Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tak bardzo chcę żyć, choć na chwilę zapomnieć o raku...

Janusz Stelmach
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

roczne leczenie lekiem Alectinib

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Janusz Stelmach, 48 lat
Radzewice Gmina Mosina, wielkopolskie
nowotwór płuc z przerzutami do węzłów chłonnych i głowy
Rozpoczęcie: 10 Października 2018
Zakończenie: 23 Listopada 2020

Opis zbiórki

W moim ciele pojawiło się “coś”, co chce mnie zabić. Nie tylko nastraszyć, czy pogrozić palcem… Nie został zaproszony, nie zapytał o to, czy jestem gotowy… Rak, który zaatakował płuca i głowę, nie zna litości. Walczę, ale, niestety, nie mogę już kontynuować naświetleń, a sama chemia też nie wystarczy… Jedyną szansą na ratunek okazuje się drogi i nierefundowany lek - alectinib.

Janusz Stelmach

Przeżyłem dopiero 43 lata… To o dużo za mało, żeby już się żegnać z tym światem. Tym bardziej, że mam dla kogo żyć. Kocham ich nad życie, moja rodzina mnie potrzebuje, a ja nie mogę ich tu zostawić… Jeszcze nie teraz, nie tak szybko…

Zaczęło się niepozornie, od bólu głowy i osłabienia organizmu w maju 2017r. Lekarze stwierdzili, że to z przemęczenia i zalecili odpoczynek. Tyle, że ja właśnie wróciłem z urlopu… Wkrótce objawy zaczęły się nasilać, nie mogłem w nocy spać. Neurolog wreszcie zlecił badanie rezonansem, które przyniosło hiobowe wieści - 6 ognisk przerzutowych do mózgu. Była połowa sierpnia, kiedy trafiłem do szpitala i gdzie okazało się, że całe nieszczęście ma swój początek w zupełnie innym miejscu. Nigdy nie paliłem papierosów, a zachorowałem na raka płuc…

Mój świat rozpadł się na miliony kawałków. Taka informacja zwala człowieka z nóg… Życie, przynajmniej tu na ziemi, ma się jedno - pierwsze i ostatnie, i właśnie przychodzi świadomość, że za momenty może się skończyć. Każdy nowy dzień zaczyna liczyć się podwójnie. Każde spotkanie, wspólne chwile z najbliższymi - wszystko to nabiera zupełnie nowego wymiaru. Nagle, z tyłu głowy słychać, jak w ciszy tak smutno szepce zegarek, o czasie, którego teraz najbardziej potrzeba…

Na przełomie sierpnia i września - naświetlanie całej głowy. Później ciężka, czarna chemia, aż do końca roku. Źle ją znoszę, odbiera apetyt, życie przestaje smakować… Pod koniec grudnia wracam jednak do pracy, ale walka cały czas trwa. Zaczynam przyjmować lek kryzotynib, pod koniec maja 2018r. naświetlania na płucach. Niestety w sierpniu okazuje się, że mam ponowne przyrosty raka w głowie - lek trzeba odstawić, kolejne naświetlanie, tym razem już mniejszą dawką, wypadają mi włosy. Da się bez nich żyć, tylko, niestety, nie wiem jak długo jeszcze…

Janusz Stelmach

Na dzisiaj nie mogę być już więcej naświetlany, a dotychczasowe leki słabo penetrują mózg, gdzie raczysko jest najbardziej niebezpieczne. Jedynym leczeniem, które stwarza szansę powstrzymania choroby w moim przypadku jest lek - alectinib. Potwornie drogi i obecnie nierefundowany. Moje życie wyceniono na ok. 23 tysiące złotych miesięcznie. Nie mam takich pieniędzy, dlatego proszę o pomoc…

To jest decydujące starcie. Jeśli je przetrwam, moje szanse znacząco wzrosną. Jeśli przegram… Nie będzie już kolejnej rundy. Takie są zasady walki z rakiem. Nie my je ustalamy, a jedyne co możemy zrobić, to podjąć rękawice i bić się do ostatniej kropli. Chcę żyć, tak bardzo chcę żyć i wierzę, że mogę pokonać chorobę. Niestety, bez pieniędzy na to kosztowne lekarstwo nie uda mi się… Proszę, bądźcie ze mną… Póki jeszcze mam nadzieję...

Janusz

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki