Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Na pomoc sercu, którego nikt w Polsce nie chce już operować

Szymon Prus
Zbiórka zakończona
141 983,40 zł ( 100,52% )
Wsparły 5422 osoby
Cel zbiórki:

Pilna operacja serca, ratowanie życia

Szymon Prus, 10 lat
Kietrz, opolskie
dwuujściowa prawa komora, ubytek przegrody międzykomorowej, małpozycja naczyń, hypoplastyczny łuk aorty, koarktacja aorty, niedomykalność zastawki mitralnej i trójdzielnej
Rozpoczęcie: 22 Września 2017
Zakończenie: 3 Stycznia 2018

Rezultat zbiórki

Szymon Prus

Bardzo dziękujemy Wszystkim za pomoc!
Operacja Szymonka udała się!
Bez Waszej pomocy Szymon nie miałby szans na życie!

DZIĘKUJEMY

Opis zbiórki

“Proszę szukać ratunku dla dziecka, bo nasze możliwości się już wyczerpały” Dyskwalifikacja Szymona do dalszego leczenia kardiologicznego po tym wszystkim, co razem przeszliśmy to cios, z którym nie umiałam sobie poradzić. Wiem, jak krótka jest droga od wielkiego szczęścia do skrajnej rozpaczy i boję się dnia w którym okaże się, że jest już za późno...

Pamiętam, dzień, kiedy Szymon przyszedł na świat, kiedy liczyłam jego paluszki, oglądam go z taką troską i szczęściem, które czuje tylko matka. Był piękny, cudowny, mój i nic nie mogło tego zmienić. Tak mi się wtedy wydawało. Potem usłyszałam, że mój synek ma wadę serca, że może umrzeć, że potrzebuje operacji i wszystko to, co sobie wymarzyłam, może przestać istnieć, zniknąć...

Szymon Prus

Odesłano nas do Katowic, byśmy w ogóle mieli szansę podjąć jakąś walkę. Tam zrobiło się okropnie, groźnie, bo nikt nie chciał z nami konkretnie rozmawiać. Lekarze tylko oglądali nerwowo wyniki, wbiegali i wybiegali z sali. Czułam, że pośpiech z czegoś wynika, ale nie chciałam wierzyć, że jest aż tak źle... W 6 dobie życia zabrano mi moje dziecko, rozebrano i przygotowano do operacji. Zaczęła się pierwsza walka o życie, która odbyła się za drzwiami, tam, gdzie nie mogłam być z nim, nie mogłam trzymać go za małą rączkę. Czekałam na cud, na najważniejszą informację w moim życiu, po której może już nie być niczego. 

Szymuś przeżył, ale niebezpieczeństwo nie minęło. 2 miesiące mój synek trwał w zawieszeniu między życiem i śmiercią. Wiedziałam, że każda najmniejsza infekcja może mi go zabrać. Chciałam go dotknąć, pocałować, przytulić. To straszne, widzieć swoje maleńkie dziecko w plątaninie kabelków, podłączone do tych wszystkich urządzeń, które tak groźnie piszczą, ale jednocześnie utrzymują go przy życiu.

Szymon Prus

Po tych dwóch miesiącach do domu wyszliśmy tylko na 3 dni. Wróciliśmy na oddział z zapaleniem płuc i oskrzeli, marząc tylko o tym, żeby nie było za późno. Udało się i tym razem, ale strach się potęgował. Czułam, że wykorzystuję limit szczęścia, jaki dostałam od losu, czułam, że kiedyś mogę nie zdążyć, że Szymek żyje w wielkim niebezpieczeństwie. Życie mojego synka trwało, ale było jak bąbelek na wodzie, w każdej chwili mogło wszystko się skończyć.

Dzisiaj synek ma 6 lat. W tym czasie dzieci beztrosko się bawią, jeżdżą na wakacje. Szymek przeszedł 4 operacje i dwa zabiegi na sercu. 4 razy modliłam się, by nie odchodził i 4 razy wygraliśmy. Dzisiaj, kiedy przeglądam dokumenty jego choroby, mam właściwie przed sobą zapis całego jego życia. 21 wypisów ze szpitala, setki epikryz, dokumentów, zaleceń, konsultacji. Na niektórych jeszcze wyschnięte łzy. Żadne dziecko nie powinno żyć tak, jak Szymek – na słowo honoru, bez gwarancji, że będzie dobrze, bez tej beztroski, która otacza każde dziecko w jego wieku. Żadna matka nie powinna płakać nad łóżkiem swojego dziecka i przez 6 lat drżeć ze strachu o to, co będzie dalej.

Jeśli już tyle lat wywalczyliśmy, jeśli zmarnowaliśmy całe dzieciństwo synka, drżąc ze strachu w domu albo płacząc pod jego salą w szpitalu, to powinno się wreszcie coś zmienić na lepsze.

Szymon Prus

Zmieniło się, ale na gorsze. Wiele razy operowane serce mojego synka zaczęło gasnąć, a lekarze porobili wszystkie możliwe badania i nie widzą już żadnych możliwości. Najpierw dostałam nieoficjalną informację, że mam szukać ratunku właściwie od zaraz. Po czasie miałam to już na papierze. Szymon musi mieć kolejną operację, bez której któregoś ranka po prostu się nie obudzi. Nie po to walczyłam o niego, nie poto on tyle cierpiał, by teraz czekać na najgorsze.

Wysłałam dokumenty synka do Profesora Edwarda Malca, stawiliśmy się na konsultacje i wreszcie mam upragnione zielone światło. Profesor chce zrobić to, czego nie chciał się już nikt podjąć. Żeby maksymalnie podnieść szansę mojego synka, operacja musi się odbyć na początku przyszłego roku, a to już tylko kilka miesięcy. Żeby w ogóle do niej doszło, potrzebujemy bardzo dużo pieniędzy, których nie mam. 

Mam tak mało czasu, ale ogromną nadzieję, że z Waszą pomocą uda się dać Szymkowi szansę  na życie! Piąta operacja to wielkie ryzyko, ale o niczym więcej nie marzę. Chcę oddać swoje dziecko w ręce człowieka, który uratował już tak wiele dziecięcych serc. Ten człowiek może uratować życie, o które od tylu lat toczy się ta beznadziejna walka. Błagam o pomoc i za każdą po stokroć dziękuję. Mama

141 983,40 zł ( 100,52% )
Wsparły 5422 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki