Gdy onkologia staje się drugim domem... – ratujemy życie Kubusia!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 30 915 osób
926 740 zł (100,79%)
Zbiórka na cel
Immunoterapia przeciwciałami anty-GD2 – Dinutuximab beta

Kubuś Kubicz, 3 lata

Ożarów Mazowiecki, mazowieckie

Neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do węzłów chłonnych jamy brzusznej, szpiku i kości

Rozpoczęcie: 28 Maja 2019
Zakończenie: 6 Sierpnia 2019

15 Lipca 2019, 11:42
Dziękujemy!

Kochani!

Udało się! Naprawdę się udało zebrać ogromną sumę na dalsze leczenie mojego Synka! Nie umiem wyrazić wdzięczności dla Was Wszystkich. Chciałbym móc podać rękę i uściskać każdego z Was i powiedzieć prosto w oczy "Dziękuję Ci za pomoc".

Mam do Was ostatnią prośbę — równie istotną, co ta o wsparcie finansowe. Proszę, trzymajcie mocno kciuki za Kubę, módlcie się, wierzcie w Niego, żeby fizycznie był w stanie znieść trudy leczenia, które go czeka. Tylko to stanowi teraz barierę, którą musimy pokonać. 

Jeszcze raz z całego serca Wam dziękujemy!

21 lipca 2019 (niedziela) o godzinie 10:30 odbędzie się Msza Święta w intencji Wszystkich Darczyńców i Tych, którzy pomogli zebrać tę ogromną kwotę na zakup lekarstwa dla Kubusia.

Zapraszam wszystkich Was do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim k. Warszawy, ul. Poznańska 183. Dziękujemy!

Kubuś Kubicz

Pokaż wszystkie aktualizacje

08 Lipca 2019, 11:09
Jesteśmy coraz bliżej celu!

Kubuś skończył ósmy cykl chemioterapii! W międzyczasie udało nam się pobrać komórki macierzyste z jego szpiku. Zostały one zamrożone i czekają na przeszczep, który prawdopodobnie odbędzie się w połowie sierpnia. Do tego czasu Kuba przejdzie jeszcze dodatkową chemioterapię oraz operację wycięcia resztek zwapnionego guza z brzuszka.

Wciąż jeszcze brakuje ponad 20 tys. zł, ale wierzę, że się uda, że Kubuś zakończy leczenie, będąc zdrowym chłopcem, i na zawsze pożegna oddział onkologii.  

Kubuś Kubicz

Dwa tygodnie temu przyszedł na świat braciszek Kubusia! Już zdążyli się w sobie zakochać. Kubuś przewija braciszka, przytula, czasami pomaga przy kąpieli.

Pozwoliliście mi uwierzyć w ludzką dobroć i daliście mnóstwo energii do dalszego działania... Szczerze – bałem się tej zbiórki, tej kwoty. Prawie milion złotych to przecież ogromna suma pieniędzy. Każdemu z Was, wszystkim, którzy wpłacili nawet najdrobniejsze kwoty, z całego mojego serca dziękuję!

––Michał, tata Kubusia

Kilka miesięcy temu zamieszkałem ze swoim synkiem na oddziale onkologii. Jestem z nim dzień i noc, ocieram łzy, przytulam i robię wszystko, co mogę, by Kubuś przetrwał ten koszmar.

Kiedy na oddziale walczymy o życie, mojej żony nie może być z nami – jest w 9 miesiącu ciąży. Rak rozdzielił już naszą rodzinę, a teraz sięga po więcej – po życie Kubusia. Ostatnim etapem leczenia będzie nierefundowana immunoterapia przeciwciałami anty-GD2. Będzie, o ile za nią zapłacimy. Proszę Cię o pomoc, bo wiem, że bez niej może stać się najgorsze. Mój synek musi żyć. On ma dopiero 3 lata…

Kubuś Kubicz

Zawsze jestem przy Kubusiu. On na szpitalnym łóżku, ja – na materacu obok. Były noce, kiedy budził się i mówił do mnie: “Tato, idź po panią, po leki przeciwbólowe”. Czasem pomagała tylko morfina. Obecnie jesteśmy w trakcie szóstego cyklu chemioterapii. Kubusiowi zaczynają już wychodzić włoski, dlatego obiecałem sobie, że niedługo sam zgolę głowę, żeby było mu raźniej.

Jak to wszystko się zaczęło? W marcu tego roku zauważamy, że Kubuś zaczyna utykać na jedną nóżkę. Pierwsza myśl jest taka, że ból wynika z tego, że synek rośnie. Niestety – z czasem nasila się do tego stopnia, że Kubuś nie może spać. Do tego dochodzi gorączka. Wtedy zaczyna się nasza wędrówka po specjalistach. Jeździmy od szpitala do szpitala, od przychodni do przychodni. Odwiedzamy różnych specjalistów. W końcu któryś lekarzy stwierdza młodzieńcze zapalenie stawów. Tak naprawdę jednak błądzimy we mgle, szukając przyczyny, podczas gdy rak po cichu rośnie w siłę. W czasie pobytu w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie Kubuś skarży się na silny ból brzucha. Dopiero to zmienia trop naszych poszukiwań. Wynik rezonansu jest jednoznaczny...

Kubuś Kubicz

Neuroblastoma IV stopnia – nerwiak zarodkowy – złośliwy nowotwór, którego ognisko powstało w okolicy kręgosłupa, a przerzuty dotarły do wszystkich kości w jego ciele oraz do węzłów chłonnych brzuszka i szpiku kostnego!  To najgorsza postać tego nerwiaka, najtrudniejsza i najdłuższa do leczenia…

W pierwszej chwili mamy jeszcze nadzieję, że to sen i za chwilę poranny budzik wyrwie nas z tego koszmaru. Że zaraz znów wrócimy do świata, w którym Kubuś będzie z zapałem zbierał się do przedszkola, a my do pracy. Gdzie wszystko jest takie proste, a problemy, z jakimi się zmagamy są błahe i mało istotne. Jednak prawda jest zbyt brutalna – od teraz mamy nowe życie. Życie, w którym cierpienie naszego synka i ból, jaki musi znosić każdego dnia, są chlebem powszednim.

Razem z wynikiem rezonansu dostajemy skierowanie na oddział onkologii. Od marca to nasz drugi dom… Pielęgniarki to dla synka ciocie, lekarze – wujkowie. Jestem dumny z Kubusia, że jest taki silny, choć zdecydowanie bardziej wolałbym być dumny z wyrecytowanego w przedszkolu wierszyka, a nie z tego, jak dzielnie zniósł kolejne wkłucie w rączkę. Widok jego cierpienia to najgorsze, co spotkało mnie w życiu.

Przed nami jeszcze szereg badań, które będą na bieżąco oceniać stan zaawansowania choroby, a także długi proces leczenia. Trudny i bolesny. Na ten moment wiemy, że chemioterapia działa, zmiany cofają się. Przed nami jeszcze dwa cykle, po których planowana jest operacja usunięcia guza. Dalszy protokół leczenia zakłada magachemię, autoprzeszczep szpiku i radioterapię. Boję się tego, bo te wszystkie słowa oznaczają cierpienie. Wiem jednak, że bez tego rak zabierze mi dziecko.

Kubuś Kubicz

Zwieńczeniem całego procesu leczenia, przez który przejdzie Kubuś, ma być immunoterapia – leczenie przeciwciałami anty-GD2 – Dinutuximab beta. To terapia, która zwiększa szanse na całkowite wyleczenie aż o 25%! Niestety immunoterapia nie jest refundowana, a jej koszt zwala z nóg...  Życie Kuby kosztuje niemal milion złotych!

Na dniach na świat przyjdzie nasz drugi synek. Kubuś cały czas pyta mnie, kiedy go pozna, a ja nie umiem mu odpowiedzieć, bo nie wiem nawet, kiedy wyjdziemy ze szpitala.

Jestem tatą, kocham swojego synka najmocniej na świecie i wierzę, że w końcu nadejdzie dzień, w którym, trzymając Kubusia za rączkę, na zawsze opuszczę oddział onkologii. By tak było, konieczne jest dalsze leczenie. Proszę Cię o pomoc, bo tylko tak mogę ratować najważniejsze, co mam – życie mojego dziecka.

–Michał, tata

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 30 915 osób
926 740 zł (100,79%)