Czas do poniedziałku❗️Dramatyczna walka o życie dziecka trwa

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 451 osób
132 786,01 zł (108,68%)
Zbiórka na cel
Pilny specjalistyczny lotniczy transport medyczny

Piotruś Pyszno , 12 miesięcy

Wilamowice

Wada serca HLHS - zespół niedorozwoju lewego serca

Rozpoczęcie: 1 Lipca 2019
Zakończenie: 8 Lipca 2019

Zobacz wszystkie zbiórki

10 Lipca 2019, 00:26
Piotruś już po operacji ❗️

"Operacja przebiegła po myśli lekarzy. Piotruś potrzebuje teraz dużo odpoczynku, ale jest na dobrej drodze, jest bardzo dzielny, oddycha samodzielnie."

Na tę wiadomość tak bardzo czekaliśmy! To dzięki Wam możemy dzisiaj napisać te słowa! Cud na naszych oczach!

Dziękujemy!

Pokaż wszystkie aktualizacje

09 Lipca 2019, 08:05
Piotruś jest właśnie operowany

Rodzice właśnie odprowadzili Piotrusia na blok operacyjny. Nie ustawajcie w modlitwie, zaciskajcie kciuki. Wielka walka przed nimi ❤️

08 Lipca 2019, 21:10
Piotruś jest już na miejscu!

Kochani, niemiecki zespół medyczny na pokładzie specjalistycznego samolotu wylądował dzisiaj kilka minut po południu na płycie lotniska w Krakowie. Udali sie do Prokocimia po Piotrusi, którego stan wciąż jest bardzo poważny. Emocje sięgały zenitu, a odlot wciąż się przeciągał. O godzinie 16:00 samolot z Piotrusiem na pokładzie poderwał się z płyty lotniska i poleciał do Munster. 

Piotruś Pyszno

Ostatnie informacje, jakie dostaliśmy, są dobre – Piotruś bezpiecznie wylądował w Munster i jest już w rękach lekarzy! 

Prosimy o modlitwy i dużo dobrych myśli...

07 Lipca 2019, 21:32
To niesamowite❗️ Wystarczyło mniej niż 24 godziny!

Jeszcze kilkanaście godzin temu nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień! Stan Piotrusia gwałtownie się pogorszył i wszyscy wstrzymali oddech. Potrzebne były błyskawiczne decyzje i co najważniejsze, specjalistyczny transport lotniczy do kliniki w Munster. Ogromną kwotę udało się zebrać w mniej niż dobę! Dzięki Wam ta heroiczna i zaciekła walka o życie dziecka może nadal trwać! 

Jutro około godziny 11 po Piotrusia wyruszy specjalistyczny niemiecki zespół na pokładzie medycznego samolotu. To w tej chwili jedyna możliwość, by chłopiec dotarł na miejsce w odpowiednim czasie! 

Piotruś Pyszno

Teraz pozostają jedynie modlitwy, zaciśnięte kciuki, dobre myśli i tysiące serc, które skierują dobrą energię, w stronę tego jednego małego, chorego serduszka!

Droga Piotrusia od samego początku jest bardzo trudna, ale usiana cudami, które dzieją się na naszych oczach. Jeśli będzie potrzeba, sprawimy kolejny cud, pokonamy kolejną barierę, po to, by ten wspaniały chłopiec mógł żyć!

Jutro Piotruś znajdzie się wśród ludzi, którzy już wiele razy ratowali jego chore serduszko! To będzie wielki dzień – dzięki Wam!

Dziękujemy

Dramatyczna sytuacja! Mamy tylko kilkanaście godzin na uratowanie tego dziecka!
Stan Piotrusia dramatycznie się pogorszył! Od 5 dni lekarze walczą o jego życie!

Operacja ratująca życie Piotrusia musi się odbyć jak najszybciej! 

Liczą się godziny – potrzebny jest specjalny, medyczny transport lotniczy, by mogło dojść do operacji!

Piotruś Pyszno

To zdjęcie zrobiono niedługo przed tym, jak stan Piotrusia nagle i dramatycznie się pogorszył. Nasz ukochany synek już piątą dobę walczy o życie! 

Tak bardzo się boimy, że nie zdążymy na czas, że stracimy nasze ukochane dziecko.

Telefon zadzwonił w piątek rano przed godz. 9.00. Jest szansa – przyjęcie Piotrusia w szpitalu w Munster będzie możliwe już wnajbliższy poniedziałek, 8 lipca! 

Wiemy, że stan Piotrusia jest skrajnie ciężki, każda decyzja może być dramatyczna w skutkach, każda obarczona jest potężnym ryzykiem. 

Zabieramy nasze dziecko do lekarzy, którzy jak nikt inny znają jego serce i którzy w przeszłości wywalczyli już dla niego życie.

Błagamy Was o pomoc, dzięki której będziemy mogli uratować życie naszego dziecka! Jeszcze bardziej prosimy Was o modlitwę. Módlcie się za naszego synka, żeby wytrzymał, żeby szczęśliwie dotarł do kliniki w Munster, to teraz jest najważniejsze!

Piotruś Pyszno

Nic nie zapowiadało dramatu, który rozpoczął się w niedziele 30 czerwca. Chłopiec zaczął wymiotować a zaniepokojeni tym rodzice, mając na uwadze upały, jakie towarzyszą nam w ostatnich dniach, w obawie o ryzyko odwodnienia udali się z dzieckiem na SOR krakowskiego szpitala dziecięcego.

Piotruś został zbadany i faktycznie okazało się, że trzeba podłączyć kroplówkę – uzupełnić płyny i elektrolity. Po tej kroplówce chłopiec poczuł się dużo lepiej, wydawało się, że wszystko jest już w porządku i po krótkiej obserwacji będzie mógł wrócić do domu. Kolejne informacje były jednak dramatyczne. Wezwany na konsultację kardiolog zrobił echo serca, okazało się, że serce pracuje  bardzo źle a Piotruś musi zostać w szpitalu. W przeciągu kilkudziesięciu minut zawalił się cały, tak niedawno posklejany na nowo świat.

Piotruś trafił od razu na OIOM, gdzie lekarze od tamtego czasu walczą o jego życie, jest usypiany lekami, dożylnie otrzymuje leki, które mają pomóc mu się ustabilizować. Najważniejsze, by teraz, jak najszybciej zabrać synka do prof. Malca i doc. Januszewskiej, którzy wielokrotnie ratowali już Piotrusiowi życie.

Niestety na drodze do tego stoi ogromna przeszkoda – bardzo zły stan dziecka wymaga specjalistycznego transportu lotniczego, na który nie ma pieniędzy!

Piotruś Pyszno

Już wiele razy pomogliście ocalić tego chłopca. Piotruś swoje życie zawdzięcza Profesorowi Malcowi i wielu wspaniałym lekarzom, których spotkał na swojej drodze. Jeszcze kilka miesięcy temu Rodzice Piotrusia pisali:

"W Munster przeżyliśmy najpiękniejsze chwile w życiu – takie jak ta, w której Piotruś przyszedł na świat, gdy po raz pierwszy mogliśmy go trzymać w ramionach… Były też chwile pełne grozy… Jak ta, w której stan Piotrusia nagle się pogorszył i lekarze podjęli decyzję, że konieczna jest natychmiastowa operacja, by ratować jego życie.

Przez ten czas musieliśmy zapomnieć o tym, co to wstyd – schować dumę do kieszeni, by prosić Was o pomoc… Czasami zapominaliśmy też, co to czas – dni zlewały się w jedno, w szpitalu czas płynie inaczej. Nie ma dni tygodnia, są tylko badania, konsultacje, obchody, godziny podawania leków…

Nauczyliśmy się, czym jest prawdziwy strach – strach o życie dziecka. Nauczyliśmy się, czym jest nadzieja – wtedy, gdy wydawało się, że z Piotrusiem jest lepiej, że wrócimy do domu… Niestety, za każdym razem nadzieja znikała… W chwili, gdy myśleliśmy, że opuścimy szpital, stan Piotrusia pogarszał się. Nowy Rok witaliśmy na oddziale kardiologii, który znamy już jak własną kieszeń…

W połowie stycznia stan naszego synka zaczął się poprawiać… Z oddziału kardiologii trafiliśmy do Familienhaus, Piotruś jednak wciąż był pod opieką szpitala, codziennie byliśmy z nim na badaniach kontrolnych. Mieliśmy tylko 2 życzenia – by Piotruś żył, by nic mu nie zagrażało, a jego serduszko biło równym, jednostajnym rytmem, melodią życia… I byśmy wrócili do domu."

Dziś, przeżywamy znów te same chwile grozy, Znów godziny pokażą, czy życie Piotrusia może trwać. Bardzo się boimy, ale jesteśmy pełni nadziei – to w tej chwili wszystko, co mamy. Zostało kilkanaście godzin, dlatego musimy zrobić wszystko, co się da, by wreszcie wygrać ze śmiercią!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 451 osób
132 786,01 zł (108,68%)