Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pomóżcie mi wygrać wojnę o każdy dzień życia

Anna Ciupa
Zbiórka zakończona
12 766,00 zł ( 100% )
Wsparło 395 osób
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny dla osób chorujących na zaburzenia odżywiania

Organizator zbiórki: Fundacja Światło Dla Życia
Anna Ciupa
Praszka, opolskie
anoreksja, ortoreksja
Rozpoczęcie: 2 Listopada 2016
Zakończenie: 4 Lutego 2017

Opis zbiórki

To już trzeci rok mojej wojny – tak, nie walki, ale wojny, jaką prowadzę z chorobą, która zniszczyła mnie i moje życie, która zmieniła cały mój świat. Tak bardzo chciałabym wreszcie wygrać, ale to tak strasznie trudne...

Nie chcę wracać do czasu, gdy się to wszystko zaczęło, bo teraz wiem, jak wielki popełniłam błąd i jak ciężko go naprawić. Uległam modzie, reklamom, wsłuchałam się w rozważania koleżanek na temat stosowanych przez nie diet, usłyszałam krytykę „grubych nóg”… A moja natura domagała się, abym była najlepsza, więc spróbowałam…

Próba okazała się zbyt skuteczna – moja waga gwałtownie spadła, a wraz z nią moja odporność, moje siły, moje radości, moja chęć do życia. Myślałam tylko o tym, co zrobić, aby nie jeść.

Anna Ciupa


Pierwszy pobyt w szpitalu był prawdziwym horrorem. Następne dwa zresztą też, ale wiedziałam już, po co tam jestem. Za trzecim razem, gdy moja kondycja była taka, że z trudem wchodziłam na schody i nie byłam w stanie unieść plecaka z podręcznikami, sama prosiłam o to, aby jak najprędzej znaleźć się na oddziale, bo wiedziałam, że tam nie pozwolą mi umrzeć.

A tak bardzo chcę żyć. Chcę żyć, ale nie tak, jak teraz. Choroba zabrała mi wszystko, co dobre: radość życia, swobodę, pasje, przyjaciół i możliwość muzykowania. Zniszczyła psychikę, wpędziła w depresję i odebrała chęć planowania przyszłości, bo ta jawi się czarno i beznadziejnie, dopóki jestem w sidłach anoreksji i ortoreksji.

Każdy mój dzień jest beznadziejnym odliczaniem czasu pomiędzy posiłkami i strachem, że może zjem za dużo, a może za mało? Zegar, waga – to moi kompani. Jaka ze mnie towarzyszka dla innych 17-latków – ciągle smutna, spoglądająca na zegarek, uciekająca do domu, gdy zabawa dopiero się zaczyna – bo trzeba zjeść kolację, zdrową kolację – nie jakąś tam pizzę, na którą wybierają się weseli rówieśnicy. Ortoreksja wykrzywia obraz posiłków – coraz mniej rzeczy nadaje się do jedzenia, coraz więcej jest niezdrowych, które mogą mnie „zatruć”. Wycieczki, imprezy – inni się bawią, więc mnie unikają, a ja unikam takich okazji, bo tam je się „niezdrowo”. I tak rośnie moja samotność.

Tak bardzo chciałabym, aby dzień miał inne oblicze. Marzę, by móc przestać obsesyjnie myśleć o jedzeniu, nie traktować go jako największego zła, ale by tak, jak ludzie zdrowi jeść wtedy, gdy zgłodnieję, aby poczuć głód, a potem odczuwać przyjemność i smak jedzenia. Ale teraz to tylko wspomnienie sprzed kilku lat. Jem, bo już nie chcę być na krawędzi życia, a mimo to i tak ciągle chudnę – może nie gwałtownie, ale codziennie jest mnie coraz mniej…

Pobyty w szpitalu odbudowywały częściowo moje ciało, ratowały mi życie, ale nie pozwoliły mi wrócić do normalności. Dowiedziałam się, że jest inna droga – intensywna psychoterapia na turnusie rehabilitacyjnym, szansa na nowe życie. Jestem bardzo zmotywowana, aby wykorzystać taką szansę, ale koszt turnusu jest bardzo wysoki. Moją rodzinę, w której jest wymagająca opieki, starsza, niepełnosprawna siostra, nie stać nas na taki wydatek.

Wasze otwarte serca i dłonie mogą mnie wesprzeć – każda kwota, którą jesteście gotowi ofiarować, to dla mnie szansa na nowy, normalny dzień. Jeśli tylko zdecydujesz się mi pomóc... obiecuję, że nie zmarnuję danej mi szansy.

- Ania

12 766,00 zł ( 100% )
Wsparło 395 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki