Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Będziesz jeszcze chodził, Synku

Szymon Wojtaś
Zbiórka zakończona
23 939,00 zł ( 100% )
Wsparło 1117 osób
Cel zbiórki:

Terapia komórkami macierzystymi, dzięki której Szymek będzie mógł zacząć chodzić

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Szymon Wojtaś, 8 lat
Bajerze, kujawsko-pomorskie
Przepuklina oponowo-rdzeniowa
Rozpoczęcie: 12 Stycznia 2017
Zakończenie: 10 Czerwca 2017

Rezultat zbiórki

Mamy dobre wieści! Szymek jest już w trakcie terapii komórkami macierzystymi. Za nim drugie podanie, za osiem tygodni kolejne. Wierzymy, że Szymek jest coraz bliżej pierwszych, samodzielnych kroczków. Trzymamy kciuki!

Szymon Wojtaś

Opis zbiórki

Serce mi pęka, kiedy widzę, jak mój synek pcha przed sobą swój balkonik. Czasem wyrywa się w stronę innych dzieci, a ja muszę go powstrzymywać. Nie mogę pozwolić, by jego dzieciństwo dalej tak wyglądało. Nie tak to przecież sobie wyobrażałam. Ponad trzy lata temu miał rozpocząć się najpiękniejszy etap mojego życia. Z niecierpliwością czekałam na to, by móc wziąć na ręce i przytulić swojego małego, nowonarodzonego synka. Wyobrażałam sobie jak uśmiechnięta stoję nad jego łóżeczkiem i rozczulam się, kiedy tak spokojnie i słodko śpi. Miałam czuć to, co większość matek, kiedy na świat przychodzi ich pierwsze dziecko. Miałam z radością czekać na jego pierwsze kroki. Życie mocno zweryfikowało moje marzenia. 

Szymon Wojtaś

Tuż przed oczekiwaną trzecią rocznicą ślubu poszłam na zwykłe badanie kontrolne - ultrasonografię. Myślałam, że wyjdę stamtąd radosna i następnego dnia będę celebrować z mężem nasze święto. Po chwili badania zobaczyłam przerażające mnie - przyszłą matkę - zachowanie Pani doktor.

Widzę coś niepokojącego w główce dziecka - to zdanie wystarczyło, aby w ciągu kilku sekund moje serce zamarło. Zdanie, które wybrzmiewa w mojej głowie do dziś i które uruchomiło serię kolejnych badań. Podczas jednego z nich padło kolejne: Państwa dziecko ma rozszczep kręgosłupa. Do dziś nie wiem, jak to możliwe, że mimo regularnych wizyt i badań kontrolnych, nikt tego nie zauważył.

Przeżywałam psychiczne tortury, kiedy w szpitalu widziałam kobiety spodziewające się w pełni zdrowych dzieci i cieszące się na myśl o zbliżającym się nowym rozdziale ich życia. Ciężko znosiłam obchody szpitalne, podczas których lekarze stawali nade mną i litościwym tonem jak mantrę powtarzali, że trzeba czekać. Nie tak to wszystko miało wyglądać.

Wreszcie nadszedł 12 listopada 2013 roku, kiedy nasz synek przyszedł na świat. Myślałam kiedyś, że będzie to najpiękniejsza chwila w moim życiu. Jak się okazało, zamieniła się w dramat. Nie mogłam go przywitać, ani przytulić. Co najgorsze, nie słyszałam też płaczu. Szymek został szybko zabrany z sali. Urodził się z przepukliną oponowo-rdzeniową, rozszczepem kręgosłupa i wodogłowiem. Tego samego dnia trafił do innego szpitala,  gdzie przeszedł dwie poważne operacje. Potem kolejne trzy. Pierwsze Boże Narodzenie spędziliśmy w szpitalu. 

Szymon Wojtaś

Żyliśmy w ciągłej niepewności, czy wszystko jest dobrze, czy za chwilę nikt nie podejdzie z jakąś złą informacją. Nie czekaliśmy na nią długo. W czasie konsultacji neurologicznej Pani doktor chwyciła Szymka za nogi i powiedziała: On nie będzie chodził. Było to kolejne zdanie, którego nie sposób zapomnieć. Postanowiliśmy, że ta prognoza nie może stać się prawdą. Rozpoczęliśmy intensywną rehabilitację. Płakaliśmy na niej razem z Szymkiem. Zaciskaliśmy zęby z bólu. Było warto, bo wreszcie usłyszeliśmy, że nasz mały chłopczyk ma wielki potencjał i szanse na chodzenie. Wreszcie otrzymaliśmy jakąś dobrą nowinę.

Nasze mozolne próby i wysiłek Szymka nie poszły na marne. Widzimy postępy w walce. Dziś nasz chłopiec potrafi stanąć w łóżeczku i może przemierzać świat swoimi małymi stópkami przy pomocy balkonika. Widzimy jak bardzo chce chodzić i biegać z dziećmi. Czasem wywrywa się w stronę rówieśników, a my z bólem serca musimy go powstrzymywać. Nie może do nich dołączyć, ponieważ ze względu na chorobę nie do końca czuje swoje nóżki. Kiedy to widzimy, serce nam pęka. 

Znaleźliśmy dla niego szansę - podanie dożylnie komórek macierzystych, które pochodzą z krwi pępowinowej pobranej od niespokrewnionego dawcy. Ich zadaniem jest odbudowa nerwów uszkodzonych przez chorobę. Dzięki nim Szymek może odzyskać czucie w swoich nóżkach. Dają one szansę na poprawę także innych aspektów jego życia tj. poprawa działania pęcherza moczowego, wzrost  stabilności tułowia, rozwój społeczny i intelektualny oraz wiele innych zaobserwowanych u pacjentów, na których taka terapia została przeprowadzona. Będziemy walczyć o naszego synka.  

Szymon Wojtaś
Wiemy, że dzięki terapii jego życie zmieni się na lepsze. Jej koszt jest dla nas wysoki, lecz mamy szansę, której nie możemy zmarnować. Jego roześmiana twarz dodaje nam sił w walce. W naszej sytuacji żaden rodzic nie złożyłby broni. My też nie możemy, bo to nie będzie tylko nasza klęska, ale też klęska tego małego człowieka, który liczy na naszą pomoc. Finansowo sami nie damy rady, dlatego prosimy Was o wsparcie w tym, by razem postawić Szymka na nogi. 

23 939,00 zł ( 100% )
Wsparło 1117 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki