Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mamusiu Ty się nie daj!

Marzena Sosnowska
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

sfinansowanie turnusu rehabilitacyjnego w specjalistycznym ośrodku

Marzena Sosnowska, 31 lat
Belsk Duży, mazowieckie
MOGAD
Rozpoczęcie: 20 Października 2015
Zakończenie: 6 Grudnia 2015

Rezultat zbiórki

Moi drodzy Pomagacze! Dziękuję za wszystkie wpłaty, smsy oraz wsparcie. Dzięki Wam byłam w cudownym ośrodku rehabilitacyjnym, w którym wzmacniałam swoje mięśnie.

Marzena Sosnowska

To nie koniec walki. Muszę walczyć codziennie o swoje zdrowie i sprawność. Na bieżni treningowej, która została zakupiona mogę ćwiczyć prawidłowy chód mimo deszczu, wiatru czy burzy.

Marzena Sosnowska

Dziękuję, że daliście mi szansę na wydłużenie moich wspólnych spacerów z synkiem! Dziękuję w imieniu swoim jak i wszystkich moich bliskich!

Opis zbiórki

Obowiązki młodej mamy przez pierwsze miesiące niemalże się nie kończą. Codziennie nowe radości zapełniają grafik rodziców od świtu, aż po zmierzch. Maluszek skupia całą uwagę rodziców, którzy nie chcą odstępować go na krok. Każda wspólna minuta jest cenniejsza niż drogocenne przedmioty. Każdy kolejny uśmiech ważniejszy niż tysiące innych spraw. "Brak czasu dla siebie był niczym przy świadomości, że mogę być dla niego" - wspomina Marzena. Być może dlatego narastające osłabienie, powtarzające się potknięcia i zaburzenia równowagi Marzena zwalała na przemęczenie wynikające z obowiązków młodej mamy. Czujny pozostał tata Kacperka „Dziecko potrzebuje mamy – proszę, idź na badania”. Poszła. Piekło miało dopiero nastąpić…


Mam na imię Marzena. Mam 24 lata. Tuż po pierwszych urodzinach naszego synka dolegliwości bólowe przybrały na sile. Powtarzające się odrętwienia, zaburzenia błędnika, podczas schodzenia po schodach, a w późniejszej fazie nawet podczas zwykłego spaceru doprowadzały do kolejnego upadku. Traciłam koordynację ruchową, a każdy krok podczas spaceru z Kacperkiem zdawał się być jak z kulą u nogi, której nie miałam siły podnieść. Dla zaspokojenia wszelkich wątpliwości udałam się na badania neurologiczne. Po pobraniu płynu mózgowo-rdzeniowego oraz otrzymaniu wyników rezonansu magnetycznego usłyszałam diagnozę: stwardnienie rozsiane. Niby słyszałam, ale zupełnie nie rozumiałam. Pamiętam jedynie jak starsza Pani, z którą dzieliłam pokój na wieść o diagnozie, rozpłakała się – z SM walczyła już od wielu lat.

Marzena Sosnowska

Pierwsze wlewy sterydowe obdarzyły moje nogi nadzwyczajną mocą. Problemy z chodzeniem i koordynacją ruchową minęły. Byłam taka szczęśliwa, że udało mi się uporać z chorobą i mogłam wrócić do rocznego synka. Na przysługującą z NFZ rehabilitację czekałam prawie pół roku, ale warto było. Objawy choroby całkowicie zniknęły. Pamiętam, że po powrocie synek nie odstępował mnie na krok. Wspólnie nadrabialiśmy czas rozłąki, byłam na każde jego zawołanie.



Objawy choroby jak się później okazało, nie zniknęły, a jedynie skutecznie zostały uśpione przez zastosowane leczenie. W 2012 roku z pozagałkowym zapaleniem nerwu wzrokowego trafiłam do szpitala. Gorączka sięgająca 40 stopni, osłabienie sięgające zenitu. Kolejny rzut choroby niemalże posadził mnie na wózek. Leczenie przynosiło ulgę jedynie na chwile, a każdy kolejny powrót do szpitala i rzut choroby był gorszy od poprzedniego. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Ciągnęłam je za sobą; były tak odrętwiałe, nie czułam jak stawiam i czy w ogóle je stawiam. Leczenie nie przynosiło ulgi, a choroba zmieniła postać na postępującą.

Marzena Sosnowska



Najskuteczniejszym lekarstwem wspomagającym w nowej rzeczywistości był, jest i będzie Kacperek. Walczę dla niego! To niezwykły chłopiec, który mimo niespełna 5 lat rozumie więcej, niż mogłoby się wydawać. Za namową najbliższych podjęłam próbę intensywnej rehabilitacji ciała, która z zadziwiającą skutecznością wzmacnia mięśnie i przynosi ulgę. Do rehabilitacji duszy i głowy pełnej obaw, wystarcza mój syn i jego najmocniejsze pełne miłości słowa: „Mamusiu Ty się nie daj!”.

 

SM jest nieprzewidywalny. Zasypiając, nigdy nie wiem, jakie będzie jutro. Jednego dnia cieszę się, że mogę bez kuli przemieszczać się po mieszkaniu, a kolejnego choroba nie pozwala samodzielnie wstać z łóżka. Chcę walczyć, mam dla kogo. Niestety ze względu na trudną sytuację finansową naszej rodziny, z każdym kolejnym miesiącem ilość rehabilitacji maleje, a choroba przybiera na sile. Remisja choroby to stan, w którym chciałabym pozostać jak najdłużej. 

Wspólne zabawy z synem, obecność na przedszkolnych przedstawieniach, beztroskie spacery. Takie proste codzienności przedszkola, w których mama nadal jest obowiązkowym, jak nie najważniejszym towarzyszem. Wierzę, że życzenie mojego synka „Mamusiu życzę Ci, abyś była zdrowa” uda mi się spełnić. Na pierwszy turnus czekałam ponad 4 lata. W kolejce na NFZ otrzymałam numer 101348. O przybliżonym terminie rozpoczęcia rehabilitacji nikt nie wspomina.  Nie pozwólmy zatrzymać Marzeny na drodze ku radości, pełnej zakrętów. Kolejny turnus został zaplanowany na początek stycznia. Nowy rok to nowe możliwości. Dla Marzeny to kolejny rok szansy na przeciwdziałanie chorobie. 

Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki