wspominać. Trafiliśmy do świata, o którym wcześniej nie wiedzieliśmy nic. Dni zlewały nam się w jedną całość. W kilku ustawionych obok siebie inkubatorach dzieci, które dopiero co przyszły na świat, walczyły o to, by na nim pozostać. Wśród nich Nikoś – malutki, bezbronny i śmiertelnie chory. Nie mogłam go przytulić, wziąć w ramiona. Nie mogłam przebrać, zmienić pampersa, nakarmić. Za dużo tam było rurek i kabelków, których uszkodzenie lub przypadkowe odpięcie groziło tragedią.

Wada okazała się poważniejsza, niż przypuszczano. Jak dziś pamiętam słowa lekarza: „Z taką wadą rodzi się tylko 10% serduszkowych dzieci”. Nikoś urodził się z niewykształconą tętnicą doprowadzającą natlenioną krew do płuc (atrezja tętnicy płucnej). Utrzymywany jest na przewodzie Botalla, do którego w trzecim tygodniu życia wprowadzone zostały dwa stenty. Bez tego Nikoś nie przeżyłby kolejnych miesięcy. Dzięki operacji mogliśmy wrócić do domu wszyscy razem. Każdy dzień w domu był jak święto. Mogliśmy cieszyć się sobą bez kabli, kroplówek, alarmów aparatury i paraliżującego strachu, że oto nadchodzi najgorsze…

Nikodem Szajstek

W lipcu wszystko zaczęło wracać. Każdy, nawet najmniejszy wysiłek sprawiał, że skóra Nikosia siniała. Kiedy mocniej się zaśmiał, jego twarz stawała się sina. Nie wiedział, że nie może płakać, bo każdy płacz prowadził do tego samego. Paluszki i usta robiły się niemal fioletowe. Konieczny był zabieg rozciągnięcia przewodu Botalla. Niestety to tylko tymczasowe rozwiązanie. Bardziej przewodu rozciągnąć się już nie da... Zespolenie może pęknąć, bo w tym momencie jest rozciągnięte jak balon. Serce Nikosia znowu słabnie. Konieczna jest skomplikowana operacja serca!

Nikodem został zakwalifikowany do operacji w klinice w Munster. Profesor Malec podjął się naprawienia jego serduszka. Z dwóch tętnic zostanie stworzona jedna, prawidłowo działająca tętnica, która będzie w stanie prawidłowo natleniać jego organizm. Czas płynie szybko, a operacja musi odbyć się jak najszybciej! Niestety koszty leczenia naszego synka są kolosalne. Pomimo tego, że robiliśmy dosłownie wszystko, by zgromadzić niezbędne pieniądze, nadal brakuje nam ponad 50 000 zł.

Serce Nikosia z każdym dniem słabnie. Niedługo nie da rady samo pompować krwi. Codziennie rano budzimy się ze strachem, że nie zdążymy z operacją. Musimy zebrać brakującą kwotę, byśmy choć na chwilę mogli spokojnie zasnąć. Tylko na chwilę, bo strach o życie dziecka nie zniknie nigdy… Będziemy walczyć, bo jeśli serduszko naszego synka zgaśnie, nasz świat się zatrzyma.

Nikodem Szajstek

Tylko z Waszą pomocą jesteśmy w stanie uratować nasze dziecko. Błagamy, pomóżcie nam zapłacić najważniejszą cenę w naszym życiu – cenę za życie naszego ukochanego synka...

53 306,00 zł ( 100,21% )
Wsparły 2052 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki