Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Szczęście o imieniu Martyna

Martyna Pietrakowska
Zbiórka zakończona
2 449,00 zł ( 21,11% )
Wsparło 98 osób
Cel zbiórki:

zabieg fibrotomii

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Martyna Pietrakowska
Jenin, lubuskie
zespół wad rozwojowych mózgu, mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe spastyczne
Rozpoczęcie: 18 Stycznia 2016
Zakończenie: 31 Marca 2016

Opis zbiórki

Martynka po przyjściu na świat wyglądała, jak Calineczka. Malutka dziewczynka ważyła 1800 gramów i była długa na 45 centymetrów. Spokojnie można było ją położyć na większej męskiej dłoni. Tłumaczyliśmy to sobie tym, że mama również jest filigranowa. Cały czas mieliśmy nadzieję, że taka jej uroda i nie kryje się za tym żaden poważniejszy problem.

Nasze szczęście urodziło się 22.02.2010r. Luty, zima, cieplejsze ubrania, a my baliśmy się ją przewijać, nie mówiąc już o zakładaniu ciepłych bodziaków. To było naprawdę maleństwo. Baliśmy się, że każdy dotyk może ją boleć, uszkodzić kruche ciałko. Musieliśmy się przełamać. I najważniejsze, że daliśmy radę.

Martyna Pietrakowska

Gabaryty Martynki pomimo prawidłowego terminu, wskazywały na wcześniactwo.

Córeczka została skierowana do neurologa dziecięcego. W samą porę. Jej nieustający płacz sprawiał, że byliśmy już mocno zaniepokojeni. Pierwsza wizyta u neurologa nie należała do przyjemnych, lekarz stwierdził wzmożone napięcie mięśniowe, a po zrobieniu USG główki powiedział, że „takiego mózgu jeszcze nie widział”. I tak oto znokautowani ze skierowaniem do szpitala na rezonans magnetyczny, opuściliśmy ściany gabinetu. Ze skierowaniem do szpitala na rezonans magnetyczny wyszliśmy z gabinetu.

To był początek naszego życia z choroba Martynki. Wynik badania był dla nas nie zrozumiały. Ordynator oddziału powiedział, że to „tylko” mózgowe porażenie dziecięce i, że z tym da się żyć. Dla nas to był wielki cios i pytanie „co dalej?” Trzeba było się szybko pozbierać i zmierzyć z nową sytuacją.

Od drugiego miesiąca życia Martynka jest systematycznie rehabilitowana. To dla niej ciężka praca, nie raz widzieliśmy łzy w jej oczach i błagalny wzrok. Trudno było to wytrzymać, ale wiedzieliśmy, że nie możemy się poddać.

Z czasem zaczęliśmy dostrzegać niewielkie postępy, a to dodaje sił. Dochodziły kolejne zajęcia, terapeuci. We wrześniu 2015 r udało nam się zamienić ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych na przedszkole integracyjne, co uważamy za ogromny sukces. Od tego czasu rozwój Martynki zaczął nabierać tempa. Nadrabia zaległości, wszystko rozumie, zaczyna mówić i chociaż jeszcze nie chodzi, to tam, gdzie chce dotrze na czworaka.

U Martyny widać niesamowitą determinację. Bardzo się stara i chce stanąć na nóżki, ale one jej nie „słuchają”. Widzi, że inne dzieci biegają. Stara się je naśladować, jednak napięcie jest zbyt duże i uniemożliwia kolejne postępy.

Wspomóc rehabilitację miało ostrzykiwanie nóg toksyną botulinową, niestety, nie sprawdziło się. Neurolog potwierdził nasze przypuszczenia i stwierdził, że w jej przypadku fibrotomia jest niezbędna.

Martyna Pietrakowska

Konsultacje w Krakowie zaowocowały kwalifikacja do zabiegu. Fibrotomia, to zabieg polegający na przecięciu włókna mięśniowego w miejscu przykurczu, a efekt jego „uwolnienia” widać od razu. To szansa na nasz pierwszy krok.

Zaczęliśmy odliczać czas do zabiegu no i oczywiście środki. Koszt zabiegu, to dla nas gigantyczna kwota. Przy bieżących opłatach i codziennych rehabilitacjach małej, sami nie jesteśmy w stanie uzbierać do marca takiej sumy.

Dlatego gorąco prosimy. Pomóżcie nam podjąć tą wielką szansę dla Martynki, aby postawiła swój pierwszy tak wymarzony samodzielny krok.

2 449,00 zł ( 21,11% )
Wsparło 98 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki