Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Niechciane dzieci mogą mieć dom!

Siostry Dominikanki
Zbiórka zakończona

Niechciane dzieci mogą mieć dom!

45 626,27 zł ( 5,84% )
Wsparły 942 osoby
Cel zbiórki:

Wyposażenie domu dla niepełnosprawnych i porzuconych chłopców.

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Siostry Dominikanki
Broniszewice, wielkopolskie
Ciężka niepełnosprawność, porzucone dzieci
Rozpoczęcie: 13 Czerwca 2017
Zakończenie: 1 Lipca 2018

Poprzednie zbiórki:

Siostry Dominikanki
30 013,06 zł ( 100,04% )
Wsparło 440 osób
12.04.2015 - 28.01.2016

Zakup lekarstw i pieluszek

30 013,06 zł ( 100,04% )

Zakup lekarstw i pieluszek

Opis zbiórki

Tych 56 chłopców nikt nie chciał, nikt nie zapragnął być dla nich ojcem lub matką, samotni, odepchnięci, skazani na życie w izolacji, tęsknocie i poczuciu, że to ich wina, że nikt nie potrafi pokochać kalectwa, odmienności i absolutnej słabości. Ci chłopcy są zupełnie bezradni, wobec świata, na którym nie potrafią samodzielnie przetrwać. Znalazły się kobiety, które, choć nie posiadają własnych dzieci, były gotowe pokochać te niechciane i zapomniane przez świat sieroty...

Siostry Dominikanki

Minimum 56 razy dziennie trzeba powiedzieć “Kocham Cię”...

...kiedy ma się tyle dzieci, potem, przez cały dzień trzeba tak myśleć i nie przestawać, bo oni nie mogą poczuć braku miłości. Właśnie po to zostali stworzeni, by kochać i być kochanymi, nie za coś, lecz pomimo wszystko. Tych chłopców raz już przestał ktoś kochać lub po prostu nie był w stanie znieść ich cierpienia. Jak mówią same Siostry Dominikanki, ta miłość nie jest trudna, ale skomplikowana i jeśli człowiek raz się na nią otworzy, nigdy już nie przestanie ich kochać.

56 chłopców z Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie i fizycznie, dzięki Siostrom Dominikankom, posiada mamę, którą kochają i przez którą są kochani. Tam, gdzie kończy się zdrowie i sprawność, zaczyna się walka o uczucia, właśnie o poczucie bycia kochanym bez względu na wszystko.

Siostry Dominikanki

Jak pokochać dziecko, które nie mówi, nie słyszy, któremu cieknie ślina, które nie komunikuje swoich potrzeb? Siostry są w tej kwestii bardzo zgodne – tych chłopców trzeba jak najszybciej usynowić, wejść w rolę matki i nigdy z niej nie wychodzić, nawet na chwilę, bo drugi raz porzucić ich nie wolno! Kiedy pojawiają się siostry, chłopcy nie mogą ukryć radości. Jedni wołają, inni bezradnie wyciągają rączki, starają się powtarzać gesty, nawoływać, prosić. Zrobią wszystko, aby choć na chwilę się przytulić, aby poczuć drugiego człowieka jak najbliżej siebie. Ci chłopcy trafili tutaj z całej Polski. Siostry miały marzenie, które jak mówią, z Boską pomocą udało się zrealizować.

Chłopcy, którzy na starcie mieli już gorzej – okaleczeni, chorzy, niesamodzielni, bez szans na przeżycie bez pomocy, dodatkowo porzuceni, zostawieni sami sobie znaleźli w końcu dom, w którym nikogo nie obrzydzają ich zniekształcone ciała, gdzie kalectwo nie jest barierą, gdzie miłość wygrywa ze strachem i przygnębieniem, gdzie w końcu jest się po co budzić, bo rano czeka na nich uśmiech, ciepło i śniadanie.

Pomaga mi mój synek...

Siostrę Tymoteuszę zastajemy na zakupach, w których towarzyszą jej podopieczni, którzy to właśnie ją pokochali najbardziej. Jak mówi – każdy chłopiec ma siostrę, z którą łączy go niepowtarzalna więź. Ta wybrana siostra będzie już zawsze dla niego jak matka, a wszystkie pozostałe jak najlepsze ciocie. Wielu chłopców uczestniczy w życiu tej rodziny, ale jak opowiada siostra, są też ci, których stan zdrowia nie pozwala nawet wstać z łóżka. Karmieni przez pega, cewnikowani, często bez kontaktu, wymagają nieustannej opieki, rehabilitacji, dotyku, ciepłych słów i uśmiechu. Oni czasem odpłacają się najpiękniej, gdy po miesiącach otrzymujemy pierwszy uśmiech, dźwięk, świadome spojrzenie.

Siostry Dominikanki

Niektórzy Chłopcy nie zgłaszają potrzeb fizjologicznych, przyjmują pokarmy tylko odpowiednio przygotowane, bo nie u wszystkich wykształcił się nawyk gryzienia. Ci chłopcy w największym stopniu zdani są na opiekę i pomoc Sióstr. Każdy tutaj jest chciany i akceptowany takim, jaki jest. Tym dzieciom, które nie opuszczają samodzielnie swoich łóżek, nie będzie nigdy dane ucieszyć się widokiem świata, czy usłyszeć głosu innych ludzi, na co dzień borykają się z bólem spowodowanym chorobą i spastyką mięśni. Siostry starają się ze wszystkich sił, aby im to cierpienie wynagrodzić i aby miejsce, w którym przebywają, było ich domem, w którym na co dzień doświadczą nie tylko opieki, ale też miłości i poczucia bezpieczeństwa.

Taki jest sens miłości...

"Czasami minie wiele lat troski i codziennej opieki i Ty patrząc w jego oczy, będziesz dokładnie wiedziała, co chce Ci powiedzieć, będziesz z oczu czytać każde słowo, wiedzieć, co znaczy każda łza i każdy uśmiech. Bo miłość, która słyszy sercem, nauczy Cię rozumieć i dawać z siebie wszystko mimo łez i pomimo tego, że całym sercem chciałabyś, aby jego los się odmienił. Chciałabyś wynagrodzić mu całe jego cierpienie i opuszczenie przez bliskich… Bo to właśnie to maleństwo przez ciężką chorobę, niepełnosprawność i samotność jest najbardziej bezbronne spośród dzieci" – opowiada siostra.

Te dzieci przychodząc na świat, często nie spełniły czyichś oczekiwań, czasami ktoś się poddał, nie widząc w tym wszystkim sensu. "My chcemy o nich walczyć, bo nie boimy się niepełnosprawności, uczymy się znajdować w niej sens życia." Chłopcy, którzy trafiają do Domu Sióstr, zostaną tutaj do śmierci, przeżyją całe życie otoczeni kobietami, które z potrzeby serca wybrały taki rodzaj macierzyństwa.

Siostry Dominikanki

Czas do końca roku…

56 chłopców, dzięki Siostrom Dominikankom, ma dzisiaj dom, ma swoje mamy i poczucie, że ktoś się nimi opiekuje. 15 Sióstr, które stały się dla nich matkami, ma swoich synków, których tak bardzo kochają i którym każdego dnia wynagradzają rzeczywistość. Obecny Dom znajduje się w XIX-wiecznym pałacyku w Broniszewicach. Niestety, to miejsce nie spełnia koniecznych przepisów przeciwpożarowych. Jednocześnie konserwator zabytków nie zgadza się na jego przebudowę. Wyjście jest jedno – zamknąć dom, a chłopców rozesłać do innych miejsc rozrzuconych po całej Polsce?! Na to nie możemy się zgodzić – mówią zgodnie siostry. Własnego dziecka nigdy się nie oddaje!

Postanowiły zrobić coś, co wydawać się mogło niemożliwe – wybudować dom, taki prawdziwy, dostosowany do potrzeb chłopców, Dom, w którym będą fantastyczne Święta z choinką, skąd będzie można wyjechać na wakacje i do którego będzie się wracało z uśmiechem. Te dzieci doznały zbyt wiele krzywdy w życiu, by teraz ponownie ktoś je opuścił, po prostu nie można im tego zrobić.

Siostry Dominikanki

Siostry postanowiły wybudować nowy dom, obok tego, który już istnieje, ale jeśli jest się kobietą, w dodatku taką, która ma pod opieką tyle dzieci, trudno obejść się bez pomocy. Dlatego Siostry w imieniu swoim i niechcianych dzieci proszą o pomoc. Czasu jest coraz mniej, bo do końca roku muszą opuścić obecne lokum. Trwa walka z czasem o przyszłość tej wielkiej rodziny, która nie może się rozdzielić. Siostry proszą o pomoc, bez której te ciężko chore i upośledzone dzieci drugi raz w życiu poczują się porzucone, przez kogoś, komu ufają. Sprawmy, by nigdy więcej nie zostały bez mamy...

45 626,27 zł ( 5,84% )
Wsparły 942 osoby

Obserwuj ważne zbiórki