Malutkie serduszko tak bardzo chce żyć...

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 648 osób
166 975 zł (108,09%)
Zbiórka na cel
Ratująca życie operacja serca - II etap leczenia

Iga Lament, 3 latka

Radom, mazowieckie

Wrodzona wada serca: HLHS

Rozpoczęcie: 26 Września 2017
Zakończenie: 10 Listopada 2017

06 Listopada 2017, 09:35
Udało się!

Dzięki Wam seduszko Igi będzie nadal biło! Operacja w Munster odbędzie się za kilka tygodni. Wierzymy, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i mocno trzymamy kciuki!

Zbiórka została otwarta na prośbę rodziców Igi - cały czas trwają aukcje, a pozyskane dodatkowe środki zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów ewentualnych komplikacji, rehabilitacji i/lub zostaną przekazane na kolejny etap korekcji wady serca.

Będziemy Was informować na bieżąco. Dziękujemy!

Razem mamy MOC!

Igusia, by mieć największą szansę na życie, musi jak najszybciej przejść operację. Serce naszej córeczki bije coraz słabiej, każdego dnia żyjemy w strachu przed bardzo ciężkimi powikłaniami. Nie myślimy o tym, co się stanie, jeśli nie zdążymy. Odsuwamy tę myśl, by nie sprowadzać nieszczęścia. Mamy tylko jeden cel - uratować życie Igusi. Nasza nadzieja to operacja w Munster. Mamy już wyznaczony jej termin, ale nie mamy pieniędzy, za które kupimy życie własnego dziecka. Prosimy, pomóżcie nam ocalić córeczkę…

Od zawsze chcieliśmy mieć dużą rodzinę. Gdy dowiedzieliśmy się, że po raz trzeci zostaniemy rodzicami, nasza radość nie miała granic! Ale szczęście nie trwało długo… W 12 tygodniu ciąży, podczas rutynowego badania, usłyszeliśmy coś, czego tak panicznie boi się każdy rodzic. Dowiedzieliśmy się, że nasze dziecko jest śmiertelnie chore…

Iga Lament

Co się wtedy czuje? Tego nie da się opisać, opowiedzieć. Lęk, który paraliżuje, zgniata wszystko od środka i wysysa całą radość, która jeszcze niedawno rozpromieniała życie. Malutkie dziecko, które jeszcze nie przyszło na świat, a na które już został wydany wyrok śmierci... Jak się z tym pogodzić? Nie umieliśmy. Postanowiliśmy walczyć o to, by nasza córka żyła. Poznaliśmy wroga, ostateczna diagnoza zapadła niedługo później: krytyczna wada wrodzona serca płodu pod postacią hipoplazji lewego serca z atrezją zastawki aortalnej i mitralnej, nieprawidłowy kształt łuku aorty. Skrót HLHS nigdy wcześniej nic nam nie mówił. Teraz brzmiał jak najstraszniejsze słowo świata. Stał się naszym prześladowcą, bo oznaczał śmiertelną chorobę Igusi.

W tej całej rozpaczy dostaliśmy iskierkę nadziei - była szansa dla naszej córeczki! Jest nią trzyetapowa operacja. Pierwsza już kilka dni po urodzeniu. Podczas operacji mogło wydarzyć się absolutnie wszystko, łącznie z najgorszym, ale uczepiliśmy się tego jak ostatniej deski ratunku. Iga urodziła się 19 czerwca. Była taka śliczna, na pierwszy rzut oka wydawała się zupełnie zdrowa... Ale to były tylko pozory. Widzieliśmy ją tylko chwilę, musieli podłączyć córeczce lek, który utrzymywał ją przy życiu. Nieustannie, dzień za dniem, przez 24 godziny na dobę do jej organizmu sączył się Prostil. Dzięki niemu żyła, a jej małe serduszko biło, by doczekać operacji. Mieliśmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale to był dopiero początek walki o życie Igi.

Iga Lament

Iga po przyjściu na świat została ochrzczona, a po trzech dobach przewieziona do Warszawy. Tam właśnie miała być leczona i tu zaczęło się niestety wszystko komplikować… Wgłobienie jelit, ogólnoustrojowe zakażenie organizmu (sepsa), wstrzymane karmienie, kwasica metaboliczna, podniesione parametry niewydolności wątroby, pogorszenie diurezy, obrzęk prawej nóżki, przetaczana krew... Liczne badania, rentgen, tomografia komputerowa, kilkukrotna narkoza. Ogrom leków, antybiotyków – wszystko dożylnie, więc pielęgniarki musiały ciągle kłuć rączki, nóżki i główkę Igi. Ukłucie obok ukłucia – szukanie żył na całym ciele, żeby móc podłączyć kolejny lek. Córeczka leżała w łóżeczku, w plątaninie kabli, podłączona do monitora, który kontrolował pracę jej serduszka. Było ciężko, bardzo ciężko… Cały czas na wlewie leku już nie czekaliśmy na operację, tylko na to, by Iga z tego wyszła.

Na szczęście jej stan na tyle się ustabilizował się, że w 23 dobie mogła odbyć się operacja Norwooda, pierwszy etap korekcji jej bardzo chorego serca. 12 lipca odprowadziliśmy Igę na blok operacyjny. Usłyszeliśmy, że mamy przygotować się na najgorsze. Z bólem serca i ze łzami w oczach zostawiliśmy Igę w rękach lekarzy. Modliliśmy się, by dała sobie radę, by była silna…

Po 11 godzinach, które były dla nas wiecznością dostaliśmy wiadomość, że operacja się udała. Nasza mała wielka bohaterka! Byliśmy z niej bardzo dumni. Chociaż widok córeczki po operacji łamał serce, wierzyliśmy, że będzie tylko lepiej. Nie mogliśmy jej wziąć na ręce ani przytulić. Staliśmy tylko przy łóżeczku i patrzyliśmy jak oddycha za nią maszyna. Staliśmy, patrzyliśmy, głaskaliśmy po główce i modliliśmy się by walczyła, by miała siłę walczyć...

Iga Lament

Niestety, w czasie operacji uszkodzono lewy fałd strunowy i przeponę. Codziennie od lekarzy słyszeliśmy, że stan jest krytyczny.mTydzień później Iga przeszła zabieg cewnikowania serca, podczas której jej serduszko się zatrzymało… Ale walczyła, jej stan z dnia na dzień się poprawiał. Prawie po dwóch miesiącach pobytu w szpitalu Iga wreszcie mogła zobaczyć swoje starsze siostry, Julkę i Olę, które czekały na nią w domu. Nareszcie mogliśmy cieszyć się naszą całą rodzinką w komplecie, choć na chwilę zapomnieć o koszmarze.

Ale leczenie nie jest zakończone. Przed Igą jeszcze dwie bardzo ważne operacje. Następną powinna przejść jak najszybciej, przed ukończeniem szóstego miesiąca. W Polsce mamy na to nikłe szanse, terminy są cały czas przesuwane… Zbyt długie oczekiwanie może znacznie pogorszyć stan córeczki. Boimy się niewydolności krążenia, nadciśnienia płucnego, sinicy i wszystkich jej konsekwencji. Nie chcemy trafić do szpitala dopiero wtedy, gdy życie Igi będzie wisiało na włosku. Wtedy może być za późno…

Iga Lament

Największą szansą dla naszego dziecka jest operacja w Munster. Prof. Malec zakwalifikował Igusię do zabiegu, który musi odbyć się jak najszybciej - póki jej stan jest stabilny. Nie jesteśmy jednak w stanie za nią zapłacić - ponad 30 tysięcy euro to kwota, której nie mamy… Prosimy Was o pomoc. Nasza córeczka ma szansę na zdrowe, normalne dzieciństwo. Można uniknąć niebezpiecznych powikłań, można uratować nasze dziecko - uda się to tylko z Waszą pomocą. To maleńkie serduszko musi bić...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 648 osób
166 975 zł (108,09%)