Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Naszej córeczce kończy się czas... Błagamy o ratunek, by uciec przed śmiercią!

Roksolana Lazar
Zbiórka zakończona

Naszej córeczce kończy się czas... Błagamy o ratunek, by uciec przed śmiercią!

Cel zbiórki:

Operacja w Zurichu - jedyna szansa, by ocalić Roksolankę

Roksolana Lazar, 12 lat
Kamionka-Bużańska, kujawsko-pomorskie
Choroba Moyamoya, padaczka objawowa
Rozpoczęcie: 23 Marca 2018
Zakończenie: 17 Lutego 2019

Rezultat zbiórki

Roksolana Lazar



Roksolanka jest już po jednej operacji - opłaciła je firma ubezpieczeniowa taty dziewczynki, któremu udało się znaleźć pracę w Niemczech. Kolejna operacja zaplanowana jest na 12 marca. Jej koszt (wszystkie dodatkowe koszty rodzice muszą pokryć samodzielnie) również pokryje ubezpieczalnia. 

Po ostatniej operacji będzie wiadomo, jakie będą kolejne kroki i czy jest jakaś poprawa. Jeśli wszystko pójdzie po myśli lekarzy, dziewczynkę czeka długa i kosztowna rehabilitacja, która pozwoli jej wrócić do zdrowia. 

Na razie wszystkie zebrane na zbiórce środki trafiły na subkonto Roksolanki w fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą i są zabezpieczone na jej leczenie i rehabilitację. Moyamoya to niezwykle rzadka i ciężka choroba, przez którą ta mała wojowniczka wycierpiała już zbyt wiele. Wierzymy, że teraz będzie już tylko lepiej!

Rodzina Roksolanki wiele przeszła. To Wy sprawiliście, że na ich twarzach pojawił się uśmiech, a w sercu nadzieja. Świadomość, że nie są sami w walce o zdrowie i życie swojej córeczki, dała im siłę do dalszej walki. 

Razem wielką mamy MOC! Dziękujemy!

Aktualizacje

Sytuacja rodziny Roksolanki jest dramatyczna.. Nadal walczymy!

Stan Roksolanki bardzo się pogorszył. Niestety, rodzina mieszka na Ukrainie, na wsi, gdzie nie ma dostępu do szpitali. Gdy zachodzi zagrożenie życia, trzeba wezwać karetkę, która kosztuje miesięczną pensję. Karetka dowiezie do szpitala w mieście, ale i tak nie ma w niej niezbędnego sprzętu, by ratować życie...

Tata Roksolanki starał się jak mógł o dofinansowanie leczenia i operacji w Ukraińskim Ministerstwie Zdrowia. Niestety - jak mówi - korupcja w kraju jest straszna, nic nie osiągnął. Niejako "za karę" dostał wezwanie do wojska, na wojnę, choć prawo zabrania powoływania ojców dwójki dzieci...

Rodzina musiała uciekać z własnego kraju, by ratować córkę. Obecnie Roksolanka z bratem i rodzicami przebywa w obozie dla uchodźców w Niemczech. Cały czas walczą o jakąkolwiek szanę na leczenie córeczki...

Póki co każą im czekać. My nadal walczymy, by leczenie w Zurichu doszło do skutku - jeśli uda się zebrać pieniądze, ratunek dla Roksolanki będzie na wyciągnięcie ręki! Rodzice do końca wierzą, nie tracą nadziei... Proszą o pomoc, bo nic innego już im nie zostało. 

Opis zbiórki

Nasza córeczka już nie płacze… Ona krzyczy z bólu, traci przytomność, wymiotuje. To jest piekło na ziemi, a my nie możemy zrobić już nic! Nie pomagają leki, zostały nam tylko modlitwy... Brak już sił, bo skąd je brać, gdy widzimy, jak nasze dziecko nieludzko cierpi, a nam w oczu lecą łzy bezradności? Błagamy o pomoc! Lekarze z Zurichu chcą jak najszybciej operować jej mózg, by ocalić życie. Ale nas nie stać, by zapłacić tak gigantyczną sumę. Proszę, pomóżcie ratować naszą córeczkę...

Przerażająca choroba może zabić nasze dziecko właściwie w każdej chwili! Roksolanka jest bardzo chora, ale jest za mała, żeby zdawać sobie z tego sprawę. Moyamoya to po japońsku dym. Właśnie ten dym może przynieść śmierć, jeśli nie zdążymy z operacją! Prosimy o pomoc, bo jedyna szansa na ocalenie córeczki jest poza naszym zasięgiem…

Roksolana Lazar

Horror rozpoczął się w sierpniu zeszłego roku, gdy odwiedzaliśmy babcię Roksolanki w Warszawie. Z dnia na dzień z pogodnej, uśmiechniętej dziewczynki został zaledwie kłębek bólu i cierpienia… Silny ból głowy, krzyk i wymioty - byliśmy przerażeni! Na badaniu lekarze zobaczyli, że w głowie naszej córeczki są kłęby dymu. Nie mogli uwierzyć, ale diagnoza była jednoznaczna… Roksolanka ma niezwykle rzadką chorobę mózgu, która na obrazie angiograficznym przypomina rozprzestrzeniającą się parę. To właśnie od tego wzięła swoją nazwę - Moyamoya. Najczęściej chorują na nią młode osoby pochodzenia azjatyckiego. Dlaczego więc to nieszczęście spotkało naszą Kruszynkę? Nikt nie potrafi nam odpowiedzieć na to pytanie…

Śmierć - od dnia diagnozy to jej się boimy. Zasypiamy z lękiem, czy jutro obudzimy się i nadal będziemy mieli córeczkę? Ale nawet spać już coraz trudniej… Cały czas czuwamy, licząc każdy jej oddech. Nie możemy patrzeć, jak ataki choroby zabierają uśmiech, zadają cierpienie... Głowa boli niewyobrażalnie, często do utraty przytomności! Roksolanka wymiotuje, płacze, a my jesteśmy całkowicie bezradni. Ta bezradność jest najgorsza…

Nie mogliśmy uwierzyć, że tak rzadko spotykane nieszczęście dotknęło właśnie nasze dziecko. Zaczęliśmy rozpaczliwie szukać ratunku. Niestety - dramatyczną diagnozę potwierdziły kliniki w Kijowie, Szwajcarii, później też w Niemczech. Do tego dowiedzieliśmy się, że Roskolanka cierpi na najgorsze, 6 stadium! To oznacza, że zajętych chorobą jest wszystkie 6 tętnic mózgowych… Progresja choroby jest zastraszająca. W momencie jej wykrycia, pół roku temu, urażona była tylko jedna tętnica. Dzisiaj są już wszystkie!

Roksolana Lazar

Dzisiaj córeczkę może zabić każdy większy hałas, stres czy nawet banalna infekcja! Moyamoya powoduje niedrożność tętnic wewnątrzczaszkowych, doprowadzając do niedokrwienia ośrodkowego układu nerwowego, udaru lub krwotoku mózgowego. Śmierć może przyjść po naszą córkę w każdej chwili, nam zabierając sens życia…

Roksolanka urodziła się zdrowa i śliczna. Gdy miała 3 latka, wysłaliśmy ją do przedszkola. Ale ta przygoda nie trwała długo - nieustanne infekcje, zapalenia i choroby wirusowe skutkowały podawaniem dużej ilości antybiotyków. Zbyt dużej… Odporność spadła, przyplątało się zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Na szczęście szybko zareagowaliśmy, przez co infekcja nie uraziła mózgu. Lekarze pobrali płyn mózgowo-rdzeniowy do badań - był czysty. Na pozór wszystko skończyło się szczęśliwie. Nie wiedzieliśmy, że to właściwie dopiero początek naszego koszmaru...

Po trzech miesiącach Roksolanka miała pierwszy napad padaczki. Postawiono diagnozę - epilepsja. Terapia przeciwkonwulsyjna poskutkowała i napady się nie powtórzyły. Co trzeci miesiąc mieliśmy wizytę u neurologa. Córeczka rosła i dobrze się rozwijała, kolejny raz cieszyliśmy się z pokonanej choroby. I kolejny raz przedwcześnie...

Roksolana Lazar

Minęły trzy lata i wtedy zaczął się koszmar. Moyamoya to tykająca bomba w ciele naszego słoneczka! Kiedy wybuchnie? Nie wiadomo. Wiemy jednak, że mamy tylko jedną, jedyną szansę - klinika w Zurichu jest w stanie zupełnie wyleczyć córeczkę! Zostaliśmy zakwalifikowani do operacji, ale musimy zdążyć przed wylewem… Zamiana tętnic wewnątrzczaszkowych to niezwykle skomplikowana i niebezpieczna operacja. Ale to też jedyny ratunek i sposób, by ocalić życie córeczki. By już na zawsze uchronić ją od okropnego bólu i wygnać śmierć! Potem mamy nadzieję także na drugą operację, która uwolni Roksi od choroby, a rehabilitacja pozwoli o niej zapomnieć. Ale na razie jeszcze o tym nie marzymy. Teraz mamy tylko jeden cel - ocalić naszą kruszynkę...

Jeśli zdążymy - zyskamy życie. Jeśli nie… Nawet nie chcemy o tym myśleć. Nie tracimy wiary w to, że jednak się uda. Że zdarzy się cud i uzbieramy tę ogromną sumę, za którą kupimy życie córeczki. Całą duszą wierzymy w dobre serca osób, które poruszy smutny los Roksolanki. Nic innego już nam nie zostało. Błagamy - pomóż ocalić nasz największy skarb, naszą ukochaną córeczkę…

Rodzice

Obserwuj ważne zbiórki