Serce, które ucieka przed śmiercią. Wiktorek potrzebuje pilnej operacji!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 196 osób
157 830 zł (101,8%)
Zbiórka na cel
ratująca życie operacja serca w klinice w Munster

Wiktor Nowicki, 15 miesięcy

Poraj, śląskie

Atrezja lewej tętnicy wieńcowej, hipoplazja obu tętnic płucnych w tym skrajne zwężenie prawej, niedomykalność zastawki trójdzielnej i mitralnej, koarktacja aorty, ubytek międzykomorowy

Rozpoczęcie: 1 Lutego 2019
Zakończenie: 12 Marca 2019

04 Marca 2019, 12:47
Mamy 100%! Dziękujemy!

Jesteście niesamowici! Dzięki Waszej pomocy Wiktorek przejdzie operację serca, która uratuje jego życie. Teraz czekamy tylko na dobre wieści i mocno trzymamy kciuki!

Zbiórka zostaje otwarta jeszcze do 12 marca, bo cały czas trwają akcje towarzyszące. Wszystkie środki zebrane ponad 100% będą przeznaczone na leczenie i rehabilitację pooperacyjną. 

Wiktorku, bądź dzielny!


Wiktor Nowicki

Lekarze powiedzieli nam, że tak skomplikowanej wady serca nigdy nie widzieli i mamy pogodzić się z tym, że w każdej chwili stan synka może dramatycznie się pogorszyć, że Wiktor może umrzeć… Nie mogliśmy się na to zgodzić, zaczęliśmy sami szukać ratunku. Tylko prof. Edward Malec dał nam nadzieję, że ocali życie synka! Konieczna jest pilna operacja, na którą nas nie stać. Musimy jak najszybciej zjawić się w Munster, dopóki jest jeszcze nadzieja. Spieszymy się, bo każdy dzień może być ostatnim. Bardzo prosimy, pomóżcie uratować nasze dziecko…

Myśleliśmy, że nasz drugi synek urodzi się zdrowy - wszystkie badania zrobione w ciąży na to wskazywały. Sądziliśmy, że wraz z pojawieniem się Wiktorka na świecie jedyne, co poczujemy, to wielkie szczęście! Pierwszy niepokój pojawił się, gdy lekarze powiedzieli, że synek potrzebuje tlenu. Strach jednak został na chwilę uśpiony - po trzech tygodniach wypisali nas do domu z zaleceniem kontroli kardiologicznej. Pomyśleliśmy, że wszystko jest dobrze, przecież chorych dzieci tak szybko nie wypuszczają. Skąd mogliśmy wtedy wiedzieć, jak bardzo się mylimy?

Wiktor Nowicki

Wiktor miał dwa miesiące, gdy kardiolog skierował nas do szpitala na kontrolny zabieg cewnikowania serca. To miała być tylko diagnostyka, a zamieniła się w walkę na śmierć i życie! Nikt się nie spodziewał, to miał być zabieg jak setki innych. Czekaliśmy na synka pod salą, gdy wyszedł lekarz. Powiedział, że serce było w tak złym stanie, że musieli interweniować. W trakcie cewnikowania serce Wiktorka się zatrzymało, lekarze po raz pierwszy wyrwali go z otchłani… Pozwolili nam pójść z pielęgniarką na salę wybudzeń. Nasz synek, taki malutki, nieprzytomny… Gdy podłączano go do całej tej aparatury zauważyliśmy, że coś jest nie tak. Z sekundy na sekundę Wiktor robił się coraz bardziej siny! Zrobił się chaos, przybiegli lekarze, zaczęła się reanimacja. Staliśmy z boku jak sparaliżowani. Żaden rodzic nie powinien widzieć, jak jego dziecko zabiera śmierć i jak lekarze masują maleństwo, przywracając sercu pracę. Wtedy się udało, ale ten obraz będzie prześladował nas już zawsze…

Właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, w jak złym stanie jest serce naszego synka. Nikt nie spodziewał się, że ma aż tak wiele skomplikowanych wad! Myśleliśmy, że to zły sen, może ktoś się pomylił? Niestety, ciągłe kontrole i kolejne badania potwierdziły prawdziwość diagnozy: atrezja lewej tętnicy wieńcowej, hipoplazja obu tętnic płucnych w tym skrajne zwężenie prawej, niedomykalność zastawki trójdzielnej i mitralnej, koarktacja aorty, ubytek międzykomorowy – takie ostatecznie rozpoznanie postawiono. Wiktor jest jedynym dzieckiem w Polsce, które żyje z tak uszkodzonym serduszkiem. Na świecie było tylko 50 takich przypadków…

Wiktor Nowicki

Tak bardzo boimy się o życie naszego dziecka! Mijały miesiące, ale nikt w kraju nie jest w stanie nam pomóc. Chyba boją się, bo nigdy takiego dziecka nie operowali… Nikt oczywiście na piśmie nie da nam oficjalnej odmowy leczenia, ale ciągle słyszymy, że są długie kolejki, że nie wiadomo, co dalej… W grudniu zgodziliśmy się na kolejne cewnikowanie, które potem okazało się niepotrzebne. Lekarze chętnie badają synka, jest dla nich trochę takim królikiem doświadczalnym. Nikt jednak nie jest w stanie go uratować…

13 grudnia Wiktor miał zabieg, a już 3 dni później udało nam się pojechać do Krakowa, gdzie akurat przyjmował prof. Malec. Wiedzieliśmy, że to jedyna nadzieja naszego synka, z duszą na ramieniu pojechaliśmy tam… Profesor zbadał naszego synka, poprosił o dosłanie wszystkich wyników badań. Odpisał: będzie operował! To właśnie prof. Malec powiedział nam, że Wiktor już dawno powinien być operowany, że jego serce jest w skrajnie złym stanie i nie powinien mieć nawet ostatniego cewnikowania! Musimy jak najszybciej jechać do Munster, dopóki jest jeszcze nadzieja! W Polsce najpewniej synek trafi na stół, gdy będzie już niewydolny oddechowo i krążeniowo. Gdy będzie już umierał…

Wiktor Nowicki

Naszemu synkowi można pomóc! Nie wyobrażamy sobie, żeby ten słodki uśmiech mógł zgasnąć, że serce naszego ukochanego synka może przestać bić… Nie mamy już czasu, bo każdy dzień jest na wagę życia. Nie mamy też pieniędzy, by zapłacić za operację - to ogromna kwota. Bardzo prosimy, pomóż nam…

Rodzice

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 196 osób
157 830 zł (101,8%)