Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nasz synek umrze, jeśli ratunek nie przyjdzie na czas!

Leon Szwelicki
Zbiórka zakończona

Nasz synek umrze, jeśli ratunek nie przyjdzie na czas!

353 960,00 zł ( 100,48% )
Wsparły 12232 osoby
Cel zbiórki:

Poród i pilna operacja serca, by uratować życie Leona

Leon Szwelicki
Gdańsk, pomorskie
Krytyczna wada serca: HLHS z anomalią spływu żył systemowych i płucnych, wsteczna koarktacja aorty
Rozpoczęcie: 19 Stycznia 2018
Zakończenie: 11 Marca 2018

Rezultat zbiórki

Leon ma już prawie 2 miesiące! Czuje się dobrze, rodzice są w nim zakochani do szaleństwa i cieszą się każdą chwilą, spędzaną razem! To dla nas cudowne wiadomości i jesteśmy przeszczęśliwi, mogąc się nimi z Wami podzielić! To dzięki Waszemu wsparciu ten maluszek żyje, a Monika i Adam mogą być mamą i tatą!!! ?

Leon przyszedł na świat 4 kwietnia. Operacja chorego serduszka chłopca odbyła się 12 kwietnia. Tydzień po operacji Leonek został przeniesiony z oddziału intensywnej terapii na kardiologię. Jego stan był stabilny. Rodzice podkreślają, że Leon był bardzo dzielny i silny! 29 kwietnia cała trójka wróciła do Polski.

A tak wygląda nasz mały bohater ? Czyż nie jest cudowny?

Aktualizacje

Leon jest już na świecie – walka o jego życie trwa!

4 kwietnia 2018 na świat przyszedł Leoś – chłopczyk z chorym serduszkiem, którego historia poruszyła tysiące innych serc. Dzięki Wam ma siłę, by walczyć – urodził się w Klinice Uniwersyteckiej w Munster, gdzie ma największą szansę na życie.

12 kwietnia odbyła się operacja serca Leonka. Przebiegła pomyślnie, ale najważniejsze są pierwsze dni po operacji, podczas których okaże się, czy małe serduszko Leonka pracuje właściwie.

Mama i tata Leonka są przy nim non stop. Czekamy na informację o stanie zdrowie chłopca i modlimy się o same dobre wiadomości! <3

Dziękujemy!

Mama z Leosiem są już w Niemczech. To wszystko dzięki Wam! Jest moc!

12 marca musimy być w klinice… błagamy o pomoc, nie mamy już czasu!

Prosiliśmy o pomoc, teraz już błagamy, bo ogarnia nas rozpacz. Brakuje nam czasu, brakuje też środków, widmo ratunku dla naszego synka oddala się z każdym dniem. Topnieje nadzieja, że zdążymy – porodu przecież nie da się przełożyć!

Ostatnie badania wykazały, że wada serca naszego synka jest znacznie bardziej poważna niż myśleli lekarze… Jest krytyczna. Oznacza to, że bez operacji Leoś nie przeżyje. Nasz synek ma też anomalię spływu żył systemowych i płucnych i wsteczną koatrakcję aorty. Jest bardzo źle…

Przykładamy ręce do brzuszka i czujemy, jak nasz synek kopie, rusza się, jeszcze bezpieczny. Nieświadomy tego, że już wkrótce czeka go walka o życie, że gdy znajdzie się na świecie, przyjdzie po niego śmierć i tylko od najlepszych lekarzy będzie zależało, czy przeżyje, czy zostanie z nami!

Jeśli nie uda nam się zebrać środków, nie będziemy stanie spojrzeć w lustro, bo będzie oznaczać to, że zawiedliśmy nasze dziecko, zawiedliśmy jako mama i tata… Jeśli Leon umrze – nigdy sobie tego nie wybaczymy.

Dlatego prosimy, prosimy z całej mocy naszych serc, które drżą ze strachu o serce naszego synka – uratuj mu życie…

Monika i Adam Szweliccy – mama i tata Leosia

Opis zbiórki

Żyjemy z myślą, że dzień narodzin naszego synka może być jego ostatnim. Leoś przyjdzie na świat z krytyczną wadą serca. Bez natychmiastowej operacji umrze. Od pierwszego oddechu naszego maleństwa rozpocznie się walka o jego życie. My rozpaczliwie walczymy o nie już teraz, bo to jedyne, co możemy zrobić – sprawić, by nasz synek trafił w ręce najlepszych lekarzy, by dostał jak największą szansę na to, że przeżyje. Czas ucieka, zostało tylko kilka tygodni do porodu, ale walczymy, bo Leoś jest dla nas wszystkim. I zrobimy dla niego wszystko. Dlatego prosimy Cię o pomoc, my – mama i tata tego chłopca, który umrze bez ratunku.

Leon Szwelicki

Nigdy nie sądziliśmy, że będziemy pisać taki apel, że znajdziemy się tutaj, wśród potrzebujących. Teraz już wiemy, jak to jest – to strach, który spędza sen z powiek, to rozpacz, to bezsilność, które rosną z każdym dniem. Wrogiem jest nie tylko śmierć, która chce odebrać nam Leonka, ale też czas – mamy go coraz mniej. Porodu przecież nie da się przełożyć!

17 – ta liczba zawsze była naszą szczęśliwą. Ponoć wskazuje na opiekę sił wyższych, a ten, komu przyświeca, jest zawsze chroniony… My pragniemy tylko tego, by ochroniła Leona, bo jego życie jest dla nas cenniejsze niż nasze własne. To w 2017 roku dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami… Oboje jesteśmy po trzydziestce, dziecko było naszym marzeniem. W takich chwilach nie myślisz, że coś złego może się zdarzyć, pragniesz wierzyć, że oto przed Twoją rodziną same piękne chwile, przepełnione miłością i szczęściem. Wiesz, że zrobisz wszystko, by Twoje dziecko miało jak najlepsze życie, że już zawsze otwierając i zamykając oczy będziesz myśleć o tym małym człowieku, za którego jesteś odpowiedzialny. My myślimy o synku cały czas, ale nie planujemy mu życia, nie chcemy. Chcemy tylko jednego – by żył.

Pokochaliśmy naszego synka od pierwszej myśli o nim. A potem dowiedzieliśmy się, że umiera.

Leon Szwelicki

Robiliśmy wszystkie badania. USG – co najmniej raz w miesiącu. Za każdym razem ta sama, przynosząca ulgę wieść – Leon jest zdrowy, rozwija się prawidłowo. Obraz 4 jam serca prawidłowy – te słowa utkwiły nam gdzieś w pamięci. Wszystko było dobrze, jak w książce, aż do kontrolnego badania w 26. tygodniu ciąży. To był dzień po Świętach Bożego Narodzenia. Końcówka tak szczęśliwego dla nas roku. Lekarz patrzył na obraz USG w kompletnej ciszy, długo, zbyt długo. Coś nie tak z sercem – powiedział w końcu. I wtedy rozpadł się nasz świat.

Badanie echokardiologiczne potwierdziło wadę serca, w dodatku bardzo ciężką, złożoną, śmiertelną… Leoś ma pół serca. Nie ma lewej komory. To tak zwany HLHS (Hypoplastic Left Heart Syndrome), niedorozwój lewego serca. To jednak nie wszystko. Ma też zarośniętą zastawkę mitralną i aortalną oraz mierną restrykcję otworu owalnego. Oznacza to, że otwór, który pozwala zachować krążenie krwi, u naszego synka jest zbyt wąski. Wraz z pierwszym oddechem Leona otwór zacznie się zamykać, a to oznacza tylko jedno – śmierć. Bez operacji serca nasz synek nie ma żadnych szans na życie.

Wydawało się nam wtedy, że nasze życie rozpada się na miliony kawałków, których już nigdy nie będziemy w stanie ułożyć na nowo. Wcześniej czytaliśmy o wadach serca. Nie spodziewaliśmy się jednak najgorszego, nie tego…  Przez chwilę byliśmy przekonani, że to koniec, że nie będziemy w stanie pomóc naszemu dziecku. Kolejne dni były po prostu straszne, pełne płaczu, strachu, poczucia kompletnej bezsilnośc i wobec rzeczywistości, z jaką przyszło nam się zmierzyć…

Leon Szwelicki

Dziś już wiemy, że choć nasza walka o życie syna będzie niezwykle ciężka - mamy szansę! Tylko tego było nam potrzeba, iskry nadziei, że my, rodzice, możemy jednak zrobić coś dla naszego ukochanego dziecka! Leon musi urodzić się w specjalistycznym ośrodku, gdzie od razu będzie miał zapewnioną najlepszą opiekę. Lekarze nie są w stanie przewidzieć, jak będą wyglądały jego pierwsze chwile - czy Leon zapłacze, czy będzie czas na pogłębioną diagnostykę i zaplanowanie pierwszej operacji, czy też walka będzie konieczna od pierwszych sekund. Na pewno natychmiast dostanie lek, ratujący życie. Na pewno przejdzie operację, która musi odbyć się w ciągu pierwszych dni - ile nie godzin - jego życia. Potem czekają go jeszcze dwie.

Wada serca naszego synka jest bardzo złożona, bardzo skomplikowana. Najmniejszy błąd będzie dla niego śmiertelny. Leosiem musi zająć się lekarz nie tyle dobry, co wybitny. Znaleźliśmy takiego lekarza – w Klinice Uniwersyteckiej w Munster dzieci z całego świata operuje wybitny kardiochirurg dziecięcy, profesor Edward Malec. Jest specjalistą w zakresie serc jednokomorowych. Takie właśnie będzie miał Leon… Profesor zgodził się leczyć naszego synka! W Munster Leon dostanie największą szansę na życie. Większą niż gdziekolwiek indziej… A w tej walce każdy procent może być tym, który zadecyduje o tym, czy Leon będzie żyć…

Przed naszym dzieckiem długa droga, pełna zabiegów medycznych, operacji, badań. Wiemy jednak, że są dzieci, które taką drogę już przebyły, że przeszły ją szczęśliwie. Dziś żyją i prowadzą dobre życie! Leon może być wśród nich! Pragniemy tylko tego, niczego więcej…

Kwota za poród i za operację jest ogromna, niewyobrażalna. Ale stawka jest większa. Jest nią życie naszego dziecka. Mamy tak mało czasu, każdy dzień działa na naszą niekorzyść. 12 marca mamy stawić się w klinice. Prosimy o pomoc z nadzieją, że dzięki Wam przekroczymy jej próg i uratujemy nasz świat, bo Leon już teraz jest dla nas właśnie całym światem.

353 960,00 zł ( 100,48% )
Wsparły 12232 osoby

Obserwuj ważne zbiórki