Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Choroba, którą ciężko ubrać w słowa

Grażyna Maluchnik
Zbiórka zakończona
36 536,01 zł ( 78,91% )
Wsparło 485 osób
Cel zbiórki:

Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Grażyna Maluchnik
Warszawa, mazowieckie
Udar mózgu
Rozpoczęcie: 28 Grudnia 2015
Zakończenie: 30 Maja 2017

Rezultat zbiórki

Zbiórka dobiegła końca. Zebrane pieniądze pozwoliły Pani Grażynie kontynuować leczenie, by w końcu pokonała tragiczne skutki udaru mózgu. Umożliwią także dalszą rehabilitację. Pani Grażyna chce Wam bardzo podziękować:

Ostatnie dwa lata mojego życia to walka, nadzieja i pomoc wielu ludzi, których obszedł mój los. Wszystko to razem dało moc potrzebną do pokonania rozpaczy i choroby.

Jednego dnia, w czerwcu 2015 roku, straciłam to, co było dla mnie sensem życia. Udar mózgu odebrał mi wzrok w lewym oku, zniszczył pamięć, spowodował częściowy paraliż. Przestałam mówić, pisać, rozumieć znaczenie słów...
Popadłam w rozpacz. Nie mogłam czytać, a to było dla niej tak ważne! Kocham książki, a choroba sprawiła, że gdy je widziałam, łzy same spływały po policzkach. Jeszcze niedawno sądziłam, że już nigdy żadnej nie przeczytam. Litery, zdania, akapity - słowa drukowane były dla mnie całkowicie niedostępnym labiryntem.

Tak było też z pisaniem. Na początku nie pisałam wcale. Później zaczęłam w swoim notesie pisać pojedyncze słowa, często zamazane.  Najbardziej bolesna i uciążliwa była utrata mowy, nie opuszczał mnie też lęk o własne życie. Kolejny udar mózgu mógł spowodować śmierć lub całkowicie mnie sparaliżować, odebrać wzrok także w drugim oku... Jednak nie poddałam się, poprosiłam o pomoc innych.  Pomagali  mi znajomi, ale też całkiem obcy ludzie - to było dla mnie najbardziej niesamowite! Dzięki Wam, kochani Pomagacze, mogę dalej być pod opieką psychologów, logopedów, terapetów i rehabilitantów. 

Jeszcze dwa lata temu wypowiadałam pojedyncze sylaby, nie rozumiałam tego, co słyszę, nie umiałam czytać i pisać. Dzisiaj, dzięki Waszej pomocy, coraz lepiej idzie mi to, co jeszcze niedawno wydawało się nieosiągalne. Chociaż czeka mnie jeszcze długa droga do zdrowia to wiem, że się uda. Daliście mi niesamowitą moc!

Z całego serca dziękuję Fundacji Siepomaga oraz wszystkim ludziom, którzy okazali mi wszelką pomoc i dobro. Niech to dobro do Was powraca ze zdwojoną mocą! 

Grażyna Maluchnik

Opis zbiórki




To był wieczór. Grażyna skończyła rozmowę telefoniczną i położyła się spać. Nie czuła się dobrze. Ale nie aż tak źle, by kogoś niepokoić. Rano obudziła się z dziwnym samopoczuciem. Nie czuła się tak nigdy wcześniej. Narastał w niej niepokój. Nagle zaczęła źle widzieć na jedno oko. Dziś nie potrafi dokładnie tego opisać. Brakuje jej słów i martwi nas to, że może ich już nigdy nie odnaleźć.


Zaburzenia były tak intensywne, że Grażyna zadzwoniła na pogotowie. Dyspozytorka, usłyszawszy, co się z nią dzieje, od razu wiedziała, że to udar mózgu. Wysłała karetkę. Niestety, od pierwszych objawów minęły ponad trzy godziny. Lekarze w warszawskim szpitalu nie mogli podać leku niwelującego skutki. Zaczęło się nerwowe oczekiwanie. Udar odpuści czy zaatakuje? Grażyna przestała widzieć na lewe oko. Przeraziła się, zaczęła myśleć o najgorszym. Po chwili wzrok wrócił. Już miała nadzieję, że nic jej nie będzie. Niestety, drugi atak spowodował całkowitą utratę widzenia w tym oku. Rozpoczęło się domino przyczyn i skutków.


Grażyna Maluchnik


Skrzep krwi zablokował ośrodki w mózgu, które zawiadują mową, pisaniem i czytaniem. Grażyna straciła zdolność mówienia, wypowiadała nieliczne strzępy słów. Nie rozumiała też, co się do niej mówi - nie znała znaczenia słów. Nie potrafiła nic napisać. Jednym okiem widziała litery, ale nie umiała ich odczytać. Do tego doszedł częściowy niedowład prawej części ciała, niesprawna ręka. Największy strach był jednak o to, że udar wróci. Pozbawi kontroli nad całym ciałem, a nawet odbierze życie.


Choroba niszczyła psychikę Grażyny. Powolutku odbierając jej to, co kochała najbardziej. Człowiek, którego kochanym światem były książki, nie mógł przeczytać nawet słowa. Straciła wszystko.


Słowo pisane, było dla niej nie tylko lekturą, rozrywką ale też pracą. Grażyna z zawodu jest edytorką, korektorką, redaktorem graficznym. Jeden dzień zadecydował o ty, że będzie inaczej. W ciągu miesiąca pobytu na szpitalnym oddziale udarowym wypowiadała jedynie pojedyncze głoski, sylaby. Kontakt był bardzo ograniczony. Pojawiły się zaburzenia pamięci. Nie kojarzyła dni. Nie umiała liczyć. Nie nie pisała i nie czytała. Brat stał się jej pełnomocnikiem od wszystkich życiowych spraw. To jest bardzo rzadki przypadek, żeby pacjentka miała jednocześnie afazję, aleksję i agrafię - stwierdził lekarz logopeda. rzadki, ale nie beznadziejny. Jest szansa.


Nadzieja jest w rehabilitacji. Ze szpitalnego łóżka Grażyna trafiła w ramach NFZ do ośrodka rehabilitacyjnego. To tam z czasem odzyskała sprawność fizyczną oraz umiejętność pisania (chociaż w szczatkowej postaci). Grażyna potrafiła mechanicznie napisać słowo, nie wiedząc, co napisała. Oczywiście, nie była też w stanie go przeczytać. Po blisko 4 miesiącach pobytu nauczyła się wypowiadać coraz więcej pojedynczych słów,  z czasem doszła do trzech wyrazów po kolei. Tak pojawiło się pierwsze zdanie.


Grażyna popadała w melancholię, traciła nadzieję, że wyzdrowieje. Zawsze w takich chwilach mogła liczyć na słowa pokrzepienia od rodziny i przyjaciół, koleżanek z pracy. Dzięki nim udało się załatwić Grażynie rehabilitację w płatnym zakładzie, gdy skończył się czas pobytu w ośrodku opłacanym z ubezpieczenia. Wkrótce została uznana za osobę całkowicie niezdolną do pracy oraz samodzielnego życia. Przyznano jej rentę. Tam Grażyna odżyła i nabrała wiary w postępy ćwiczeń. Udało się nawet przeczytać jeden krótki akapit w książce! Jest szczęśliwa, gdy uda się jej wypowiedzieć zdanie.


Ale wciąż mowa więźnie jej w gardle. Ona kipi wewnątrz od słów, których nie może wciąż wypowiedzieć, napisać, ani przeczytać. Pobyt w specjalistycznym ośrodku, kosztuje 3,7 tys. zł miesięcznie. Grażyna potrzebuje minimum kilku miesięcy pobytu w takim zakładzie, by móc rozpocząć rehabilitację w domu i powrót do samodzielności. Czeka ją długa walka o powrót do normalnego życia. Rehabilitacja czyni cuda, ale musi trwać nieprzerwanie. Niestety, nie można tego jej zapewnić w ramach NFZ. Jedynym wyjściem jest odpłatne ćwiczenia. Pomóżmy Grażynie odzyskać to, co było dla niej najcenniejsze.
36 536,01 zł ( 78,91% )
Wsparło 485 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki