"Możemy stracić wszystko - tylko nie ją..." Martynkę zabija rak, pilnie potrzebna Twoja pomoc!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 67 623 osoby
1 279 051 zł (101,03%)
Zbiórka na cel
łączona chemioterapia z immunoterapią anty-GD2 w klinice w Greifswaldzie

Martynka Kaczmarek, 4 lata

Rybnik, śląskie

Neuroblastoma IV stopnia, nowotwór złośliwy nadnercza lewego z przerzutami do wątroby, płuc, kości i szpiku w najwyższym stopniu zaawansowania klinicznego

Rozpoczęcie: 22 Października 2018
Zakończenie: 31 Grudnia 2018

13 Lutego 2019, 18:54
Martynka już po drugim cyklu immunoterapii w Greifswaldzie

Martynka opuściła kilka dni temu szpital po zakończeniu drugiego cyklu. Wyniki jej morfologii nadal nie są najlepsze, ale mamy nadzieję, że poza murami kliniki, organizm naszej Maki będzie się szybko regenerował. 

W dniach 18-22 lutego czekają nas badania obrazowe, od których zależy nasza najbliższa przyszłość tutaj, w Greifswaldzie. To będzie dla nas bardzo stresujący czas. Mamy nadzieję, że zakończony drugi blok leczenia nie okaże się naszym ostatnim. Prosimy nie zapominajcie o nas w modlitwie. 

Dziękujemy za wszystkie modlitwy i słowa wsparcia, które do nas docierają. To niesamowite, że pomimo odległości, która nas dzieli, wciąż jesteście z nami. To daje nam potrzebną siłę do walki. Dziękujemy ❤️

Martynka Kaczmarek

Pokaż wszystkie aktualizacje

04 Stycznia 2019, 11:47
Martynka w Greifswaldzie - leczenie dziewczynki trwa!

18 grudnia nasza mała wojowniczka rozpoczęła to, co było celem i sensem naszej zbiórki... Immunoterapię, ostateczną broń w walce z rakiem! W strzykawce lek, a razem z nim życie...

Martynka Kaczmarek

Martynka Kaczmarek

Martynko, malutka... trzymamy za Ciebie kciuki i szturmujemy modlitwami niebo...

13 Grudnia 2018, 12:54
Pierwsze zwycięstwo! Oby pierwsze z wielu, oby zapowiadało dobrą passę…

Dzięki Waszej pomocy, Waszym dobrym sercom mamy całą kwotę potrzebną na leczenie Martynki! Ta mała dziewczynka dostanie szansę, by walczyć, by żyć… Udalo się wygrać z czasem - Martynka jest już w Niemczech, gdzie rozpoczęło się jej leczenie - teraz trzymamy kciuki za wygraną z rakiem!

Martynka dotarła wczoraj wieczorem do Greifswaldu – napisali rodzice. Dzisiaj jest już w tutejszym szpitalu, gdzie właśnie rozpoczęła leczenie - do soboty będzie to chemioterapia, a od niedzieli dodatkowo włączona zostanie immunoterapia
Na razie Martynka czuje się bardzo dobrze, ale nie wiemy, jak będzie dalej - jest to bardzo bolesna terapia, którą pacjent wytrzymuje tylko dzięki dużym dawkom morfiny.
Jak zwykle prosimy Was o modlitwę za naszą Makę.

Martynka Kaczmarek

Ze względu na to, że trwają jeszcze akcje, których celem jest pomoc Martynce, kierujące do zbiórki oraz na to, że wiele osób pyta nas, jak pomóc dziewczynce, pozostawiamy możliwość wsparcia. Kwota zbiórki uwzględnia koszty immunoterapii, niestety, w przypadku dzieci z chorobami nowotworowymi przyszłość jest wielką niewiadomą… Możliwe że potrzebne będzie inne, dalsze leczenie.

Cała zebrana nadwyżka zostanie oczywiście przekazane na dalsze leczenie Martynki.

Trzymaj się, malutka!

26 Listopada 2018, 11:59
Rak nie odpuszcza... trwa zaciekła walka o życie Martynki, pomocy!

Z każdym dniem rak wygrywa, a życie Martynki gaśnie… Powiedzieć, że mamy mało czasu, to nadużycie – nie mamy go wcale. Mijają kolejne dni, zaraz grudzień… a my wciąż w Polsce, nie w Greifswaldzie, gdzie jeszcze dają szansę Martynce, gdzie mogą uratować jej życie!

Rozpacz, strach rosną każdego dnia. Czy zdążymy? Błagamy o dalszą pomoc… musimy. Nie planujemy przyszłości, zamiast tego modlimy się o każdy kolejny dzień razem. Każdy uśmiech Martynki to dla nas dar… Chcemy tylko jednego, by ten mały wielki cud, jakim jest nasza córka, trwał.

Martynka Kaczmarek

Bardzo prosimy o dalszą pomoc dla Martynki, by to nie było nasze ostatnie wspólne zdjęcie…

Rodzice

Największy, najczarniejszy strach to ten o życie dziecka… O ten mały wielki cud. Nasz może skończyć się w jednej chwili. W ciele Martynki szaleje rak… Z każdym dniem patrzymy przerażeni, jak nasza córeczka gaśnie. Zabiją ją najgroźniejszy, najbardziej śmiertelny dziecięcy nowotwór. Chemioterapia nie działa. Ratunek dla Martynki jest w Niemczech, w szpitalu w Greifswaldzie. Musimy jednak jechać tam już zaraz, już teraz! My już nie prosimy, my błagamy o każdą, nawet najmniejszą pomoc. Inaczej życie naszej córeczki skończy się w wieku 4 lat…

Martynka Kaczmarek

Dom jest tam, gdzie jest nasza córeczka – dlatego od ponad pół roku jest nim oddział onkologii… Oddział gasnących światełek. Każdy zna te obrazy, z filmów, z reklam – szpitalne drzwi, puste łóżeczka, kroplówki z chemią i dzieci o łysych główkach… My też znaliśmy. Dziś jednym z takich dzieci jest nasza Martynka. Nasze największe szczęście, nasza córeczka, ciekawska, uparta, która wypełniała dom swoim śmiechem, która lubiła przebierać się za księżniczkę i kochała kolor zielony… Dziś cierpi, z każdym dniem coraz mniej przypomina siebie. Nigdy nie sądziliśmy, że nasze życie, jej życie będzie wyglądać jak teraz… Że będzie musiała o to życie walczyć.

Rak. Jej ból. Nasz strach. Przerzuty… Przy każdym badaniu, każdej wizycie lekarza zatrzymane serce i wstrzymany oddech. Jak źle jeszcze będzie? Tak dziś wygląda każdy nasz dzień.

Martynka Kaczmarek

Nasz świat skończył się 26 marca 2018 rok. Martynka od jakiegoś czasu źle się czuła… To była wiosna, czas infekcji, pierwszy rok córeczki w przedszkolu… Ciągłe przeziębienia – to jednak normalne u przedszkolaków, prawda? W marcu nagle zaostrzenie objawów – stan grypopodobny, gorączka, bol brzuszka, ból nóżek. Kolejne leki nie pomagały… W ciągu kilkunastu dni cztery razy byliśmy z Martynką u pediatry. Wynik morfologii krwi i badanie, które wykazało znacznie powiększoną wątrobę – wtedy zaczęło do nas docierać, że jest bardzo źle. 26 marca byliśmy w szpitalu w Rybniku, dzień później już na Oddziale Onkologii, Hematologii i Chemioterapii w Katowicach. Nie wyszliśmy już stamtąd. Czas płynie, świat ciągle trwa, ale dla nas jakby się zatrzymał.

Wtedy właśnie dowiedzieliśmy się, że nasza mała córeczka umiera. Na wątrobie był guz o wielkości 10 centymetrów. Na nadnerczu – guz 5-centymetrowy... Przerzuty do płuc, kości i szpiku w najwyższym stopniu zaawansowania… Neuroblastoma, nowotwór bardzo agresywny, śmiertelnie niebezpieczny. Zabójca małych dzieci. Większość nie ma skończonych nawet dwóch lat… Połowa zaatakowanych przez niego małych pacjentów umiera.

Martynka Kaczmarek

W cierpieniu nie ma nic szlachetnego, w cierpieniu dziecka – tym bardziej… Nie wiemy, nie rozumiemy, dlaczego zachorować musiała akurat ona, taka mała, taka niewinna. Śmiertelna choroba własnego dziecka to koszmar. To ból nie do opisania. Wszystko, co było kiedyś, przestało mieć znaczenie – liczy się tylko jedno: by Martynka żyła. Zamieszkaliśmy w szpitalu. Spodziewaliśmy się wtedy drugiego dziecka. Ciąża była zagrożona… Dziś Maks jest już z nami, Martynka nadal walczy. Przez ponad 20 tygodni strach był jednak podwójny – mogliśmy stracić nie jedno, ale dwoje dzieci.

Martynka przeszła 8 cykli chemii, potem 2 kolejne, jeszcze bardziej agresywne… Straciła włoski, płakała, nie spała, nie jadła. Przeżywaliśmy to razem z nią, ten strach i ból. Świadomość, że nie można pomóc własnemu dziecku – czyż jest coś gorszego dla rodzica? Dni odmierzały tylko kolejne cykle chemii, a każdemu towarzyszyła nadzieja, że się uda, że Martynka wyzdrowieje. Nie udało się… Usunięto guz nadnercza, ale w wątrobie jest wciąż rak, zmiana jest nieoperacyjna. Szpik jeszcze do niedawna był czysty, ale wciąż są zmiany w kościach… Choroba wycofała się w niektórych miejscach, w innych wciąż postępuje… Rak atakuje dalej. Martynka wciąż umiera!

Martynka Kaczmarek

Szpital w Greifswaldzie, gdzie leczą się dzieci w najbardziej zaawansowanym stadium neuroblastomy, gdzie stosuje się terapię łączoną – chemioterapię połączoną z immunoterapią ANTY-GD2 – to prawdopodobnie jedyna szansa na życie dla naszego dziecka. Jeśli uda się powstrzymać postęp choroby, jeśli zmiany w wątrobie się zmniejszą, jest nadzieja na operację, a wtedy Martynka może żyć i być zdrowa… Nie mamy złudzeń, neuroblastoma to rak, który zabija i wraca, ale mamy też wiarę, która trzyma nas przy życiu, że nasza córeczka będzie żyć.

Rak z każdym dniem jest coraz silniejszy, Martynka coraz słabsza, a my coraz bardziej przerażeni. Ten apel to wyraz naszej rozpaczy i desperacji. Mówią, że życie nie ma swojej ceny – życie naszego dziecka ma. Jeśli nie zdobędziemy tych gigantycznych pieniędzy, Martynka umrze. Nie planujemy przyszłość, modlimy się tylko o każdy kolejny dzień, spędzony razem. Modlimy się też i prosimy o cud, aby udało się zebrać pieniądze, abyśmy byli w Greifswaldzie jak najszybciej. Błagamy, pomóż, zrób to teraz, nie czekaj, nie odkładaj tego na jutro, bo jutra dla naszej córki może już nie być.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 67 623 osoby
1 279 051 zł (101,03%)