Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ucięta nadzieja

Szymon Bartosz
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Roczne protezowanie Szymona

Szymon Bartosz
Pruszków, mazowieckie
Wada wrodzona stopy
Rozpoczęcie: 12 Stycznia 2016
Zakończenie: 22 Kwietnia 2016

Opis zbiórki

Jeszcze kilka miesięcy temu wciąż była nadzieja na uratowanie stopy Szymka. Zawieszona na końcu maleńkiej nóżki, ktorą wytykały mamy na placu zabaw, pokazując niedyskretnie swoim dzieciom. Te bardziej wrażliwe podchodziły i pytały, co się stało, że taki maluszek złamał nóżke i ma gips? Chociaż gipsu tam żadnego nie było, to tak wyglądało - stopa Szymka od urodzenia 5 razy szybciej rosła, miał w niej kości jak u dorosłego człowieka...

 

- O wadzie dowiedzieliśmy się zaraz po narodzinach synka. - wspomina p.Monika. - Jak pracuję 30 lat, czegoś takiego nie widziałam! - wypaliła lekarka. - Nie wiedziałam, na co mam patrzeć, o co jej chodzi. Jeszcze w delikatnym szoku poporodowym oglądałam na szybko Szymka, zanim zabrali go na badania. W końcu zobaczyłam... jedna stopa była kilka razy większa niż druga. Może pępowina owinęła się wokół nogi? - zastanawiali się lekarze. Liczyli, tak jak my, że to opuchlizna i po kilku dniach zejdzie. Jednak nie zeszła, Szymka musiał zobaczyć specjalista z Otwocka. On się nie dziwił, powiedział, że w stopie są przerośnięte kości, a wada jest bardzo rzadka - 1 dziecko na milion.

 

Szymon Bartosz

Stopa Szymka wyglądała jak nadmuchana, jak mały balonik. Miała 6 paluszków, na dodatek zrośniętych. Nie udało się ich rozdzielić, podczas pierwszej operacji w kwietniu 2015 roku 2 paluszki miały być usunięte. W dniu operacji jednak ją odwołano. Lekarze zaproponowali inne rozwiązanie - amputację nóżki poniżej kolana.  - W tym moemencie ucięli nam nadzieję.  - wspomina mama Szymka. - Przecież decyzja o amputacji nogi to nie jest decyzja na 5 minut, którą można podjąć na korytarzu. Wypisaliśmy się na własne żądanie, musieliśmy to wszystko przemyśleć.

 

Ciężko było pogodzić się z myślą, że stópkę będzie trzeba usunąć. Szukaliśmy pomocy w Polsce, Austrii, Włoszech, ale wszędzie otrzymywaliśmy odmowy. Dr Paley z USA, światowej sławy lekarz, który pomaga ocalić nóżki też nie był w stanie nam pomóc - specjalizuje się w operacjach, gdy dziecko urodzi się bez kości, a nie z przerostem kości. Polecił nam Otwock i tak wróciliśmy do punktu wyjścia.

 

- Może kiedyś gdzieś, kilkadziesiąt lat temu ktoś w rodzinie miał uszkodzony gen i teraz on się ujawnił - tak "bajkowo" wyjasnił genetyk wadę Szymka. My myśleliśmy o najtrudniejszej decyzji w naszym życiu, a Szymek zaczął już raczkować. Chora stopa służyła mu za taborecik, na którym mógł usiąść. Docierała do nas powoli myśl, że amputacja jest nieunikniona - bez niej Szymek nigdy nie założyłby buta. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na operację, gdy lekarze obiecali zrobić wszystko, żeby uratować piętę.

 

Szymon Bartosz

Zgodę na ucięcie Szymkowi nóżki opłakiwaliśmy kilka dni. To była decyzja na całe życie, mieliśmy świadomość, że nie można jej zmienić za kilka miesięcy, lat, gdy już będzie po operacji. 28 września 2015 roku po 1,5 godziny było po wszystkim. Dzień wcześniej Szymon skończył roczek.

 

- Balam się dotknąć jego nóżki, żeby go nie bolało. - wspomina p.Monika. - Chociaż jeszcze długo wracały myśli i emocje związane z tą trudną decyzją, brakiem innych możliwości, to widzimy, że Szymkowi jest lżej. Zaczął stawać na chorej nóżce, ma w niej czucie, łaskotki. Teraz przed nami przymiarki do kolejnych protez, które pozwolą Szymonowi chodzić. Będzie musiał je często zmieniać, a koszt jednej to ponad 10.000 zł. W pierwszym roku powinien mieć 3 raz zmieniane protezy na większe. Do tej pory otrzymaliśmy dofinansowanie na pierwszą, niecałe 2.000 zł. Resztę musimy uzbierać sami.

 

Pierwsza proteza będzie sztywna, długa do kolana. Kolejne będą już krótsze, będzie też wkładka z paluszkami :) A co najważniejsze, Szymek będzie mógł w niej chodzić. Swoja stópka byłaby lepsza, jednak nie było innego wyjścia. A Szymon podczas wyboru protezy pokazał paluszkiem, że podoba mu się zielona, w samochodziki. Taką dostanie, jeśli tylko uda nam się zebrać potrzebne pieniądze.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki