Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Proszę, bądź moją szansą na sprawność

Budzyła Kamil
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

terapia komórkami macierzystymi w Tajlandii

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Złotowianka
Budzyła Kamil, 22 lata
Gdynia, pomorskie
wcześniactwo, dziecięce porażenie mózgowe
Rozpoczęcie: 18 Stycznia 2016
Zakończenie: 1 Sierpnia 2017

Najnowsza aktualizacja

Dziękujemy

Bardzo dziękujemy Wszystkim Darczyńcom za wsparcie. Dzięki Wam i Waszej hojności Kamil pojedzie na kolejny turnus.
Jesteście wspaniali a Wasze serca są wielkie. Dziękujemy z całego serca ;-)

Rodzice Kamila

Opis zbiórki

90%. Tyle szans ma Kamil na polepszenie zdrowia, jeśli znajdą się środki na jego leczenie. Sprawność chłopca jest na wyciągniecie ręki, brakuje tylko pieniędzy. Kamil tak bardzo chciałby kiedyś stanąć na nogach i kopnąć piłkę. Jego mama ma skromniejsze marzenie. Chciałaby, żeby jej synek mógł się ubrać, nakarmić... Sam. Rzeczy, które robi każdy z nas, dla Kamila są nierealne. Może się to jednak zmienić – dzięki Tobie. Ty możesz być szansą Kamila.


Budzyła Kamil


Kamil jest ambitny. Był taki już w brzuchu mamy. Nie chciał czekać 9 miesięcy na swoje narodziny, tak jak robią to inne dzieci. Spieszył się na świat, twierdząc, ze jest gotowy. Ta ambicja stała się jego zgubą. To, że jednak jest ambitny, ratuje go teraz – bo Kamil nie poddaje się, walczy o sprawność.


20 tydzień ciąży. Mamie Kamila odchodzą wody płodowe. Jest przerażona – przecież to o wiele za wcześnie. Przerwane zostało łożysko. Wtedy po raz pierwszy czuje ruchy dziecka. Pogotowie, szpital. Przez ponad miesiąc leży w szpitalnym łóżku. Umiera ze strachu, ale stara się opanować stres, dla dobra synka. Lekarze chcą oswoić ją z myślą, że dziecko nie przeżyje. Nie dają nadziei na cud. Serduszko Kamila jednak bije, dziecko żyje. Postanawiają, że tak długo, jak jest bicie serca, będą go ratować.


Kamil przychodzi na świat w 28. tygodniu ciąży. Dostaje 4 punkty w skali Apgar. Od razu trafia na oddział intensywnej terapii, leży pod respiratorem. Po trzech dniach ambicja Kamila znowu daje się we znaki. Wyciąga respirator i nie pozwala włożyć go sobie z powrotem. Lekarz decyduje, że tlen podawać mu będą do inkubatora przez wężyk. Nikt nie wiedział, jak maluch to przyjmie i czy przeżyje. Znowu realne staje się zagrożenie życia. Rodzicom każą przygotować się na najgorsze. Ale Kamilek ma inne plany. Już on wszystkim pokaże! Koniecznie chce żyć i zrobi wszystko, aby tak się stało.


Budzyła Kamil


Żabka. Taką ksywę nadają mu pielęgniarki. Kamil leży na brzuszku, nabierając sił, a gdy już je ma, przemierza inkubator wszerz i wzdłuż. Chce już się wydostać, poznawać świat, którym na razie jest inkubator i jego zakamarki. Pielęgniarki za każdym razem go poprawiają, bo leży w innym kącie. A Kamil nie próżnuje. Jest coraz większy, silniejszy, coraz bardziej ruchliwy. Po piętnastu latach nic się nie zmieniło, śmieje się mama, bo Kamil nada ma energię i ciekawość świata za dwóch – mimo mózgowego porażenia dziecięcego. Uraz mózgu, który powstał w wyniku powikłań ciążowych, nie pozwala mu poruszać się jak zdrowym dzieciom. Chłopiec jest przykuty do wózka, ręce też nie są sprawne. Zawsze musi być ktoś obok. Trzeba go karmić, ubierać, myć.


Kamil jest pogodny i zawsze uśmiechnięty, otwarty dla ludzi, szybko i łatwo nawiązuje kontakty. Czasami tylko smutnieje. Serce się kroi i łzy napływają do oczu, kiedy syn patrzy z okna na dzieci, które bawią się na podwórku i pyta, czy on też będzie mógł się z nimi pobawić – mówi mama Kamila. Co odpowiedzieć takiemu dziecku? Ma umysł sprawny, ale ciało zamknięte w klatce niepełnosprawności. Ale chłopiec nie poddaje się. Lubi ćwiczyć, chce się uczyć, zadaje dużo pytań i robi wszystko, żeby zyskac nowe umiejętności. W przyszłości chciałby zagrać w piłkę i zasiąść za kierownicą w bolidzie, jak Kubica. Wierzy, że mu się uda!


Na razie Kamil niezgrabnie, ale jednak samodzielnie utrzyma suchą bułkę i do połowy ją zje (dzięki długim rehabilitacjom). Siedzi tylko z podparciem, choć teraz podczas ćwiczeń uczy się siedzieć sam, na razie chwileczkę. O samodzielnym chodzeniu nie ma na razie mowy. Ale ta perspektywa może być coraz bliżej, bo szansa na poprawę stanu zdrowia Kamila znalazła się kilka tysięcy kilometrów od domu, w Tajlandii.

Budzyła Kamil


Komórki macie­­rzyste nie są refu­n­do­­wane przez NFZ i u nas w kraju są na etapie ekspe­­ry­­me­n­talnym. Nato­­miast w Tajlandii to chleb powszedni – opowiada mama chłopca. Otrzy­­­­­­małam akce­­­­­p­tację na leczenie od lekarza z Bang­koku. Koszty są ogromne, ale dają ogromną szanse na pole­­­­­p­szenie stanu zdrowia Kamila. Rezu­­­­­l­tatem leczenia może być: poprawa spasty­­­­­cz­ności (zmnie­­­­­j­szenie napięcia), co jest głównym problemem, poprawa siły mięśniowej, pole­­­­­p­szenie mowy, wzroku, lepsza koor­dy­­­­­­nacja czy większy zakres ruchu. Leczenie trwa 21 dni i oprócz poda­­­­­­wania komórek macie­­­­­­rzy­­­­­­stych poprzez iniekcje dożylne i punkcje lędź­wiowe jest cały czas reha­­­­­­bi­­­­­­li­­­­­­tacja i odpo­­­­­­wiednia dieta.



Walka o życie i zdrowie Kamila zaczęła się jeszcze przed jego narodzinami. Trwa do tej pory. Reha­­bi­­li­­tacja, zabiegi, operacje. Wszystko po to, żeby nauczyć Kamila siedzieć czy chodzić. Koszty leczenia Kamila to ok. 50 tysięcy rocznie. Leczenie w Tajlandii znacznie przekracza tą kwotę, dlatego rodzice poruszają niebo i ziemię, żeby ją zdobyć. Gdyby Twój bliski miał szansę na poprawę swojego stanu zdrowia i sprawności, zapewne zrobiłbyś to samo - błagał o pomoc.

Kamil ma chęć działania i ambicje, która powoduje, że będzie walczył o spełnienie swoich marzeń do utraty tchu. Od nas potrzebuje tylko chęci pomocy. Dla niektó­­­­­­rych może wydać się to banalne, ale dla Kamila to leczenie to szansa na kolosalną poprawę w codziennym, tak bardzo ogra­­­­­­ni­­­­­­czonym życiu. Robię, co mogę, aby pole­­­­­p­szyć  komfort życia syna, pomóżcie im proszę. Bez Waszej pomocy i hojności nie damy sobie rady.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki