Serduszko Marcelka nie może się zatrzymać! Pomóż uratować naszego synka!

Zbiórka na cel: operacja Fontana - trzeci etap leczenia serduszka Marcelka
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 007 osób
161 017 zł (104,53%)

Marcel Minda, 3 lata

Mirów Stary, mazowieckie

wada serca: HLHS

Rozpoczęcie: 17 Września 2018
Zakończenie: 9 Października 2018

12 Października 2018, 08:06
Czekamy na termin operacji!

Zastanawiałam się przez dłuższy czas i nie potrafiłam znaleźć odpowiednich słów, które mogłyby wyrazić naszą wdzięczność za Waszą pomoc... Nie ma takiego odpowiednika w słowach... Ale porównam ją do miłości matki, która jest tak głęboka i bezkresna jak ocean, a każda kropla tej wody to moje ❤️ Dziękuję, zwykłe, proste Dziękuję, które wypływa z mojego serca i serca naszego synka do Was 

Termin operacji został wyznaczony na 22.11.2018r., na miejscu musimy pojawić się 2 dni wcześniej. Odliczamy już niemal godziny. Pamiętajcie on nas cały czas...

Agnieszka, Przemek, Jaś i Marcelek

"Jeśli chcecie Marcela żywego, to szukajcie pomocy u najlepszego z najlepszych". Po tych słowach nogi się pode mną ugięły. Nasz syn ma 3 latka i żyje z połową serca. Żebyśmy mogli świętować jego czwarte i kolejne urodziny, konieczna jest pilna operacja, tzw. zabieg Fontana. Z uwagi na stopień trudności i powikłania po wcześniejszych operacjach, uratować nasze dziecko może tylko wybitny specjalista - prof. Malec w Munster. Niestety, nie mamy ani czasu, ani pieniędzy...

Marcel Minda

HLHS - cztery groźne litery, określające wadę serca, z którą urodził się Marcel. Hipoplazja lewego serca z istotną niedomykalnością zastawki trójdzielnej. Dowiedzieliśmy się o niej w 24. tygodniu ciąży. Radość z oczekiwania na naszego maluszka zamieniła się w dramat. Nieprzespane, przepłakane noce i ciągły strach. Dlaczego on? Co będzie dalej? Jak go ratować? Dzieci z połówką serca potrzebują trzech bardzo trudnych operacji. Pierwszą z nich jest zabieg Norwooda, który trzeba wykonać w pierwszych dniach życia.

Tego momentu, kiedy maleńki, tygodniowy bobas znika za drzwiami sali operacyjnej, nie da się opisać. Nie można nic zrobić, tylko czekać i się modlić... Człowiek siedzi, stoi, klęczy, leży… Chce tam być w środku, przytrzymać za rękę, ale to niemożliwe. Minuty, godziny ciągną się w nieskończoność. Nie wiesz, jak myśleć, o czym myśleć. Koszulka, bluzka jest już mokra od łez, ale nie ma to większego znaczenia. Liczy się tylko to małe, bardzo schorowane serduszko, które właśnie tam jest ratowane. Niestety, pojawiają się komplikacje…

Marcel Minda

Marcel opuszcza salę, serduszko wciąż bije, ale oddycha za niego respirator. Lekarze odroczyli zamknięcie mostka o prawie tydzień. Po 11 dniach pierwszy samodzielny oddech. Po miesiącu pobytu w szpitalu wreszcie wracamy do domu, a Marcel ma szansę spotkać starszego brata. Myślimy - najtrudniejsze za nami. Maleństwo się rozwija, nasze życie zaczyna choć trochę przypominać zwyczajne koleje losu. Niebezpieczeństwo jednak cały czas czai się za rogiem. Nie da się o tym zapomnieć nawet na chwilę, bo jedynym momentem, kiedy można przestać myśleć, jest sen… A snu przy niemowlaku zwykle nie doświadcza się zbyt wiele.

Norwood - Glenn - Fontan. Te nazwiska znają wszyscy rodzice dzieci z połówką serca, bo od nich pochodzą nazwy operacji ratujących te serca. Drugi zabieg, Glenna, odbył się po pół roku, niestety, znowu nie obyło się bez komplikacji. Marcelek był siny od pasa w górę, ciało pokryły łaty koloru marmurkowego, rozważano reoperację. Widok przerażający, strach jeszcze większy. Na szczęście leczenie farmakologiczne przyniosło oczekiwane rezultaty, kryzys zażegnany.

Przed nami trzeci etap - operacja Fontana. W ostatnich tygodniach stan Marcela się znowu pogorszył przez pozostawione po pierwszym zabiegu zespolenie komorowo-płucne. Od połowy sierpnia cały czas choruje, sinieje, nie wiadomo, co mu jest… Jedna infekcja nie zdąży mu przejść, pojawia się kolejna. Płuca nie pracują tak jak powinny. Boimy się każdego dnia… W tej sytuacji operacja, która nas czeka, wiąże się z o wiele większym ryzykiem. Usłyszeliśmy, że w Polsce nie mamy czego szukać. Dlatego serduszkiem naszego dziecka musi zająć się lekarz najlepszy z najlepszych - prof. Malec, polski specjalista operujący w Niemczech. A to, niestety kosztuje...

Życie mojego dziecka wyceniono na 37 tys. euro. Oddałabym swoje własne, żeby go uratować, ale w tym przypadku potrzebne są pieniądze. Duże pieniądze, a my musimy się spieszyć. Proszę więc… Pomóżcie nam ocalić Marcela. Żeby to małe, słabe serduszko wciąż mogło bić, potrzebuje hojności wielkich, Waszych serc. Wspólnymi siłami musi się udać. Nie zostawiajcie nas samych, bo przecież nadzieja umiera ostatnia...

Agnieszka - mama

Ładuję...

500 zł

Iteo

1,67 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 007 osób
161 017 zł (104,53%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość