Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ocalał z katastrofy lotniczej. Możesz wybudzić go ze śpiączki!

Wacław Kostecki
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

intensywna rehabilitacja, by wybudzić Wacka ze śpiączki

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja VOTUM
Wacław Kostecki, 59 lat
Kraków, małopolskie
uraz wielonarządowy - stan wegetatywny po katastrofie lotniczej
Rozpoczęcie: 11 Stycznia 2018
Zakończenie: 11 Września 2018

Najnowsza aktualizacja

Wiadomość od córki Wacka, Soni

Od 1 czerwca tata przebywa w domu, gdzie w dalszym ciągu jest rehabilitowany przez sztab specjalistów.

Jest w stanie wegetatywnym, czyli nie porozumiewa się w sposób werbalny, ale momentami z jego oczu można wiele wyczytać. Nie jest w stanie wykonać samodzielnie żadnej czynności życia codziennego. Nie ma kontroli nad własnym ciałem.

Nastąpiła jednak poprawa w zakresie ruchomości, spastyka bardzo powoli ustępuje dzięki ciągłej rehabilitacji oraz opiece, którą codziennie jest otaczany.

Prosimy o dalszą pomoc, wiemy, że potrzeba jeszcze wiele czasu, ale cieszymy się z każdej najmniejszej zmiany.

Opis zbiórki

To był ostatni dzień Rajdu Liepāja. Wzbijali się w powietrze, mieli oglądać wyścig z wysokości. Helikopter nie zdążył dobrze wystartować. Zahaczył o linie wysokiego napięcia. Maszyna runęła na ziemię.

Na pokładzie były cztery osoby, w tym dwóch Polaków. Paweł Jagniątkowski przed startem zrobił sobie zdjęcie w kokpicie, wysłał je rodzinie i przyjaciołom. Chwilę później już nie żył. Zginął na miejscu, osierocił trójkę dzieci. Wacka Kosteckiego w bardzo poważnym stanie przewieziono do szpitala. Zaczęła się dramatyczna walka o jego życie. To był 8 października 2017 roku.

Wacław Kostecki

Wacek - rajdowiec, kierowca, dziennikarz motoryzacyjny, instruktor. Uwielbiany przez kursantów, zawsze cierpliwy, uśmiechnięty, ciepły. Założyciel Szkoły Jazdy Subaru. Od wielu lat szkolił kierowców, prowadził też szkolenia z bezpiecznej jazdy. To był jego priorytet – bezpieczeństwo. Na to zawsze uczulał swoich kursantów. Dzięki temu zapobiegł setkom wypadków, uratował wiele żyć… Poza tym – fajny, ciepły facet, zakochany w motoryzacji Człowiek o wielkim sercu i jeszcze większej charyźmie. Oddany przyjaciel. Wspaniały mąż. Ukochany tata.

Córkę Wacka, Sonię, dzień wypadku prześladuje jak zły sen. Gdy zawiadomiono ją o tym, co się stało, rzuciła wszystko i pojechała być przy ojcu. - Tata trafił do szpitala na Łotwie w stanie śpiączki. Po przyjęciu tomografia wykazała liczne obrażenia wewnętrzne  - zerwanie lewej części przepony, przemieszczenie organów jamy brzusznej do klatki piersiowej, uszkodzenie płuc - oraz to co najgorsze - uszkodzenie mózgu... Tata przeszedł natychmiastową operację, ratującą jego życie. Zaintubowany, podłączony do aparatury, podtrzymującej go przy życiu, wyglądał jak cień siebie.

25 października odrzutowiec medyczny przetransportował Wacka na Oddział Intensywnej Terapii w szpitalu w Krakowie. Tam przeszedł kolejną operację usunięcia wodniaka. Obrażenia wewnętrzne zaczęły się goić, jednak dalej pozostawał w śpiączce. Jest w niej do dziś.

Lekarze powiedzieli nam, że mózg ludzki jest niezbadany, nie wiadomo, jak rozległe są uszkodzenia i jaka będzie ich konsekwencje… Na Łotwie, zaraz po wypadku, powiedziano mi, że tata już nigdy nie będzie tym, kim był. W Polsce lekarze są jednak bardziej optymistyczni. Stan śpiączki, w którym przebywa tata, określono jako GsC 4-5. Dający szansę na pełne wybudzenie!

Od tego momentu zaczęła się walka o to, by obudzić Wacka ze śpiączki. Po miesiącu od transportu do Polski przeniesiono go do Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej. Tam sztab specjalistów codziennie, przez wiele godzin, pracuje nad tym, by wybudzić Wacka.

Wacław Kostecki

Ze zdjęć sprzed wypadku patrzą na nas piwne, pełne ciepła oczy. Dziś to właśnie one są jedynym sposobem kontaktu Wacka ze światem. Nie komunikuje się słowem czy gestami, ma jednak otwarte oko i nawiązuje kontakt wzrokowy. Gdy włączamy mu filmiki z rajdów, skupia na nich wzrok… Reaguje na dźwięki – gdy spada pilot, patrzy w tamtą stronę. Reaguje na ból… To już ogromne postępy, wcześniej nie było nawet tego. Teraz walczymy o to, by tata zaczął nas rozumieć. Według badania tomografem nie ma już wodniaka ani żadnych krwawień w mózgu. To bardzo dobra wiadomość! Neurolog powiedział, że mózg jest w dobrym stanie i wszystko teraz zależy od rehabilitacji taty… Każdy, najmniejszy postęp daje nam nadzieję i wiarę w to, że będzie dobrze, że tata do nas wróci!

Koszt pobytu w klinice to 27 tysięcy złotych miesięcznie, do tego dochodzą dodatkowe koszty leczenia. Kogo na to stać? Chyba nikogo… Codziennie toczą walkę o pieniądze, żeby mój tata miał szansę walczyć o swoje życie i zdrowie. Od 5 miesięcy, dzień w dzień. 

Nie proszę o żadną inną pomoc niż jedna złotówka, jeden sms, jeden gest wsparcia. Tylko tyle, by dać mojemu tacie szansę na powrót do zdrowia. Proszę, dołączcie do mnie, bo sama nie dam rady. Chcę tylko mieć możliwość rehabilitowania taty. Chcę zapewnić mojemu Tacie to, co on zapewniał mi przez lata - warunki do walki. Chcę, żeby mógł wsiąść do auta i przejechać jeszcze Nurburgring. Chcę, żeby mógł robić to, co kochał. Chcę z nim jeszcze kiedyś móc porozmawiać…Tata to człowiek bardzo ważny dla polskiej motoryzacji, ale przede wszystkim jest ważny dla mnie. Wiem, że poruszę niebo i ziemię, żeby on do nas wrócił.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki