Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tylko jeden cel – przeżyć!

Wania Sinicyn
Zbiórka zakończona

Tylko jeden cel – przeżyć!

34 133,00 zł ( 100,26% )
Wsparło 1547 osób
Cel zbiórki:

przeszczep szpiku w polskiej klinice

Organizator zbiórki: Fundacja Pomagaj i Ty
Wania Sinicyn
białaczka
Rozpoczęcie: 27 Lutego 2016
Zakończenie: 8 Lipca 2016

Rezultat zbiórki

Wania wraz z mamą wrócili po transplantacji szpiku kostnego od niespokrewnionego dawcy na Ukraine 18 lipca. Wania zmienił się z dziecka w poważnego chłopca. Radość ze spotkania ze swoją siostrą jest nie do opisania. Paula czekała na jego powrót każdego dnia. Tak jak widać na zdjęciach Wania czuje się bardzo dobrze. U 7mioletniego Wani była bardzo agresywna białaczka. Zwyczajna chemioterapia nie przyniosłaby dobrego rezultatu, konieczny był przeszczep szpiku. Wybraliśmy Polskę-1 kwietnia została przeprowadzona operacja. Wania bardzo długo dochodził do siebie, pokonywał wszystkie przeciwności losu-poradził sobie. 
O całkowitym zwycięstwie będziemy mogli powiedzieć dopiero za 5 lat- jest to termin uważany za pewny wskaźnik pokonania przeciwnika. Wanećke czeka jeszcze szereg badań, analiz i ograniczeń. Jesteśmy w stanie sobie z tym wszystkim poradzić przede wszystkim po to, aby żyć razem, otoczeni rodziną.
Kochani pomagacze-to dzięki Wam się udało, daliscie szanse na walkę-bez Was Wania byłby na straconej pozycji. 
Dziękujemy Wam za pomoc, która jest dla nas bezcenna.

Opis zbiórki

Wania ma 8 lat, choć to tylko nic nie znacząca cyfra na szpitalnej karcie. Jego spojrzenie nie jest już dziecięce, beztroskie. Za szybko wydoroślał. Białaczka przyszła i zabrała dzieciństwo. Teraz chce zabrać resztę. On już nie pyta nas o nic. My czujemy ulgę, wiedząc że nie musimy odpowiadać. Bo co możemy powiedzieć? Synku, ty umierasz, a my będziemy na to patrzeć? 

 

Nie można się przyzwyczaić do patrzenia na  ból i cierpienie dziecka. Teraz już wiemy, że to co nie zabija wcale nie wzmacnia. Okalecza, niszczy i zostaje na długo. O tym, że coś czyha na życie naszego syna, dowiedzieliśmy się 20 listopada 2015 roku. Zwykle pełen energii, uśmiechnięty Wania, stał się nagle apatyczny, blady, bez życia. Gdy przybiegał ze szkoły zawsze dopisywał mu apetyt, a teraz na pytanie co będzie jadł, odpowiadał, że nie jest głodny. Utrzymująca się  podwyższona temperatura a finalnie zmęczenie i zadyszka podczas chodzenia spowodowała u nas poważne przerażenie.

Wania Sinicyn

Postanowiliśmy zrobić badania krwi i mało brakowało, a dalibyśmy się oszukać podstępnej chorobie. Pierwsza diagnoza to zwykła anemia i duży spadek żelaza we krwi, skierowanie do hematologa w celu podniesienia poziomu hemoglobiny i w końcu celny strzał. Białaczka – rak krwi! W takiej chwili z reguły człowiek zaczyna od szukania winy w sobie. Dlaczego nasze dziecko? Gdzie popełniliśmy błąd? Prowadziliśmy zdrowy tryb życia, dbaliśmy, by Wania jadł zdrowe, domowe jedzenie, miał dużo ruchu na świeżym powietrzu. Dlaczego nie zdołaliśmy ochronić go przed chorobą? W przypadku białaczki wrogiem jest czas, który płynie nieubłaganie i każdego dnia wysysa życie z dziecka. Rak krwi, spowodowany jest uszkodzeniem jednego chromosomu. W wypadku naszego syna siódmego. To powoduje, że szpik kostny zaczyna produkować niepełne, puste komórki, które nie przynoszą ani szkody, ani korzyści. Niestety w organizmie zaczyna brakować zdrowych komórek, a co za tym idzie, tlenu. Na ciele pojawiają się siniaki a w konsekwencji śmierć jest wynikiem ogólnego spustoszenia organizmu. Wania to bardzo inteligentny chłopiec, który z całego tego zamieszania rozumie chyba najwięcej z nas. Wie, że musi walczyć o swoje życie i dzielnie znosi wszystkie te kroplówki, kłucia i przerażająco duże porcje tabletek. Chce strasznie zostać z mamą i tatą i jest gotów ponieść za to każdą cenę. 

Obecnie znajdujemy się w Polsce, gdzie 1 kwietnia nasz synek przeszedł transplantację szpiku. Dlaczego Polska? Pod uwagę brana była Białoruś, Hiszpania, Włochy, Izrael, Niemcy. Zdecydowaliśmy się na Polskę ze względu na opinie innych ukraińskich pacjentów. Wszyscy zachwalali fachowość i ludzkie podejście do chorego. Nie zawiedliśmy się. Wania został otoczony opieką i czuje się tutaj jak w domu, o ile tak można powiedzieć o szpitalu. Skoro nasze dziecko jest skazane na hospitalizację i totalne odizolowanie, to cieszymy się że trafiło na polski szpital. Na leczenie mogliśmy pozwolić sobie tylko dzięki ofiarności naszych rodaków. Na Ukrainie, szansę uzbierania pieniędzy dostaliśmy dzięki mediom, przyjaciołom i rodzinie. Mówiono o Wani w telewizji, na portalach społecznościowych, był on podopiecznym fundacji. To wszystko razem zaowocowało szansą dla naszego dziecka. 

Wania Sinicyn

Wania ma za sobą naprawdę ciężką drogę. Na Ukrainie miał już trzykrotnie przeprowadzaną chemioterapię a każda z nich była dla nas rodziców próbą wytrzymałości. Kolejna kroplówka przelewana przez żyły naszego chłopca dawała nadzieję, każda kolejna wznowa ją odbierała. Nikt nie jest wystarczająco silny, by patrzeć na to, co zabójcze porcje chemii robią z jego dzieckiem. Nasz synek znikał nam w oczach, nieustannie wymiotował, zmagał się z gorączką. My musieliśmy patrzeć i być mu otuchą podczas gdy sami pragnęliśmy wsparcia. 

Przed nami najtrudniejszy czas. Od lekarzy w Polsce dostaliśmy nadzieję i będziemy się jej trzymać do samego końca. Spędzimy tutaj łącznie 5 miesięcy. Dla nas to obietnica tego, że Wania zostanie z nami, dla niego – kolejny okres absolutnej izolacji. Takie separowanie dziecka wyrządza mu nieodwracalną krzywdę. Każdego dnia mały traci zainteresowanie światem, stracił już ochotę na czytanie, rysowanie, czy grę w warcaby, którą zawsze uwielbiał. Ten okres zawieszenia jest trudny dla całej rodziny. Wiemy, że Wania strasznie tęskni za swoją młodszą siostrzyczką. Rak odebrał im beztroskę wspólnego dorastania. Po transplantacji, która była tak bardzo potrzebna, wymagana jest długa, co za tym idzie kosztowna rehabilitacja. Nie mamy już pomysłów skąd wziąć brakujące fundusze. Pracuje tylko tata Wani, a nasz budżet rodzinny jest już wyczerpany. Mamy na utrzymaniu jeszcze małą córeczkę, więc staramy się odkładać pieniądze na to, co jest dla nas najważniejsze. Na zdrowie Wani. Jednak zdajemy sobie sprawę, że to mało, stanowczo za mało. Nie starczy nam na leczenie, rehabilitacje i pobyt w Polsce. W momencie, gdy już tak dużo przeszliśmy, zostaliśmy zagonieni w ślepy zaułek – nie starcza nam już na najbardziej podstawowe leki, a przed nami jeszcze długie miesiące leczenia. Jednak wiemy, że da to Wani szansę na normalne życie, takie jakie mają inne dzieci w jego wieku i wierzymy, że się uda się przywrócić go do zdrowia. 

Już raz przekonaliśmy się o tym, jak wielkie serca mają ludzie i wierzymy, że również Polacy nas nie zawiodą. Dlatego zwracamy się do wszystkich o ostatnią deskę ratunku, bo sami już sobie nie poradzimy. Mamy nadzieję, że strach, który towarzyszy nam od ponad 4 miesięcy zniknie i nie pozostanie po nim śladu, a jedynie niemiłe wspomnienia.

34 133,00 zł ( 100,26% )
Wsparło 1547 osób

Obserwuj ważne zbiórki