Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wiktor i Wiktoria - rodzeństwo wciąż walczy o zdrowie. Daj im szansę!

Wiktor i Wiktoria Andalukiewicz
Zbiórka zakończona
8 668,00 zł ( 101,84% )
Wsparło 241 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0091306 Wiktor i Wiktoria
Cel zbiórki:

turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki: Fundacja Serca dla Maluszka
Wiktor i Wiktoria Andalukiewicz, 11 lat
Gorzów Wielkopolski, lubuskie
Wiktor - niepełnosprawność ruchowa, Wiktoria - skolioza, astma oskrzelowa
Rozpoczęcie: 14 Grudnia 2020
Zakończenie: 7 Grudnia 2021

Opis zbiórki

Koniec roku to dla mnie czas na podsumowania i snucie planów. Niestety, żadne z nich nie są związane z przyjemnością. Wszystkie zakładają walkę - o zdrowie i uśmiech moich dzieci. Bo jak sobie postanowiłam już dawno temu, by zapewnić im to, co najważniejsze, jestem gotowa zrobić wszystko. 

Czy moje dzieci pamiętają jak wyglądają ich pokoje w naszym domu? Nie jestem pewna. Zdaje się, że lepiej znają przestrzeń niektórych ośrodków rehabilitacyjnych, do których wciąż wracamy po pomoc. Na pytanie, kiedy skończyło się ich beztroskie dzieciństwo ciężko znaleźć odpowiedź - życie mocno nas doświadczyło, ale to nauczyło nas, że musimy być gotowi na wszystko, a plany zawsze są tylko umowne. 

Ten rok był dla nas czasem ciężkiej pracy - o sprawność, zdrowie, o pokonanie bólu. Życie toczy się w ściśle ustalonym trybie: śniadanie, zajęcia, rehabilitacja, nauka, obiad, kolejne zajęcia, kolacja, czasem chwila wolnego. Niestety, nie mam na to wpływu, bo wiem, że każdy z turnusów niesie za sobą poprawę i pomaga moim dzieciom radzić sobie z chorobami. W obecnej rzeczywistości, kiedy rehabilitacja może zostać wstrzymana z dnia na dzień, o Wiktora boję się szczególnie, bo on bez stałej opieki specjalisty, jako pierwszy odczuje jej bolesne lub tragiczne skutki… 

Wiktor i Wiktoria Andalukiewicz

W przypadku Wiktorii choroba objawiła się znacznie później niż w przypadku Wiktora, ale to sprawiło, że na naszej trasie pojawili się kolejni specjaliści: pulmonolog, endokrynolog i gastrolog. Wciąż prowadzimy diagnostykę, staramy się niwelować bolesne skutki chorób, ale nie zawsze jest to możliwe. Zdążyć na czas ze wszystkimi badaniami, wynikami, podawaniem leków - to wszystko stanowi wyzwanie. A gdzie w tym wszystkim czas na życie? Na rzeczywistość dorastającej dziewczynki, która podobnie jak rówieśnicy chciałaby po prostu żyć? Bez zmartwień, bez obaw o kolejny dzień… Nie jestem w stanie jej powiedzieć, że będzie zdrowa, że wszystkie dolegliwości uda nam się pokonać. Powiedziałam, że nie stracimy nadziei - na to nie możemy sobie pozwolić. 

Wiktor i Wiktoria Andalukiewicz

Czasem, zanim moje dzieci wstaną mam godzinę tylko dla siebie. I wtedy przychodzi ta myśl… Dlaczego ja? Dlaczego my. Niekiedy po policzkach płyną łzy, ale to kilka sekund słabości, na które mogę sobie pozwolić, wówczas gdy dzieci nie widzą. Już chwilę później wszystko jest w porządku, zaczynam planować kolejne ruchy, trasy, uzupełniam kalendarz leczenia dzieci. Miesięcznie pokonujemy setki, czasem tysiące kilometrów pociągami - z jednego na drugi koniec Polski. Każdy taki wyjazd to ogromne środki, prywatne wizyty lekarskie, turnusy poprawiające codzienne funkcjonowanie moich dzieci i pokonywanie objawów wszystkich chorób, których lista wciąż zdaje się być dłuższa. Zawsze im powtarzam, że nieważne co nas spotka, przejdziemy przez to razem. Niestety nasza miłość to za mało. By kontynuować rehabilitację, konieczne są środki umożliwiające wyjazdy na kolejne turnusy. To nasz jedyny sposób na walkę o przyszłość, o to, że choroby nie zabiorą znów tego, co udało się wypracować. 

Chciałabym powiedzieć moim dzieciom, że dziś wsiadamy do pociągu, by pojechać w zupełnie inne miejsce. By ruszyć po przygodę, o jakiej wszyscy marzyliśmy. Niestety, kolejny raz, zamiast tego, czego chcemy, musimy wybrać to, co właściwe. Jeśli nam pomożesz, będziemy o krok bliżej celu. Dasz nam tę szansę?

8 668,00 zł ( 101,84% )
Wsparło 241 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0091306 Wiktor i Wiktoria
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki