Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Białaczka chce zabrać mi męża! Trzymam go za rękę i błagam Cię o ratunek...

Sylwester Łuczka
Zbiórka zakończona
148 175,00 zł ( 104,41% )
Wsparło 1147 osób
Cel zbiórki:

Leczenie białaczki nierefundowanym lekiem i dojazdy do szpitali

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Sylwester Łuczka, 37 lat
Warszawa
Białaczka limfoblastyczna typu T
Rozpoczęcie: 16 Listopada 2020
Zakończenie: 12 Grudnia 2020

Aktualizacje

Dziękujemy za Wasze wsparcie!

Dziękujemy za Waszą pomoc i natychmiastową reakcję na nasz apel - środki potrzebne na leczenie zostały zebrane w zaskakującym tempie. Wciąż do końca nie możemy w to uwierzyć, wciąż przecieramy oczy ze zdumienia. Dokonaliście czegoś absolutnie niezwykłego! 

Dziękujemy Bogu za ludzi Wielkiego Serca! Dziękujemy za Was, Super Załogo Sylwka! Jesteście wspaniali! Dzięki Wam w najtrudniejszym momencie na życiowym zakręcie znaleźliśmy wsparcie. To niezwykle ważny gest. 

Niech dobro do Was wraca. 
Sylwester z żoną Beatą

Opis zbiórki

Siedzę przy łóżku i ściskam go za rękę, może trochę za mocno... Ale to wszystko dlatego, że tak bardzo chciałabym go przy sobie zatrzymać.

Wszystko było na swoim miejscu, życie toczyło się własnym torem. Byliśmy szczęśliwi, snuliśmy plany, kolekcjonowaliśmy momenty. Wszystko do czasu… Do momentu, w którym usłyszałam, że to życie budowane latami musimy pozostawić za sobą. Że chwile szczęścia, radości i beztroski, pozostaną tylko mglistym wspomnieniem, jakbyśmy przeżyli je w innym wymiarze. Dzień, w którym Sylwek usłyszał diagnozę jest dla mnie wciąż najgorszym z koszmarów. Te obrazy wciąż do mnie wracają... W tamtym momencie porzuciliśmy wszystko, na rzecz walki z nieprzewidywalnym wrogiem: białaczką. 

Od ponad roku trwa walka do utraty tchu. Niestety, towarzyszy jej ból - czasem niemalże niemożliwy do przeżycia. Kiedy musisz stać obok ukochanej osoby i patrzysz na jej cierpienie, masz ochotę je odebrać i przyjąć na siebie. Bezradność wobec choroby, wobec bólu i dramatu rozgrywającego się każdego dnia jest jednym z najgorszych uczuć. 

Sylwester Łuczka

Już raz dostaliśmy nadzieję. I choć była krucha jak szkło, trzymaliśmy się jej ze wszystkich sił. Bo kiedy opuściliśmy szpital, byliśmy pewni jednego: nigdy nie chcemy znaleźć się tam ponownie. I tak, codzienność znów zaczęła się toczyć własnym rytmem, niestety na zachłyśnięcie się życiem nie było czasu. Śmierć znów zaczęła zaglądać nam przez ramię. Choroba wróciła. Jeszcze silniejsza i bardziej przerażająca… 

Dzięki licznym konsultacjom i opiece specjalistów wskazano nam drogę, którą mamy podążać. Sylwestra zakwalifikowano do przeszczepu szpiku. To już niedługo, a my z niecierpliwością czekamy na ten dzień, jakby miał zmienić wszystko. Wiemy, że pomoże, ale to dopiero połowa drogi. Po transplantacji konieczna jest terapia wzmacniająca, która pomoże osłabionemu organizmowi po przeszczepie. To leczenie nierefundowane i jak nietrudno się domyślić, potwornie drogie. Żyję w ciągłym strachu… Boję się stracić Sylwka, boję się, że nie uzbieram kwoty niezbędnej, by zapewnić mu leczenie. Wiem, że na ratunek ruszyło już wiele osób, ale do celu wciąż brakuje wiele. 

Świadomość tego, że od kilku papierowych opakowań leku wartego setki tysięcy złotych, zależy życie mojego męża jest niezwykle trudna. Wierzę, że to nie koniec historii, że wreszcie jego dłoń spotka się z moją i pociągnę go za sobą w stronę życia. Jest na to szansa, jeśli zdecydujesz się pomóc, by życie, które porzuciliśmy w imię walki miało szansę wciąż się toczyć. 

Codzienność w cieniu choroby. Dni, tygodnie, miesiące ciągnące się w nieskończoność. Nadzieja, która maleje i rośnie… Zostaliśmy postawieni przed ogromnym wyzwaniem. Niestety, to nie gra, to życie, a walka toczy się o najwyższą stawkę.

148 175,00 zł ( 104,41% )
Wsparło 1147 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki