Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dziadku, tak bardzo nie chcę, by rak mi Cię zabrał...

Tadeusz Harenza
Zbiórka zakończona
5 935,54 zł ( 100,09% )
Wsparło 338 osób
Cel zbiórki:

zabieg Nanoknife nowotworu wątroby - ratowanie życia

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Tadeusz Harenza
Bliżyn, świętokrzyskie
Nieoperacyjny nowotwór wątroby
Rozpoczęcie: 11 Marca 2017
Zakończenie: 13 Kwietnia 2017

Rezultat zbiórki

Kochani!

Fundacja Kawałek Nieba poinformowała nas, że udało się zebrać całą brakującą kwotę. Zbiórkę zamykamy - środki muszą znaleźć się na koncie kliniki już jutro.

Bardzo dziękujemy za pomoc. To dzięki Wam Tadeusz ma szansę zawalczyć o życie!

Opis zbiórki

Przez ponad 60 lat czas nie odgrywał w moim życiu istotnej roli. Żyłem, starałem się być jak najlepszym człowiekiem. Dziś, zaraz obok raka, który chce mnie zabić, to właśnie czas jest moim największym wrogiem. Jest nim, ponieważ się kończy. Teraz, gdy po raz pierwszy w życiu chciałbym zatrzymać jego upływ, nie mogę. Każda godzina zmniejsza moje szanse na wygraną. Lekarze nie trzymają mnie w niepewności, nie karmią złudną nadzieją - mam niewiele czasu, by pokonać raka. Mam tylko kilkanaście dni, by zebrać środki i odeprzeć jego atak. W przeciwnym razie to on pokona mnie.


 

Przez całe moje życie czas płynął, a ja starałem się wykorzystać go jak najlepiej - pracować, dbać o rodzinę, być jak najlepszym dziadkiem dla Mirelki. Moich bliskich kocham całym sercem. Nie wyobrażam sobie, by mogło mnie nie być. Tak bardzo nie chcę zniknąć z ich życia, nie chcę ich zostawiać... A rak z całych sił chce rozdzielić mnie z tymi, których kocham.


Tadeusz Harenza
 

Kiedy dwa lata temu zacząłem odczuwać dolegliwości zdrowotne, pomyślałem, że to skutek upływu czasu. Jednak gdy pojawiły nasilające się bóle brzucha, zacząłem szukać pomocy. Pomimo dobrych wyników i uspokajających słów lekarzy, bardzo cierpiałem. Chociaż badania tego nie wykazały,  ON się już przejmował kontrolę. W ten sposób dawał znać, że jest. On - RAK.

Czerwiec 2014. Nowotwór złośliwy poprzecznicy - taka była diagnoza. Nie bałem się walki. Byłem na nią gotów. Przecież miałem dla kogo walczyć! Przede wszystkim dla niej - mojej małej Księżniczki, najjaśniejszego promyczka w moim życiu - dla mojej wnuczki Mirelki. Natychmiast zostałem poddany leczeniu chemioterapią. Z każdym cyklem było ciężej, ale dałem radę, przetrwałem. Wiedziałem, że nie mogę się poddać. Wierzyłem, że wygram i tak się stało.

Zwycięstwem nie cieszyłem się jednak długo. Rak znalazł sobie nowe miejsce. Powrócił silniejszy, umiejscowił się w mojej wątrobie i jest zdeterminowany, aby mnie zabić. Lekarze powiedzieli wprost - żadna z dostępnych metod nie będzie skuteczną bronią! Rak umiejscowiony jest w obrębie struktur krwionośnych, których nie można naruszyć. To nowotwór nieoperacyjny!

Co czuje człowiek, słysząc takie słowa? Strach, że jego życie gaśnie. Rozpacz - ponieważ nie wie, jak długo dane jest mu trzymać dłoń ukochanej. Ogromny ból na myśl o wnuczce, która ma dopiero 5 lat. Jeśli teraz straci dziadka, może nigdy o nim nie pamiętać… W takich chwilach nie ma bohaterów. To okrutna walka o to, by przeżyć. Szukaliśmy ratunku. Lekarze zapalili kolejny promyk nadziei w moim życiu! Zakwalifikowali mnie do nierefundowanego leczenia - zabiegu NanoKnife. Kiedy dowiedziałem się, że jest szansa, abym żył, uwierzyłam, że to może jeszcze nie mój czas na umieranie. Że może los da się ubłagać i podaruje mi jeszcze chociaż kilka bezcennych lat.


Tadeusz Harenza
 

Moja rodzina i znajomi zapewnili mnie, że zrobią wszystko, by mi pomóc. To jednak za mało, bym mógł poddać się zabiegowi - ponad 35 tysięcy to suma, która przerasta nasze możliwości. Kwota tak odległa… A to cena za moje życie. Dlatego dziś staję przed Wami, chowam dumę, honor i wstyd, mówię o swoich słabościach i proszę - zawalczcie razem ze mną. Ja i moi najbliżsi będziemy Wam dziękować do końca naszych dni. Wierzę, że dzięki Wam zdążę. A czas się kończy. Mam czas do 14 kwietnia, by zebrać środki, jakich potrzebuję, by ratować moje życie.



Jakiś czas temu, gdy jeszcze nie wiedziałem, że istnieje leczenie, rozważałem, czy się nie poddać. Jednak kiedy spojrzałem w oczy mojej ukochanej wnusi, gdy poczułem jej maleńkie rączki wokół mojej szyi, gdy usłyszałem „Dziadziu, kocham Cię”, już wiedziałem, że muszę walczyć. I o pomoc w tej walce bardzo Was proszę. Pomóżcie mi przeżyć, pomóżcie mi pokonać raka...

5 935,54 zł ( 100,09% )
Wsparło 338 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki