Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Choroba wydała na mnie wyrok śmierci. Walczę o szansę na życie!

Waldemar Pierzyński
287 622,00 zł ( 103,16% )
Wsparły 3863 osoby
Cel zbiórki:

Półroczne leczenie białaczki nierefundowanym lekiem

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Waldemar Pierzyński
wielkopolskie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 9 Października 2020
Zakończenie: 1 Grudnia 2020

Opis zbiórki

Życie brutalne się zatrzymało. Wszystkie plany i marzenia zostały odstawione na bok. Całą energię zainwestowaliśmy w najtrudniejszą walkę. Niestety, to nie gra - to nasza przerażająca rzeczywistość.

Kilka miesięcy gorszego samopoczucia. Niekontrolowany spadek wagi. Czy młody człowiek traktuje to jako sygnał alarmowy? Przecież to może zdarzyć się każdemu. Szczególnie kiedy na horyzoncie pojawia się własna firma, nowe wyzwania i mnóstwo obowiązków. W momentach, kiedy na horyzoncie pojawiają się problemy, największym wsparciem i buforem bezpieczeństwa okazują się najbliżsi. 

Mama Waldka: To, że dzieci rosną nie znaczy, że rodzice przestają się o nie martwić. To nie mija z wiekiem, choć mocno zmienia się, w miarę zmian, które zachodzą w życiu. Obserwowałam jak mój syn się rozwija, jak zmienia się jego rzeczywistość i nie ukrywam - byłam z niego dumna. Do naszej zdawałoby się idealnej codzienności zupełnie niespodziewanie wkradł się strach… Najpierw była to niewielka obawa, ale z czasem kiełkowała w moim sercu i zmuszała do działania. Namowom nie było końca, aż wreszcie Waldek zgodził się pójść na badania. Letni dzień okazał się początkiem koszmaru, który trwa do dziś. 

Już pierwsze testy zaniepokoiły lekarza. Pierwszy komunikat po wynikach to zalecenie jak najszybszej wizyty w szpitalu. Diagnozę poznaliśmy w lutym, od tego dnia, poziom naszej nadziei na zmianę rośnie i maleje. Dokładnie w tym dniu zaczęła się nasza walka o wszystko.

Waldek: Ten moment, kiedy słyszysz od lekarza najgorsze informacje. Ostra białaczka szpikowa - wielu mogłoby potraktować to jak koniec, jak wyrok, przed którym nie ma ucieczki. Ja wiedziałem, że przede mną walka. I ogromne wyzwanie. Wyzwanie, od którego zależy właściwie… wszystko, moje życie. Chemioterapia choć wykańczająca, dawała nadzieję na poprawę. Ta jednak długo nie nadchodziła, a lekarze przekazywali mi kolejne złe informacje. Właśnie wtedy postanowiłem, że zrobię wszystko, by słuchać o szansach i możliwościach,  nie o tym, że przegrałem kolejną batalię… W internecie znalazłem ośrodek wyspecjalizowany w leczeniu podobnych przypadków. Z tą konsultacją wiązałem ogromne nadzieje… 

I nie zawiodłem się! W klinice powiedziano, że na moją chorobę istnieje lek. By szanse na życie były większe niezbędne było spełnienie dwóch warunków: terapia musiała rozpocząć się jak najszybciej, a przyjmowania leku nie można przerwać.

Mama Waldka: Kiedy ktoś wyznacza ogromną sumę za życie twojego dziecka, jesteś gotowy na każde poświęcenie… Dla nas nie ma innej możliwości, nie przyjmujemy innego scenariusza. Musimy pokonać chorobę, musimy przywrócić mojemu synowi życie, które budował. Kiedy usłyszeliśmy o terapii nie mieliśmy nawet krótkiej chwili na zwątpienie, od razu ruszyliśmy do działania. Pierwsze dawki i ogromna nadzieja… Teraz drugie opakowanie właściwie się kończy, trzecie zakupimy niebawem, dzięki Waszemu wsparciu. Koszt leku jest jednak ogromny i już na tym etapie wiemy, że na dalsze leczenie nie będzie szans, jeśli nie zwrócimy się z prośbą o pomoc. To nasza jedyna szansa i nadzieja na życie. Przed moim synem przyszłość, życie, codzienność. Tak bardzo chcę, by tego doświadczył. Chcę zobaczyć Waldka pełnego energii z uśmiechem i tysiącem pomysłów. Proszę, podaruj nam nadzieję na życie…

Waldek: Po tym, co przeszedłem rezygnacja nie wchodzi w grę. Kiedy ktoś daje ci jedną szansę na życie, nie możesz powiedzieć “dziękuję, nie skorzystam”. Na szali leży wszystko. Wyciągniesz do mnie pomocną dłoń? O nic więcej nie proszę.

287 622,00 zł ( 103,16% )
Wsparły 3863 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki