Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tchnąć nadzieję w Kubusiowe serce

Jakub Podkański
Zbiórka zakończona

Tchnąć nadzieję w Kubusiowe serce

3 612,00 zł ( 6,56% )
Wsparło 135 osób
Cel zbiórki:

Operacja serduszka w Munster (Niemcy)

Organizator zbiórki: Fundacja Mam Serce
Jakub Podkański
Gorzów Wielkopolski, lubuskie
HLHS (niedorozwój lewego serca)
Rozpoczęcie: 26 Czerwca 2015
Zakończenie: 27 Września 2015

Rezultat zbiórki

23.10.2015 Wiadomość od mamy Kuby: Jesteśmy w szpitalu. Kubusiowi wykonano już zabieg cewnikowania, niestety jednak nie obyło się bez komplikacji. Fenestracji nie zamknięto, ponieważ okazało się, że nie jest to przyczyną niskiej saturacji... przyczyną okazała się dodatkowa żyła. Doszło także do bradykardii z pauzą. Rytm serduszka Kuby jest zaburzony, ale lekarze nie mogą wykonać kolejnej ablacji. Dodatkowo muszą założyć stent i potrzebny jest jednak rozrusznik :( Musimy przyjechać do UKM za około 4 tygodnie na wszycie stymulatora…

Opis zbiórki

Zdarza się, że serduszko Kubusia zatrzymuje się na aż 4 sekundy 15 razy podczas jednej nocy. Boimy się, że pewnego dnia zabraknie mu sił by dalej bić i zatrzyma się już na zawsze…



Kubuś urodził się z poważną wadą serca i żyje tylko z połową serduszka. Przeszedł 3 konieczne operację, wykonane przez wybitnego specjalistę. Pierwszą operację, na otwartym sercu chłopiec przeszedł mając 7 dni. Po 3 miesiącach leczenia, Kubuś powrócił do domu. Niestety szczęście rodziny nie trwało długo. Po 10 dniach, zaniepokojeni stanem synka rodzice pojechali z nim prosto do najbliższego szpitala. Organizm chłopca był już mocno odwodniony, bo od czasu wypisania ze szpitala, Kubuś miał spore trudności z przyjmowaniem pokarmu. Lekarze chcieli założyć sondę, która powiększyłaby żołądek i dzięki której Kuba by więcej jadł. Na nic zdały się prośby rodziców, aby przed podjęciem jakichkolwiek decyzji skontaktowano się ze specjalistami z Krakowa. Przy tak poważnej wadzie serca, każda ingerencja była bardzo niebezpieczna dla życia i zdrowia maleńkiego organizmu. Niestety, dopiero po wielkiej awanturze przetransportowano Kubę do Krakowa, ale było już za późno... saturacja spadała do 20%, doszło do niedotlenienia organizmu i nieodwracalnych zmian. Dopiero po 3 etapie, profesor Malec odkrył, że w wyniku zaniedbań i niedotlenienia, Kubuś poza wadą serca, boryka się z mózgowym porażeniem dziecięcym.


Jakub Podkański


Po, jak nam się wówczas wydawało ostatniej operacji stan zdrowia Kubusia polepszył się, a my mogliśmy rozpocząć rehabilitację, aby nadrobić czas spędzony w szpitalu i rozpocząć walkę, tym razem z przykurczonymi nóżkami. Ze wszystkich sił staraliśmy się wymazać z jego pamięci szpitalne korytarze i przywrócić spokój do naszego domu.


Kubuś miał bardzo wiele do nadrobienia, ale był pełen sił i zapału. Wszystko wskazywało na to, że już wkrótce dogoni swoich rówieśników. Przy każdej kontroli wyniki badań potwierdzały, że serduszko Kubusia jest w jak najlepszym stanie. Do dnia, kiedy nagle stracił przytomność w przedszkolu. Silne bóle brzucha oraz wymioty lekarze potraktowali jako typowe objawy „jelitówki”, zalecając dietę i odpoczynek. Niestety z każdym dniem stan zdrowia chłopca się pogarszał…


Ze zdiagnozowanym częstoskurczem (zbyt szybkim tętnem), na sygnale Kuba został przetransportowany do szpitala w Poznaniu. Natychmiast zostały podane leki podtrzymujące pracę jego serduszka, zabieg kardiowersji (przywrócenia prawidłowego rytmu serca) był kilkakrotnie powtarzany, nie przyniósł efektu. Jego serduszko gasło, a lekarze zdecydowali o wykonaniu zabiegu ablacji. Kuba był pierwszym dzieckiem w Polsce, u którego wykonano 3-krotnie zabieg, polegającego na wprowadzeniu do serca elektrody, której końcówka rozgrzana do temperatury około 60°C, trwale "wypala" w sercu ogniska wywołujące arytmię. Praca serduszka, po kilkudniowej walce została wyrównana, jednak serduszko licznymi ratującymi życie zabiegami, zostało w znaczący sposób osłabione.

Jakub Podkański




Największym problemem jest niezwykle niska saturacja (spadająca do 40%), uniemożliwiająca nawet delikatne ćwiczenia rehabilitacyjne. Chce Pani, aby był z wami dłużej, ale niekomfortowo, czyli woli Pani ćwiczyć jego nogi, na które ze względu na słabe serce nigdy samodzielnie nie wstanie?” Najokrutniejsze niczym ostrza szarpiące nasze serca pytanie… Kiedyś walczyłam o równe szanse dla Kuby. Wierzyłam, że po niezbędnych operacjach, spędzonych długich godzinach pod drzwiami sali operacyjnej, uda nam się przywrócić spokój i harmonie do naszego domu. Teraz pragnę zrobić wszystko by żył...


Tydzień temu, oddech Kubusia stał się płytszy, usta z minuty na minutę zaczynały sinieć, a on ze strachem w oczach błagał o pomoc. Saturacja spadła do 42%, a podany na czas tlen ustrzegł przed najgorszym… Po konsultacji u profesora Malca wiemy, że konieczne jest zamknięcie ubytku w serduszku i wytworzonych naczyń obocznych. Po cewnikowaniu, profesor podejmie decyzję czy serduszko jest na tyle silne by samodzielnie bić, czy dalej bez specjalistycznej aparatury sobie nie poradzi. W najlepszym wypadku sama operacja wystarczy, w najgorszym, o czym nie chcemy myśleć, będzie potrzebny rozrusznik…



Po prawie 10 latach walki z serduszkowymi problemami , wiem jak brutalnie kruche jest życie. Kiedyś walczyłam, o to aby Kubuś mimo wady serca był jak rówieśnicy. Teraz walczę by nadal był z nami, by znaleźć sposób i tchnąć nadzieję w jego gasnące serce. Nasze dziecko jest dla nas całym światem. Dlatego decyzję o leczeniu w niemieckiej klinice i operacji u profesora Malca podjęliśmy bez zastanowienia. To Jemu wiele lat temu powierzyliśmy serduszko naszego synka. Po wieloletniej walce, nie posiadamy oszczędności, dzięki którym moglibyśmy opłacić operację serca naszego syna. Dlatego zwracamy się do Was o pomoc. Nie pozwólmy by serduszko Kubusia zatrzymało się na zawsze…

3 612,00 zł ( 6,56% )
Wsparło 135 osób

Obserwuj ważne zbiórki