Księżniczka z połówką serca. Kinga potrzebuje trzeciej operacji

Zbiórka na cel: operacja wrodzonej wady serca w niemieckiej klinice w Munster
Kinga Cybula
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 779 osób
15 892,93 zł (11,82%)
Brakuje jeszcze 118 617,07 zł
Wesprzyj

Kinga Cybula, 2 lata

zespół hipoplazji lewej części serca (HLHS)

Ruszów Kolonia, lubelskie

Rozpoczęcie: 09 Lipca 2018
Zakończenie: 02 Października 2018

Jak to nie ma pół serca? Przecież to niemożliwe. To musi być pomyłka. A jednak… Diagnoza, którą usłyszeliśmy w 24. tygodniu ciąży okazała się być okrutną prawdą. Nasze długo oczekiwane maleństwo otrzymało wyrok śmierci w zawieszeniu.  Życie Kingi mogą uratować tylko 3 skomplikowane operacje. Jesteśmy silni...ona jest. Pierwsze dwie mamy już za sobą. Tę ostatnią musimy przeprowadzić jak najszybciej...i potrzebujemy pomocy.

Kinga Cybula

Patrzę na moją spokojnie śpiącą córkę, a przed oczami wciąż mam obrazy, których z pamięci nigdy wymazać się nie da. Grymas bólu na twarzy, przerażenie w jej pięknych oczach, łzy płynące po policzkach. Gdybym tylko mogła zamienić się z nią miejscami, oddać swoje serce. Zabrać choć część jej cierpienia, bólu i strachu…

Zespół hipoplazji lewej części serca (HLHS) - żadna inna nazwa do tej pory nie zabrzmiała w moim życiu tak złowrogo. Wada wrodzona, w dużym skrócie brak lewej komory serca. Ten najważniejszy organ w ciele Kingi pracuje tylko na pół etatu, a córka nie może sobie pozwolić na takie bumelanctwo. Jej komórki potrzebują do prawidłego rozwoju codziennych dostaw tlenu, a nie tylko w dni parzyste…

Pierwsza operacja serca miała miejsce 2 tygodnie po narodzinach. Żadna szkoła nie jest w stanie przygotować do lekcji pokory, bezradności i przerażenia, z którą muszą się zmierzyć rodzice dziecka walczącego o życie. Szpitalna codzienność, kitle, welflony, maszyny, rurki. W dniu zabiegu kazali nam się pożegnać z dzieckiem, zabierając z biletem powrotnym, który w każdej chwili mógł okazać się fałszywy. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że było to najdłuższe 12 godzin w historii wszechświata. Odpędzaliśmy złe myśli, ale one cały czas wracały. Cały czas wracały…

Kinga Cybula

Operacja się udała, jednak stan Kingi wciąż był określany jako krytyczny. Pierwsze godziny po zabiegu miały zadecydować czy bilet powrotny nie stracił ważności. Gdy weszłam do córki, zobaczyłam niewinne maleństwo pod ogromną plątaniną przewodów. Mechaniczni aniołowie stróżowie, pilnowali każdego oddechu, każdego uderzenie serca naszego dziecka. Kinga po tygodniu przeszła na normalną salę na Oddziale Kardiochirurgii, a później trafiła na Oddział Kardiologii, gdzie nareszcie mogłam być już z nią. Po trzech tygodniach, uzbrojeni po zęby w różnorodne sprzęty medyczne, wróciliśmy do domu.

Druga operacja odbyła się kilka dni przed jej pierwszymi urodzinami. Wrócił strach, wróciły łzy. Kinga na kolejne dwa tygodnie trafiła pod opiekę swoich mechanicznych aniołów. W międzyczasie niemal jej nie straciliśmy przez zrosty na żyłach, które nie chciały się powiększyć, ograniczając przepływ krwi. Dziecko nam zsiniało, a ratunek czekał w odległej o prawie 300 km Warszawie. Nie wiem ile przepisów przekroczyliśmy, jadąc tam na złamanie karku, ale niemal natychmiastowe cewnikowanie uratowało Kindze życie.

Przed nami trzeci, mamy nadzieję ostatni krok, prowadzący do Niemiec. Tam operuje prof. Malec, który podjął się finalnego etapu naprawiania serduszka naszej kruszyny. Dlaczego musimy jechać aż za Odrę? Kinga powinna zostać zoperowana przed upływem 3-go roku życia. Polsce takie zabiegi wykonuje się, kiedy dziecko osiągnie minimum 18 kg wagi. Nasza córka urosła do 10 kg i ostatnio waga stanęła. Przez wadę serca rozwija się wolniej i nie wiemy kiedy osiągnie wymaganą wagę. Prof. Malec jest jednym z najwybitniejszych specjalistów na świecie i mamy do niego pełne zaufanie. Skoro ON mówi, że trzeba się spieszyć, to MY musimy to dla naszej córki zrobić. Niestety zabieg w Niemczech jest bardzo kosztowny…

Kinga ma dwójkę starszego rodzeństwa. Kiedy nagle trafiłyśmy razem na dwa miesiące do odległego o 300 km szpitala, mój mąż musiał zwolnić się z pracy, żeby móc zająć się pozostałymi dziećmi. Nie stać nas sfinansowanie tak potwornie drogiej operacji, a nie możemy czekać i spać spokojnie, kiedy nasza córka żyje z tak słabo bijącym serduszkiem. Ta malutka, wciąż nienaprawiona pompka, może się w każdej chwili zbuntować - nie znamy dnia ani godziny. Bardzo prosimy o pomoc dla naszej Kingi. Chcielibyśmy, żeby kiedyś pewien przystojny młodzieniec skradł jej serce i pokochał tak mocno, jak my ją kochamy. Najpierw jednak, to malutkie, póki co, serce, musi zostać zreperowane. Wierzymy, że z Państwa wsparciem będzie to możliwe.

Mama

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 779 osób
15 892,93 zł (11,82%)
Brakuje jeszcze 118 617,07 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość