We wrześniu Marcinek się urodzi, we wrześniu zacznie umierać! Rodzina błaga o ratunek...

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
2 dni do końca
Wsparło 2 716 osób
112 521 zł (33,77%)
Brakuje jeszcze 220 669 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Poród i operacja - I etap leczenia wady serca HLHS

Marcin Poliszuk

Anusin

HLHS

Rozpoczęcie: 17 Lipca 2019
Zakończenie: 20 Sierpnia 2019

Nieco ponad miesiąc, może mniej — tyle czasu nam zostało, by uratować synka. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, jak bardzo jest chory, że z takim serduszkiem nie da się żyć! Prawda jest taka, że gdy się urodzi, zacznie umierać... Kilka dni da nam specjalny lek, ale bez pilnej operacji mój maleńki synek odejdzie… Tak bardzo się boimy, że nie zdążymy go ocalić! Ratunek czeka w Munster, ale operacja jest bardzo droga. Z całego serca proszę i błagam, jeśli tu jesteś, jeśli to czytasz — pomóż Marcinkowi. Każda wpłata, każde udostępnienie i modlitwa sprawi, że szanse na życie się zwiększają!


Mamy starszego synka, 6-letniego Arka. Dzięki niemu nasze życie stało się lepsze, dlatego tak bardzo się cieszyliśmy, gdy okazało się, że spodziewamy się drugiego dziecka! Do tej pory nasze życie biegło swoim spokojnym rytmem. Oczywiście, że były dni lepsze i te trudniejsze, cieszyliśmy się jednak szczęściem naszej rodziny, tym, że nasze dziecko jest zdrowe, że prawidłowo się rozwija. Widywaliśmy apele z prośbą o wsparcie w leczeniu, w których czytaliśmy o nowatorskich terapiach, zagranicznych operacjach, ostatnich szansach… To zawsze mroziło nam krew w żyłach, wtedy jeszcze bardziej dziękowaliśmy Bogu, że nasz syn jest zdrowy. 


Nie spodziewaliśmy się, że wkrótce z tak bliska poznamy ten świat; świat strachu i nadziei, którą można pokładać w drugim człowieku. Nie sądziliśmy też, że któregoś dnia i my będziemy pisać taki apel z prośbą o ratunek dla naszego dziecka i że częściowo to właśnie od pieniędzy bądź ich braku tak wiele będzie zależało... 

Marcin Poliszuk

Ciąża przebiegała prawidłowo, aż do momentu kolejnego badania kontrolnego. To było w czerwcu. Właśnie wtedy lekarz prowadzący postawił diagnozę: HLHS — ciężka wada serca z niedorozwojem lewej komory serca i jego pozostałych struktur. To oznaczało, że nasze dziecko urodzi się z brakiem komory, która odpowiedzialna jest za tłoczenie krwi do wszystkich narządów! Co więcej, zastawki w lewej części serca i uchodzące z niego główne naczynie – aorta są w znacznym stopniu niedorozwinięte. Co to oznacza? Wyrok… Takie serce nie ma prawa pracować, dziecko z taką wadą nie ma szans na przeżycie...


Dostaliśmy skierowanie na badania do pani Prof. Joanny Dangel. Niestety, diagnoza się potwierdziła. Był jeszcze pomysł z operacją Marcinka w moim łonie, jednak ryzyko okazało się zbyt wielkie. Nikt nie chciał się tego podjąć… Mimo rozpaczy i nieopisanego strachu postanowiliśmy walczyć o nasze dziecko. W końcu pojawił się cień nadziei!


Marcinek jest bezpieczny, dopóki jest w brzuszku, jednak zaraz po przyjściu na świat zacznie umierać. Brak lewej komory nie pozwoli na przepompowanie krwi dalej. Kilka dni możemy dla niego zyskać, jeśli w pierwszych minutach po urodzeniu dostanie dożylnie specjalny lek. To da czas lekarzom, by zrobić badania i przygotować się do operacji, która będzie szansą na ocalenie naszego synka. To jednak nie koniec.


Aby jego serce mogło funkcjonować, Marcinek musi przejść co najmniej 3-etapowe leczenie operacyjne. Pierwsza operacja, ratująca jego życie, musi odbyć się kilka dni po jego narodzinach. Kolejna, gdy będzie miał pół roku i następna tuż przed trzecimi urodzinami. Wiemy, jak długa, trudna i kręta droga nas czeka. Jak jeszcze wiele łez przed nami. Będziemy jednak twardo tą drogą szli, bo jest ona życiem naszego dziecka. Innej nie ma...

Marcin Poliszuk


Zaczęliśmy szukać pomocy u człowieka, który może ocalić naszego synka. Przeczytaliśmy setki historii dzieci z wadami serca. Wiemy już, że wielu rodziców obiera jeden kierunek i decyduje się na operację w niemieckim Munster. Zabiegi wykonuje tam zespół pod kierunkiem prof. Edwarda Malca, osiągając najlepsze wyniki w leczeniu dzieci z poważnymi wadami serca. Uratowali tak wiele maleńkich istnień, mogą uratować naszego synka!


Gdy dostaliśmy kwalifikację do operacji, łzy płynęły strumieniami. Niestety, NFZ nie refunduje operacji w Munster. Musimy zapłacić sami, blisko 350 tysięcy złotych… Już za niecały miesiąc musimy się stawić w klinice. Choć poród planowany jest na 12 września, może odbyć się wcześniej, a wtedy Marcinek od razu musi trafić w najlepsze ręce. Inaczej nie przeżyje...


Nie chcemy się poddać, choć suma, jaką musimy zebrać, jest dla nas niewyobrażalna… Prosimy Cię o pomoc, nie mamy wiele czasu. Zaraz po porodzie rozpocznie się walka na śmierć i życie. Tylko dzięki Waszej pomocy nasz Marcinek może tu zostać, może poznać brata, wrócić z nami do domu… 

Z całego serca prosimy, proszę jako mama, której dziecko jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie — pomóż. To nasza jedyna nadzieja…

Ewelina, mama Marcinka

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
2 dni do końca
Wsparło 2 716 osób
112 521 zł (33,77%)
Brakuje jeszcze 220 669 zł
Wesprzyj Wesprzyj