Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wyrwać się z sideł Anoreksji

Katarzyna Skórczewska
Zbiórka zakończona

Wyrwać się z sideł Anoreksji

10 858,00 zł ( 102,06% )
Wsparły 223 osoby
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny

Organizator zbiórki: Fundacja Światło Dla Życia
Katarzyna Skórczewska
Gdańsk, pomorskie
Anorexia Nervosa
Rozpoczęcie: 11 Maja 2015
Zakończenie: 4 Czerwca 2015

Rezultat zbiórki

Z całego serca pragnę podziękować za bezinteresowną pomoc, okazane wsparcie i zbiórkę środków finansowych przeznaczonych na moje leczenie. Dziękuję Panu Bogu, że zesłał mi Was – Ludzi Dobrej Woli, którym nie jest obojętne cierpienie drugiego człowieka.

Za zebrane pieniądze na portalu internetowym siepomaga.pl wzięłam udział w turnusie terapeutycznym w ośrodku zaburzeń odżywiania „Alira” prowadzonym przez fundację „Światło dla życia”. Bardzo trudno jest przedstawić rezultaty leczenia anoreksji, gdyż jest to choroba której nie da się wyleczyć za pomocą leków, czy operacji, jak to jest możliwe w przypadku innych chorób nie mających podłoża natury psychicznej. W ośrodku przebywałam od 5.07.2015 do 8.08.2015. Podczas tych pięciu tygodni uczęszczałam regularnie na terapię indywidualną i grupową oraz uczestniczyłam w wielu zajęciach terapeutycznych, takich jak: psychodrama, terapia intermodalna, terapia tańcem i ruchem, aktywna imaginacja, warsztaty z kobiecości, trening umiejętności społecznych, relaksacja, analiza nawyków żywieniowych, warsztaty kulinarne. Dzięki wymienionym formom leczenia udało mi się bardziej zrozumieć istotę mojej choroby, a także zmienić swoje utarte przyzwyczajenia związane z jedzeniem. Zaczęłam również dostrzegać swoje możliwości, z których tak trudno mi było korzystać i które tak często mocno dewaluowałam przed pobytem w ośrodku. Leczenie również pomogło mi odkryć marzenia i zainteresowania oraz znaleźć plany na przyszłość. Natrętne myśli o jedzeniu i planowaniu posiłków, liczeniu kalorii zmniejszyły się, w związku z czym odzyskałam przestrzeń i ochotę na kontakty z ludźmi, które zaniechałam w związku z chorobą. Mam nadzieję, że dzięki dalszej pracy terapeutycznej uda mi się całkowicie wyjść z choroby, dlatego pragnę kontynuować leczenie, które tak bardzo do tej pory mi pomogło.

Dziękuję za każdą ofiarowaną złotówkę i za każde słowo, które od Was otrzymałam. Jestem ogromnie wzruszona faktem, iż tak wielu z Was troszczy się o mnie w tych niezwykle dla mnie trudnych chwilach. Wasze wsparcie tak wiele dla mnie znaczy, dzięki niemu mam szanse na lepsze życie, życie bez cierpienia i choroby. Dziękuję, dziękuję, dziękuję… tylko tyle mogę powiedzieć, gdyż nic nie jest w stanie wyrazić mojej wdzięczności za to co dla mnie zrobiliście. Nigdy Wam tego nie zapomnę. - Kasia

Opis zbiórki

"Dokładnie nie wiem, kiedy wszystko się zaczęło. Pamiętam niewiele. Jednak wiem, że było strasznie, było ciemno… Nikt nie był w stanie pomóc. Nikt nie wiedział, jak. Dziś wiem, że mam szansę. Jeszcze mogę wyjść z tej ciemności, ze straszliwej męczarni, którą przeżywam każdego dnia, w każdej minucie, sekundzie mojego życia… Bo jeszcze ono jest, choć słabe, ale jest… Pomóż mi, proszę, by nie odeszło.

Wiem, część z Was pomyśli, że mam za swoje, że sama się w to wszystko wpakowałam, ale to nie tak… To wszystko nie tak…"

Mówi się o niej choroba duszy. Anorexia Nervosa dla wielu oznacza chorobę na „własne życzenie”. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że jest to wynik poważnych problemów psychicznych, krzyk rozpaczy, wołanie o pomoc. Mało kto zdaje sobie sprawę, że anoreksja często prowadzi do śmierci, a jej konsekwencje dla zdrowia są nieodwracalne. Kasia ma 22 lata i waży 30 kg.

"Ciągle sobie powtarzam, że przecież początek był tak niewinny. I nadal nie mogę zrozumieć, jak to się stało... Postanowienie: Zacznę się odchudzać, by zmienić coś w swoim życiu. Zaczęłam przeglądać młodzieżowe gazety i szukałam artykułów o „zgubieniu paru kilo”. Zwykłe ograniczanie słodyczy przerodziło się stopniowo w ograniczanie innych pokarmów - już po roku jadłam tylko 1 łyżkę serka 0% tłuszczu dziennie i opijałam się hektolitrami wody. Nie pamiętam, co się dalej działo. Pamiętam, że cierpiałam, że krzyczałam, że biegałam i ćwiczyłam do utraty sił, nawet nie wiem, kiedy straciłam nas sobą kontrolę, ale jednocześnie czułam, że ją mam, bo umiem kontrolować, co jem i jak wyglądam.

Katarzyna Skórczewska

Jeszcze kilka lat temu, gdy „moja choroba” rozwijała się we mnie, o zaburzeniach odżywiania mówiono niewiele. Na początku choroba była prawie niewidoczna. Dopiero po dłuższym czasie trafiłam na terapię, która jednak tylko utwierdzała mnie w chorobie - terapeutka kazała mi kupić psa, by móc chodzić i spalać kalorie. Nikt wtedy nie pomyślał o skierowaniu mnie do szpitala. W końcu organizm sam upomniał się o pomoc. Pamiętam, że było popołudnie, a ja nie wstawałam z łóżka, nie dawałam rady. Wiedziałam, że jak wstanę, to będę musiała coś zjeść, a nie chciałam tego. Ojciec próbował mnie obudzić, nie udało się nawet głośnym dzwonkiem… Ja coś słyszałam, ale jakby to było bardzo, bardzo daleko. Zapadałam w śpiączkę... Pogotowie zawiozło mnie do szpitala, gdzie podano kroplówki i kazano jeść. Nikt nie rozumiał, dlaczego chudy szkielet nie chce jeść i krzyczy, że jest gruby.

Z anoreksji nie sposób szybko się wyrwać. Któregoś dnia zagroziłam, że się zabiję. Pamiętam tylko płaczącego ojca, karetkę i potem dziura… „Dziura” trwała dwa miesiące… Nie wiedziałam, gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Ciągle płakałam… Po dwóch miesiącach dowiedziałam się, a może bardziej przyjęłam do wiadomości, że jestem w szpitalu psychiatrycznym. Do szpitala wracałam jeszcze 4 razy. W szpitalu przybierałam na wadze ze względu na to, że musiałam to robić, aby np. porozmawiać z kimś przez telefon lub obejrzeć telewizję - taki system kar i nagród za jedzenie.

Od ostatniego pobytu w szpitalu minęły trzy lata, a choroba nadal trzyma mnie w swych szponach. Pobyty w szpitalu nie były dla mnie właściwą drogą do zdrowia. Pojawiło się jednak dla mnie światełko nadziei. Prywatne leczenie, w części finansowane przez Fundację Światło Dla Życia, która prowadzi ośrodek terapii zaburzeń odżywiania z programem opartym na polskich realiach. Jedyną i ostatnią moją szansą jest pobyt ośrodku, który mam rozpocząć 28 czerwca 2015 roku. Jednak koszt pobytu jest dla mnie nieosiągalny. Nie chcę, by jedzenie kierowało moim życiem. Muszę nauczyć się żyć na nowo, we właściwy sposób dostrzec podłoże problemu. Wierzę, że terapeuci wskażą mi drogę i delikatnie popchną, bym dalej mogła iść już sama.

Dziś wiem, że straciłam 9 lat. Prawdopodobnie najpiękniejszych lat mojego życia. Ale jeszcze chcę walczyć, chcę zacząć żyć normalnie. Teraz liczy się czas. Nie mogę dopuścić, by moja waga wciąż spadała. Jest mi bardzo trudno jeść. Ten lęk mnie obezwładnia, nie daję już rady. Obecnie ważę 30 kg, moje BMI to 12, jest to stan zagrożenia życia. A ja chcę żyć. Błagam o pomoc."

10 858,00 zł ( 102,06% )
Wsparły 223 osoby

Obserwuj ważne zbiórki