Tak bardzo boję się, że go stracę... Błagam, pomóż uratować Kacperka przed rakiem!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 8 142 osoby
141 668 zł (101,53%)
Zbiórka na cel
immunoterapia w klinice w Kolonii

Kacper Grajdek, 9 lat

Ruda Śląska, śląskie

Glejak wielopostaciowy

Rozpoczęcie: 26 Października 2018
Zakończenie: 28 Listopada 2018

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

Zobacz wszystkie zbiórki

08 Maja 2019, 12:30
Leczenie w Niemczech nie będzie kontynuowane...

Kochani,

czas spędzony w domu tak szybko mija. Cieszymy się bardzo z każdego dnia. Mieliśmy jechać na kontynuację immunoterapii, ale niestety atak padaczki nas zaskoczył znowu. Na razie zostajemy tutaj w domu. Kacper musi odzyskać na nowo siły, a ostatni atak zostawił kolejny ślad i Kacper ma problem z poruszaniem.

Kacper Grajdek

Teraz intensywna rehabilitacja, jest nadzieja na powrót do sprawności. Nie poddajemy się, walczymy dalej. Kacper czuje się dobrze, nie narzeka, nic go nie boli, odwiedzają go nauczyciele. Uczy się pilnie, próbując dotrzymać tempa klasie. Obecnie leczenie odbywa się w domu. Przyjmujemy leki z nadzieją, że wreszcie guz odpuści.

Niestety, leczenie immunoterapią, na które zbieraliśmy pieniądze nie będzie już kontynuowane, gdyż nie przyniosło spodziewanego efektu. Z tego względu zebrane środki zostaną przeznaczone na zakup bardzo drogich leków i opatrunków dla Kacperka.

Kochani bardzo Wam dziękujemy, że w obliczu takiej tragedii mamy tak ogromne wsparcie. Dziękujemy Wam za wszystkie ciepłe słowa. Dziękujemy za wszystkie wpłaty. Dzięki temu Kacper może przyjmować bardzo drogie leki, które są nadzieją na życie. Może się rehabilitować, przyjmować różne potrzebne suplementy diety. 

Pokaż wszystkie aktualizacje

27 Lutego 2019, 16:29
Informacje po wizycie w Niemczech

Kochani,

wracamy z kliniki w Niemczech. Jest szansa i nadzieja. Profesor wykonał bardzo specjalistyczne badania krwi i znalazł 3 geny blokujące leczenie. Dostaliśmy 2 nowe leki i będzie kontynuowana immunoterapia. Pierwszą turę tej terapii Kacperek ma już za sobą, kolejna czeka nas w marcu.

Kacper Grajdek

Dziękujemy za wszelkie słowa wsparcia i pociechy. Uwierzcie mi, ich nigdy za wiele. Walczymy dalej!

Mama

13 Lutego 2019, 11:10
W poniedziałek chcemy jechać do Niemiec!

Kochani, 

Kacperek jest najdzielniejszym wojownikiem pod słońcem i cały czas walczy, a my razem z nim. Niestety, choroba daje się mocno we znaki i jest bardzo nieprzewidywalna. 

Jesteśmy obecnie w szpitalu w Warszawie i, jeśli stan zdrowia Kacperka pozwoli, w najbliższy poniedziałek 18 lutego chcemy udać się na leczenie ostatniej szansy do kliniki w Niemczech. Myślcie o nas ciepło, bo bardzo tego potrzebujemy!

18 Grudnia 2018, 14:32
Kacperek wciąż walczy o życie!

Kochani,

powiększenie się guza i jego wycięcie mocno pokrzyżowało nasze pierwotne plany. Obecnie jesteśmy cały czas w szpitalu w Warszawie, gdzie Kacperek przechodzi naświetlania. Osiem mamy już za sobą. Wszystkich łącznie przewidziano 30 i mają się skończyć na przełomie stycznia i lutego. Wtedy też wrócimy do Niemiec, żeby podjąć się leczenia, na które przeprowadzona była zbiórka.

Kacper Grajdek

Świadomi tego z jak bardzo nieprzewidywalną chorobą mierzy się Kacperek, już dzisiaj musimy patrzeć do przodu. Lekarze z Kolonii przygotowali dla nas kosztorys następnego, 6-miesięcznego etapu leczenia, które nastąpi już na wiosnę. Bardzo ważna jest ciągłość terapii, dlatego ośmielamy się prosić o dalszą pomoc i wsparcie dla naszego syna. 

Agnieszka - mama

28 Listopada 2018, 17:40
Dziękujemy za wsparcie!

Z całego serca dziękujemy wszystkim ludziom zaangażowanym w zbiórkę na kolejny cykl leczenia Kacperka. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że dzięki Wam będziemy mogli kontynuować leczenie w Kolonii.

Obecnie przebywamy w szpitalu w Warszawie gdzie Kacper przeszedł operację usunięcia guza, który po kontrolnym badaniu obrazowym okazał się być większy. Następnie Kacper rozpocznie radioterapię po zakończeniu, której wracamy do kliniki w Niemczech na kontynuację immunoterapii.

Myślcie o nas ciepło, bo Wasze wsparcie bardzo nam pomaga w tej trudnej sytuacji.

02 Listopada 2018, 14:16
Zmiana miejsca leczenia!

Sytuacja z ratowaniem naszego Kacperka jest bardzo dramatyczna i niemal codziennie musimy być gotowi na nowe, niespodziewane zwroty akcji.

Kacper Grajdek

Cały czas zbieramy informacje na temat leczenia w Niemczech i dzięki temu udało nam się odnaleźć klinikę w Kolonii, do której udajemy się już 5 listopada. Na szczęście na ten etap pozyskaliśmy środki z innego źródła.

Nie możemy jednak przerwać leczenia, a za następną wizytę zaplanowaną na początek grudnia trzeba zapłacić prawie 20 000 euro! Boimy się o każdy dzień, każdą godzinę. Sytuacja zmienia się z minuty na minutę, sami już nie wiemy w co ręcę włożyć i co nas czeka za chwilę... Musimy zrobić wszystko, żeby uratować Kacpra. Nie możemy go stracić... Prosimy, pomóżcie nam! 

Rodzice

To nie jest fair... Dlaczego to tak niesprawiedliwe? Kacper powinien właśnie być na lekcjach. Albo wracać ze szkoły i zabierać się za odrabianie pracy domowej. Albo po prostu, jak każdy 9-latek, bawić się z kolegami na podwórku. Jeszcze w sierpniu tak było… Nagle jednak rak, glejak wielopostaciowy zniszczył jego dzieciństwo i spustoszył życie naszej rodziny. Dzisiaj każdy dzień jest rozpaczliwą walką o to by Kacper nie zgasł na zawsze. Szpitale, ból, chemia, badania… Szukamy ratunku w Niemczech, bo w Polsce pozostało nam już jedynie czekanie na śmierć… 

Kacper Grajdek


Nasz dramat ma swój początek 15 sierpnia. Wtedy na wycieczce w górach Kacper zaczyna uskarżać się na ból głowy, a po nim przychodzi atak padaczki i niedowład lewostronny. Zabiera go pogotowie. W szpitalu wykonują badanie tomografem komputerowym, żeby wykluczyć guza… Myślę sobie - jakiego guza? Przecież Kacper był okazem zdrowia, nie miał żadnych podejrzanych objawów. Lekarka szybko informuje nas, że wyniki badania potwierdzają jej obawy - trzeba zrobić dodatkowo rezonans. Kacper trafia na oddział neurologiczny i tam zaczyna się kolejny koszmar…

Diagnostyka przeciąga się w nieskończoność. Czuwamy codziennie przy łóżku naszego dziecka i wciąż nie wiemy z czym walczymy. Odchodzimy od zmysłów, tej mieszaniny strachu i niepewności nie da się opisać słowami. Pierwszy rezonans przynosi dobre wieści. Lekarze podejrzewają “tylko” udar i tak też Kacper jest leczony. Jak się później okazuje - błędnie. 14 września, po trzecim rezonansie otrzymujemy ostateczną wersję diagnozy: glejak. Najgorszy z potworów o wysokim stopniu złośliwości. Trzeba operować. Natychmiast!

Kacper Grajdek


Zabierają go na zabieg 18 września. Tłumaczymy Kacperkowi, że będzie musiał na chwilę zasnąć, a pan doktor w tym czasie wyleczy jego główkę. Żegnamy się, on zaraz zniknie za drzwiami, my też chcielibyśmy na ten czas zniknąć. Każda minuta trwa wieczność, nie wiemy co ze sobą zrobić. Leżeć, stać, siedzieć? Nic już od nas nie zależy, wszystko w rękach lekarzy.


Jednego guza z płata czołowo-skroniowego udaje się usunąć. Pozostaje jeszcze drugi, nieoperacyjny, ale mamy nadzieję, że najgorsze już za nami. Kacperek się wybudza, poznaje nas. Znowu jesteśmy razem. Wycięty guz zostaje poddany badaniom histopatologicznym. Niestety, nadchodzi 27 września i nasz popękany od dwóch miesięcy świat rozpada się na milion kawałków…

Kacper Grajdek


Profesor prosi nas na rozmowę i przekazuje wyniki badań. Glioblastoma IV stopnia - glejak wielopostaciowy. Okrutny złoczyńca i piekielnie złośliwy. Wchodziliśmy do gabinetu pełni wiary, wychodzimy niemal na kolanach. Zdruzgotani, sponiewierani, właściwie starci z powierzchni ziemi. Koszmar miał się zaraz skończyć, a on dopiero rozkręca się na dobre. Myśl, która odbiera oddech, zatrzymuje serce - nasze dziecko, jedyny syn, który jeszcze niedawno cieszył się wakacjami, umiera…

W Polsce zaproponowano nam jedynie leczenie paliatywne. Bilet w jedną stronę. Wywieszenie białej flagi i oczekiwanie na najgorsze. Kacper jest naszym jedynym dzieckiem, nie możemy bezczynnie patrzeć na to jak powoli odchodzi, dlatego zaczęliśmy szukać pomocy wszędzie, gdzie się da. Po 2 tygodniach szukania dniami i nocami informacji w Internecie, znaleźliśmy niemiecką klinikę, która zaoferowała pomoc. Co więcej, poznaliśmy człowieka z podobnie zaawansowanym glejakiem, jak u Kacpra, który 7 lat temu leczył się w tej klinice i wciąż chodzi po świecie. Ile byśmy dali, żeby nasz syn dostał te kolejne lata życia… Niestety, koszt leczenia w Niemczech, nie licząc transportu i pobytu na miejscu, to ponad pół miliona złotych. Kosmiczne pieniądze, których nie mamy, dlatego prosimy o pomoc…

Leczenie zaplanowano na 3 miesiące. Wracamy właśnie po pierwszym etapie do Polski. Na następny mamy się udać 5 listopada. Tamtejsi specjaliści dali nam coś bezcennego - żywą nadzieję na uratowanie Kacperka. Chwyciliśmy się jej, jak tonący chwyta brzytwy. Musimy zrobić wszystko co możliwe, a nawet więcej. Dla niego, dla naszego synka… Prosimy, błagamy… Bądźcie z nami, dajcie nam siłę, że to jeszcze nie jego moment. Nie czas na umieranie...

Agnieszka - mama Kacpra

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 8 142 osoby
141 668 zł (101,53%)