Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Powstrzymać śmierć, która próbuje zabrać nam Szymka!

Szymon Zamorski
Zbiórka zakończona
628 340,00 zł ( 100% )
Wsparło 22726 osób
Cel zbiórki:

IMMUNOTERAPIA PRZECIWCIAŁAMI DINUTUXIMAB BETA – RATOWANIE ŻYCIA SZYMKA

Organizator zbiórki: Fundacja ISKIERKA
Szymon Zamorski, 9 lat
Przemyśl, podkarpackie
Nowotwór złośliwy – Neuroblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 24 Stycznia 2018
Zakończenie: 1 Września 2018

Rezultat zbiórki

10 września Szymek rozpoczął leczenie przeciwciałami!

"Kochani, trzymajcie mocno kciuki, bo dzięki Wam wszystkim dostaliśmy możliwość, aby zakończyć leczenie przeciwciałami, co zwiększa nam szansę na życie bez nawrotu choroby. Bez Waszej pomocy byłoby to poprostu niemożliwe! Dziękujemy!"

–Magda, mama Szymka

Szymon Zamorski

______________

"Chcielibyśmy bardzo, ale to bardzo podziękować za Waszą hojność i Wielkie serca, dzięki którym udało nam się uzbierać tak wielką kwotę potrzebną na leczenie przeciwciałami. Zwiększy to szansę na wygraną. Bez Was nigdy by się to nie udało. Jesteście Wielcy, a ten uśmiech jest w podziękowaniu. Chyba było warto?"

–rodzina Szymka

Szymon Zamorski

Aktualizacje

Dziękujemy! ❤️

"Chcielibyśmy bardzo, ale to bardzo podziękować za Waszą hojność i Wielkie serca, dzięki którym udało nam się uzbierać tak wielką kwotę potrzebną na leczenie przeciwciałami. Zwiększy to szansę na wygraną. Bez Was nigdy by się to nie udało. Jesteście Wielcy, a ten uśmiech jest w podziękowaniu. Chyba było warto?"

–rodzina Szymka

Szymon Zamorski

Mamy całą kwotę!

Kochani,

do ratowania życia Szymka przyłączyła się kolejna Fundacja. Możemy zatem ogłosić, że mamy całą kwotę potrzebną na leczenie chłopca! Dzięki wielkim sercom wspaniałych ludzi Szymek  ma szansę pokonać nowotwór i raz na zawsze opuścić oddział onkologii! Razem Wielką mamy Moc! Dziękujemy!

Szymon Zamorski

Opis zbiórki

“Mamo, czy dzieci też umierają? Czy ja też…?”. Szymek ma 6 lat i pyta o rzeczy, o które nigdy nie powinno pytać żadne dziecko. Nagle rak zamknął go na oddziale onkologii na długie miesiące i przykuł do szpitalnego łóżka. Nagle małemu chłopcu kazał stanąć oko w oko ze śmiercią. Żeby Szymek mógł żyć, konieczna jest terapia przeciwciałami anty-GD2 – terapia, która nie jest refundowana w Polsce. Bez niej śmierć przyjdzie po Szymka o wiele za wcześnie...

Szymon Zamorski

Na oddział onkologii trafiliśmy w czerwcu ubiegłego roku. Trzymałam na rękach mojego synka i ściskałam tak mocno, jakby za chwilę ktoś miał mi go zabrać na zawsze. To tam tak naprawdę dotarło do mnie, że moje dziecko umiera. Tam właśnie po raz pierwszy zobaczyłam dzieci, którym śmierć zagląda w oczy. Pośród tego wszystkiego był mój synek – moje bezbronne dziecko, które musiało stoczyć walkę z nowotworem  – mówi mama Szymonka.

Wszystko zaczyna się od bólu w okolicy serduszka. Szymek skarży się na kłucie. Któregoś dnia mama odbiera telefon z przedszkola – jest tak źle, że Szymon zanosi się płaczem. Po wizycie w przychodni i natychmiastowym skierowaniu na badania, trafia do szpitala. Lekarze zabierają Szymka z jednego gabinetu do kolejnego. Wreszcie po szeregu badań i USG brzucha pojawiają się jakaś wiadomość. Po raz pierwszy rodzice słyszą o raku. To podejrzenie, dlatego jest jeszcze nadzieja, że może guz nie jest złośliwy. Niestety nadzieja gaśnie bardzo szybko. Za chwilę ma potwierdzić się najgorsze... Karetka zabiera Szymka na oddział Onkohematologii Dziecięcej w Rzeszowie. Jest przerażony, nie wie co się dzieje. Wtula się w ramiona mamy i pyta dlaczego muszą gdzieś jechać i dlaczego nie mogą wrocić do domu.

Pierwsze tygodnie na oddziale były koszmarem. Z Szymka uciekło całe życie. Nie chciał z nikim rozmawiać, przestał jeść. Kiedy ktokolwiek wchodził do sali, odwracał się plecami. Po raz pierwszy widziałam taki strach w oczach własnego synka. Znów zabierano go na kolejne badania – USG, tomografia, biopsja guza. Pamiętam, że jeszcze wtedy pytałam lekarza, czy są szanse, że guz okaże się niezłośliwy. Zadając pytanie, miałam jeszcze nadzieję. Słysząc odpowiedź, czułam się tak, jakby ktoś wyrywał mi serce… Niedługo później przyszedł ostateczny wynik biopsji – wspomina mama.

Guz lewego nadnercza: Neuroblastoma IV stopnia, nowotwór złośliwy układu nerwowego!

Im Szymek dłużej jest na oddziale, tym staje się doroślejszy. Mama tłumaczy mu, że brzuszek jest chory i najpierw trzeba go wyleczyć. Rozumie coraz więcej, ale zadaje też coraz więcej pytań. Kiedy przychodzi pielęgniarka, pyta po co dostaje ten zastrzyk. Kiedy lekarz zakłada wejście centralne do podawania chemii, pyta dlaczego musi to mieć podłączone. Staje się “małym dorosłym”, chociaż żadne dziecko nie powinno musieć dojrzewać tak wcześnie…

Szymon Zamorski

Kolejne urodziny Szymek spędza w łóżeczku, pośród białych ścian szpitala. Obok jest mama i kilka osób ze szpitala. Więcej nie może być, bo jeśli doszłoby u Szymka do infekcji, mogłoby się to skończyć bardzo źle. Im dłużej trwa chemioterapia, tym jest trudniej. Chemia wyniszcza komórki nowotworowe, ale też cały organizm Szymonka. Wypadają mu włosy, nie chcę jeść, ani pić. Mimo wszystko uśmiecha się. Nawet kiedy ma podkrążone oczy i buzię bladą jak ściana, na twarzy potrafi pojawić się uśmiech. Taki właśnie jest Szymek. Uśmiecha się nawet, kiedy boli. Jest silny, czasem mam wrażenie, że silniejszy ode mnie... – mówi mama.

Guz w brzuszku Szymka jest tak duży i tak niefortunnie umiejscowiony, że dotyka aorty. Przed operacją trzeba było go zmniejszyć za pomocą chemioterapii. Za Szymkiem 11 cykli… Po nich planowana jest operacja, megachemia, przeszczep komórek macierzystych i radioterapia. Ostatnim etapem będzie terapia przeciwciałami anty-GD2, która zakłada podawanie nierefundowanego leku Dinutuximab. Tylko dzięki temu Szymek będzie miał szansę, by pokonać raka! Inaczej całe jego cierpienie może pójść na marne. Niestety leczenie kosztuje olbrzymie pieniądze. By je rozpocząć, trzeba zapłacić niemal milion złotych...

Szymon Zamorski

Jestem mamą, która kocha swoje dziecko nad życie i która zrobi wszystko, by nie umierało. Niestety sama miłość nie wystarczy, by wyleczyć Szymka, ale wystarczy, by wierzyć w cud.

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go stracić i nie wyobrażam sobie, że któregoś dnia miałabym się z nim żegnać. Proszę, pomóż powstrzymać mi śmierć, która chce odebrać mi dziecko. Mama.

628 340,00 zł ( 100% )
Wsparło 22726 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki