Mama, która umiera. Czy zdołamy uratować Gosię?

Zbiórka na cel: Roczne specjalistyczne leczenie infuzyjne (szczepionki dendrytyczne)
Zbiórka zakończona
Małgorzata Doroszkiewicz
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 17 171 osób
319 299,13 zł (100,69%)

Małgorzata, 36 lat

złośliwy rak piersi z przerzutami

Wrocław, dolnośląskie

Rozpoczęcie: 02 Stycznia 2018
Zakończenie: 07 Stycznia 2018

08 Stycznia 2018, 09:46
Mamy 100%! Dziękujemy!

Małgorzata i jej rodzina są niezwykle wzruszeni! Nie spodziewali się, że pasek zbiórki zazieleni się w tak błyskawicznym tempie. Dziękujemy!

Dzięki Wam Małgosia ma zapewnione roczne leczenie szczepionkami dendrytycznymi. Jednak walka z rakiem jest naprawdę trudna i nierówna... Lekarze wykryli dwa nowe guzy na wątrobie, konieczne było natychmiastowe rozpoczęcie leczenia (wlewy chemii wprost do guzów), by je zmniejszyć. Wierzymy, że terapia przyniesie dobre skutki, a szczepionki dendrytyczne zahamują rozwój guzów.

Dziękujemy Wam z całego serca, że daliście Gosi siły do walki. To w tych trudnych chwilach największy dar!

Pokaż wszystkie aktualizacje

"Mamusiu, czy jak się obudzę, to będziesz jeszcze żyła?". Krystianek, Elena i Leoś wiedzą, że ich mama umiera, a przecież gdy masz małe dzieci ostatnie o czym myślisz, to śmierć. Tymczasem Gosia musiała stanąć z nią twarzą w twarz… Złośliwy nowotwór piersi, najgorszy, najbardziej niebezpieczny. To on chce zabrać moją siostrę, która jest wspaniałą żoną i matką trzech maluchów. Lekarz powiedział nam, że jeśli nic nie zrobimy, za dwa lata Małgosi już nie będzie. Dlatego chwytamy się wszystkiego, próbujemy każdej metody - byle tylko przeżyła, by miała szansę, by mogła być mamą. Błagam, pomóż ratować Gosię. Bez Ciebie nie mamy już szans…

Bliźniaki miały dwa latka, starszy synek pięć, gdy przyszedł koniec świata. Świata, który dotychczas był szczęśliwy, ułożony, tak dobrze nam znany… Ale wtedy ujawniła się choroba, która okazała się być śmiertelnym wrogiem. Gosia wyczuła na swojej piersi guza. Wyniki badań nie pozostawiały wątpliwości: złośliwy rak piersi z przerzutami do węzłów chłonnych! Lekarze podjęli decyzję o amputacji piersi, życie mojej siostry zawisło na włosku. Leczenie było prawdziwym koszmarem - 7 wlewów wyniszczającej czerwonej chemii, potem radioterapia. Gosi groziła białaczka, nie miała siły nawet pójść do toalety… Ta kiedyś wesoła, silna dziewczyna gasła w oczach. Ale stale walczy, ma dla kogo!

Wyciętego guza poddano rozszerzonym badaniom, których wynik nas przeraził -  rak potrójnie ujemny, co oznacza brak receptorów estrogenowych i progesteronowych. W skrócie: mniej metod leczenia, dramatyczne rokowania! W maju zakończyło się standardowe leczenie, wspomagane leczeniem niekonwencjonalnym. Badania kontrolne dały nam nadzieję, że choroba została pokonana, a przynajmniej uśpiona.

Wydawało się, że teraz już będzie lepiej. Niestety, dwa miesiące później kolejny cios - przerzuty! Badanie PET wykazało ogromnego guza na wątrobie, który rósł w zastraszającym tempie! Co tydzień powiększał się o kolejny centymetr, a Gosia zwijała się z bólu. Nie było czasu do stracenia - pod koniec lipca wycięli siostrze cały prawy płat wątroby. Miała się zregenerować, a my znowu wierzyliśmy, że tym razem się uda…

Jednak śmierć nie chce się odczepić od Gosi. Ciągle ją wyprzedza, śmieje się w twarz. Nie pozwala być mamą, sprawia, że dzieci dorastają ze świadomością, że mamy może zaraz nie być… Gosia nie nacieszyła się spokojem. Kolejne złe wieści - 5 guzów na wątrobie! Znowu rosną, z dnia na dzień, nie dając chwili wytchnienia… Ból fizyczny i ból psychiczny przytłaczają. Małgosia myśli tylko o tym, kto zajmie się jej dziećmi. Czy bliźniaki w ogóle będą ją pamiętać? Tak bardzo boi się śmierci, strach ją paraliżuje. Gdy wkracza nowotwór, choruje cała rodzina. Nie możemy spać, jeść, ale nie poddajemy się - walczymy dla Gosi, dla jej maleńkich dzieci. Nie mogą zostać bez mamy…

Szukaliśmy ratunku wszędzie, ale w Polsce metody leczenia już się wyczerpały. Medycyna niekonwencjonalna jest tylko wsparciem, dlatego szukaliśmy innego ratunku. Znaleźliśmy go w Niemczech. Małgosia dostała już 3 szczepionki dendrytyczne - indywidualnie przygotowywane, dzięki czemu nie są tak inwazyjne jak chemioterapia. Wyselekcjonowane komórki są wszczepiane do organizmu w celu pobudzenia układu odpornościowego do walki z chorobą. Docierają do chorych komórek krążących w organizmie, aby zapobiec mikroprzerzutom, niezwykle trudnym do wykrycia i wyeliminowania. Konieczne jest dalsza terapia, ale nas już na nie nie stać… Wszystkie pieniądze przeznaczamy na leczenie mojej siostry, ale środki już się wyczerpały. Dlatego jesteśmy tu i prosimy o pomoc...

Małgosia toczy najtrudniejszą i jednocześnie najważniejszą walkę, jaką człowiek może stoczyć: walkę o swoje życie. Ostatnie Święta spędziła w domu z najbliższymi. Staraliśmy się cieszyć chwilą, jednak w duchu modliliśmy się, by to nie była nasza ostatnia wspólna Gwiazdka… Starszy synek nie chciał iść spać. Bał się, że jak się obudzi, mama już nie będzie żyła… Bliźnięta jeszcze niewiele rozumieją. Powtarzają tylko “mama chora, mama chora…”

Małgosia ma proste marzenia: móc patrzeć jak jej dzieci dorastają i poznać swoje wnuki. A to znaczy, że musi żyć! Zbieramy na roczne leczenie infuzyjne (szczepionki dendryczne), cały czas szukając innych metod leczenia. Bardzo prosimy - pomóżcie nam walczyć. Dajcie nam nadzieję, że to nie koniec...

Alicja, siostra Małgosi

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 17 171 osób
319 299,13 zł (100,69%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość