By na początku życia nie zabrała go śmierć… Uratuj naszego synka!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 12 893 osoby
342 630,74 zł (100,65%)
Zbiórka na cel
Poród i ratująca życie operacja wady serca w niemieckiej klinice w Munster

Piotruś Pyszno, 13 miesięcy

Wilamowice, śląskie

wada serca HLHS - zespół niedorozwoju lewego serca

Rozpoczęcie: 23 Czerwca 2018
Zakończenie: 4 Września 2018

Zobacz wszystkie zbiórki

04 Września 2018, 15:14
Piotruś jest już po operacji!

Właśnie dostaliśmy wspaniałą wiadomość od taty Piotrusia - chłopiec jest już po udanej operacji serca! Wszystko poszło zgodnie z planem, a dzięki Wam zdążyliśmy na czas! 

Trzymamy kciuki za małe serduszko <3 Dziękujemy!


Piotruś Pyszno

Pokaż wszystkie aktualizacje

04 Września 2018, 10:13
Zmniejszenie kwoty zbiórki

Kochani,

mamy bardzo dobre wieści! Kilka miesięcy temu prowadziliśmy zbiórkę na operację dla Gabrysi. Dziewczynka jest już po leczeniu, które jednak kosztowało mniej, niż przewidywano. Rodzice Gabrysi podjęli zatem decyzję o przekazaniu pozostałych pieniędzy na dla Piotrusia. Dzięki temu mamy całość kwoty i możemy  zakończyć zbiórkę. Wielkie serca Pomagaczy sprawiły, że operacja serduszka Piotrusia odbędzie się na czas. Mocno trzymamy kciuki, aby wszystko się udało!

30 Sierpnia 2018, 10:41
Piotruś jest już na świecie i walczy o życie!

Piotruś jest już z nami! Wczoraj przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu… Najpiękniejszy dzień w naszym życiu, ale i najstraszniejszy, bo nasz synek zaczął właśnie dramatyczną walkę o życie. Bez operacji Piotruś umrze. W jego maleńkiej klatce piersiowej bije tylko pół serduszka… Druga połowa nie wykształciła się!

Operacja odbędzie się w przyszłym tygodniu. Znamy już termin - WTOREK, 4 WRZEŚNIA! To już za kilka dni… Lekarze są zgodni - nie można czekać! Nie wiadomo, ile serduszko Piotrusia wytrzyma… Wciąż nie mamy środków, by zapłacić za operację! Patrzymy na zielony pasek i jesteśmy zrozpaczeni… Błagamy o Twoją pomoc!

Piotruś Pyszno

Nasz synek jest podłączony do leku, który podtrzyma go przy życiu. Tak bardzo się boimy... Bez operacji stracimy Piotrusia zanim jeszcze zdążyliśmy go poznać! Zdążyliśmy jednak go pokochać… On jest dla nas wszystkim!

Jesteś z nami od samego początku naszej walki o życie Piotrusia. To dzięki Tobie znaleźliśmy się w Klinice Uniwersyteckiej w Munster. Dziękujemy za wszystko. Prosimy, pomóż nam raz jeszcze… Zazieleń pasek naszej zbiórki nadzieją, że pozostaniemy rodzicami, że Piotruś będzie żył… Podaruj mu życie.

Kasia i Paweł – mama i tata Piotrusia

16 Sierpnia 2018, 12:40
Jesteśmy już w Munster - nie mamy już czasu, błagamy dalszą o pomoc!

Jesteśmy już w Munster, w klinice, w której ma przyjść na świat Piotruś, nasz mały synek z chorym sercem… Na 9 września zaplanowano poród… Ja czuję jednak, że będzie szybciej, Piotruś jest już duży, bardzo chce już przyjść na świat. Nie wie, że czeka tu na niego śmiertelne niebezpieczeństwo, że zacznie umierać, gdy tylko wyda swój pierwszy krzyk…

Do strachu o życie dziecka dochodzi ten o pieniądze, nie mamy za co się leczyć, nie mamy za co walczyć… Patrzę na zielony pasek codziennie i ogarnia mnie rozpacz. Jeszcze tyle brakuje… Powiedzieć, że mam mało czasu, to kłamstwo, ja już nie mam go wcale…

Błagam o pomoc, jeśli zechcesz nas wesprzeć, moja wdzięczność nie będzie mieć granic. Tylko to się dla mnie liczy, tylko tego pragnę, by mój maleńki synek żył... Bez Ciebie nie mamy szans.

Kasia - mama

Umieramy z radości, że nasz synek przyjdzie na świat, ale też ze strachu, bo jego życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Gdy Piotruś weźmie pierwszy oddech, zacznie się walka o to, by początek jego życia nie był jego końcem… Nasz synek ma wadę serca. Przeżyje tylko, jeśli przejdzie ratującą życie operację… 20 sierpnia musimy być w klinice – porodu przecież nie da się przełożyć… Nie mamy czasu, mamy tylko nadzieję. Prosimy o pomoc – chcemy tylko tego, by Piotruś żył, byśmy mogli być jego mamą i tatą!

Piotruś Pyszno

5 lat temu spojrzeliśmy na siebie po raz pierwszy i już zostaliśmy razem. Rok temu wzięliśmy ślub, szczęśliwi, że teraz już na zawsze, na dobre i złe, że zaczynamy budować własną kochającą rodzinę. Czekaliśmy na to, by spełniło się nasze największe marzenie, by zaczęła się najważniejsza rola życia – być rodzicem… Nie musieliśmy długo czekać. Styczeń 2018 roku, początek nowego roku i początek nas – już nie tylko jako pary, ale rodziny. Pozytywny wynik testu ciążowego. Byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Nie sądziliśmy, że za chwilę spadnie na nas ciężar największej tragedii – choroby naszego dziecka, która odbierze nam to szczęście…

Piotruś Pyszno

Nie było i wciąż nie ma dnia, żebyśmy nie myśleli o Piotrusiu. Na początku zastanawialiśmy się, czy na świat przyjdzie chłopczyk czy dziewczynka, jak będzie wyglądać, do kogo z nas będzie podobny? Wybieraliśmy imię. Oczyma wyobraźni widzieliśmy siebie z naszym dzieckiem na spacerze, placu zabaw, podczas rodzinnych wycieczek, świąt... Planowaliśmy naszą piękną przyszłość, przekonani, że przed nami cudowny czas. Rozmawialiśmy o tym, czego nauczymy nasze dziecko, w co będziemy się bawić, wybieraliśmy zabawki, książeczki, śpioszki, maleńkie buciki... I nagle to wszystko przestało mieć znaczenie. Dziś myślimy tylko o jednym – czy nasze dziecko przeżyje?

Najpierw dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć synka. Czekało już na niego imię - Piotruś. Radosną nowinę przygniotła jednak kolejna, przy której inne przestały mieć znaczenie. Nasz chłopczyk jest chory. Ma bardzo chore serce. Gdy przyjdzie na świat, w każdej chwili może umrzeć.

Piotruś Pyszno

Pierwsze podejrzenie, że coś jest nie tak z serduszkiem, padło podczas badania prenatalnego. Dostaliśmy skierowanie na specjalistyczne badanie. Tam skończył się nasz świat. Nasz synek ma tylko pół serca. Druga połowa nie wykształciła się. To wada, która funkcjonuje pod nazwą HLHS (hypoplastic left heart syndrome), zespół niedorozwoju lewego serca. Wada, która jest krytyczna. Oznacza to, że bez specjalistycznego leczenia Piotruś umrze. Jedyną szansą na życie dla naszego synka jest poród w specjalnie do tego przygotowanym szpitalu, na oddziale, na którym już w pierwszych sekundach podadzą mu lek. Ten lek, podawany bezustannie do jego malutkiej żyłki, utrzyma go przy życiu do czasu pierwszej operacji. Od niej zależy, czy Piotruś będzie żyć… Jeśli się uda, czekają go jeszcze dwie. Jeśli się nie uda, jego serduszko przestanie bić, a wtedy nasze pękną razem z nim.

Jeden z najlepszych kardiochirurgów dziecięcych na świecie, zajmujących się leczeniem tej właśnie wady serca, z jaką urodzi się Piotruś, kieruje Kliniką Kardiochirurgii Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego w niemieckim Munster. Tam nasz synek dostanie największą szansę na życie. Dzieci, które gdzie indziej miałyby szans, dzięki leczeniu w Munster żyją! Tam Piotruś przyjdzie na świat i będzie operowany. Tam też będziemy mogli być przy nim cały czas, dodawać mu siły, walczyć razem z nim… Potrzebujemy jednak pomocy, by zapłacić za poród i za operację! Za życie naszego synka wyznaczono ogromną cenę, której sami nigdy nie będziemy w stanie jej zapłacić!

Piotruś Pyszno

Pokoik, który wymarzyliśmy sobie dla naszego dziecka będzie musiał poczekać, bo najpierw nasz synek pozna ten na Oddziale Intensywnej Terapii. Zamiast łóżeczka z karuzelką i niemowlęcymi zabawkami będzie to szpitalne, otoczone medycznymi pompami i monitorami. Musimy pogodzić się z tym, że życie kazało nam zweryfikować nasze plany, nie możemy jednak się poddać! Musimy walczyć o życie naszego synka, on sam nie zawalczy o siebie…

Choć wiemy, że szpitalna droga nie będzie łatwa, wiemy też, że musimy przejść ją razem, u boku naszego synka, trzymając go za maleńką rączkę, dodając otuchy do walki. Wierzymy w lekarzy, wierzymy, że nasz synek przeżyje i wrócimy razem do domu… Bez Ciebie nie będzie to jednak możliwe. Dlatego prosimy Cię o pomoc w ratowaniu naszego świata, bo Piotruś jest już całym naszym światem. Nie możemy go stracić… Prosimy – uratuj życie naszego synka.

Kasia i Paweł – mama i tata Piotrusia

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 12 893 osoby
342 630,74 zł (100,65%)