Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gasnącego serduszka wołanie o pomoc

Wiktoria Bednarz
Zbiórka zakończona
64 568,36 zł ( 100,04% )
Wsparło 2706 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0029157 Wiktoria
Cel zbiórki:

Operacja serca w Munster, która naprawi chore serce Wikusi

Organizator zbiórki: Fundacja Serca dla Maluszka
Wiktoria Bednarz, 7 lat
Krzczonów, lubelskie
Wada serca: ubytek przegrody międzyprzedsionkowej i niedomykalność zastawki trójdzielnej, kraniostenoza, artrogrypoza
Rozpoczęcie: 10 Maja 2017
Zakończenie: 7 Września 2017

Rezultat zbiórki

Wiktoria Bednarz

Wiktoria Bednarz

_______________

Kochani SuperBohaterowie, mamy wspaniałą wiadomość! Wiki jest już po operacji! Wszystko poszło zgodnie z planem i jak widać na zdjęciu, dziewczynka szybko wraca do normalnego życia. Najpiękniej jak umiemy dziękujemy Wam za podarowanie tej wspaniałej istotce nowego życia! Jesteście niesamowici! Dziękujemy! <3

Wiktoria Bednarz

Opis zbiórki

Wiem, co to znaczy tracić. Choroby po kolei zabierały mi rodziców. Kiedy na raka umierała moja mama, nie mogłam nic zrobić – miałam 4 lata. Tatę pęknięty tętniak zabił nagle – dwanaście lat po odejściu mamy. Wobec śmierci rodziców byłam bezradna, a pustki po nich nie zapełniłam i nie zapełnię nigdy. Teraz, kiedy poważna wada serca zagraża życiu mojej jedynej córeczki, muszę zrobić wszystko, by ją ratować, bo kolejnej straty już nie zniosę...

Wiktoria Bednarz

O Wikusię staraliśmy się z mężem trzy lata – trzy lata kolejnych rozczarowań i powoli gasnącej nadziei. Bliscy załamania dowiedzieliśmy się o cudzie. Na jej narodziny czekaliśmy jak na nic innego w swoim życiu – była przecież tą upragnioną i wyczekaną. Kochałam ją, kiedy jeszcze była w brzuchu. Jednocześnie bałam się, bo wiedziałam życie pokazało mi, że tych najbliższych traci się czasem nagle, bez zapowiedzi. Badałam się regularnie i regularnie słyszałam od lekarzy, że Wikusia urodzi się zdrowa. Głaskałam swój brzuch i oczami wyobraźni widziałam moment, w którym po raz pierwszy biorę ją na ręce. Wiedziałam, że będzie tym najszczęśliwszym… 

Przygotowania na przyjście Wikusi nabierały tempa. Zbliżał się koniec grudnia – termin porodu. Świąteczną atmosferą cieszyliśmy się podwójnie, bo następne Boże Narodzenie mieliśmy już spędzić we troje. Cieszyliśmy się do czasu. Kilka dni przed Wigilią zauważyłam, że Wiktoria prawie się nie rusza. Im dłużej nie czułam jej ruchów, tym bardziej byłam przerażona. W jednej chwili zapomniałam o świątecznych przygotowaniach. Zamiast zapachu choinki był zapach szpitala, zamiast radości ze świąt strach o własne dziecko. U Wikusi zaczęło zanikać tętno. Jechałam na salę porodową i modliłam się, by wszystko skończyło się dobrze, by moja córeczka przeżyła. Pamiętałam przecież jak bardzo boli strata…

Wiktoria Bednarz

Wikusia była napuchnięta, sina, niemal zielona. Widziałam ją przez kilka sekund. Nie wiem, czy silniejszy był ból po bardzo ciężkim porodzie, czy strach. Ciężko było chociaż trochę odpocząć, kiedy w głowie kołatały się najtragiczniejsze scenariusze. Wiktoria urodziła się z wadami wrodzonymi, które lekarze wymieniali jedna po drugiej. Kraniostenoza, artrogrypoza i poważna wada serca polegająca na ubytku przegrody międzyprzedsionkowej i niedomykalności zastawki trójdzielnej. Słuchałam tych trudnych nazw, trzymając męża za rękę i wiedziałam, że od teraz nasze życie będzie walką o zdrowie dziecka, że dopóki nie zoperujemy jej serduszka, będziemy drżeć o jej życie. W każdej chwili może przecież dojść do śmiertelnie niebezpiecznych zatorów w mózgu i naczyniach wieńcowych, zaburzeń rytmu serca i niewydolności prawej komory.

Jednej z wad – kraniostenozie – Wikusia stawiła czoła tuż po narodzinach. Przez nieprawidłowe zrośnięcie szwów czaszkowych została zdeformowana czaszka Wiki, dlatego konieczna była operacja główki, bez której doszłoby do ucisków i uszkodzenia mózgu.  Kiedy udało się uporać z jedną wadą, rozpoczęła się walka z kolejną. Wikusia potrzebowała intensywnej rehabilitacji – miała przykurcze w stopach i kolanach, całe jej ciało było wiotkie. Żaden lekarz nie był w stanie nam powiedzieć, na ile będzie samodzielna. Dziś – dzięki naszej pracy – siada, stoi w łóżeczku i chodzi, trzymając nas za ręce. 

Wiktoria Bednarz

Aby uratować jej serduszko jeździliśmy z mężem od szpitala do szpitala. Bezskutecznie. W Polsce nikt nie był w stanie nam pomóc – tym bardziej, że Wiktoria obciążona jest wieloma ukrytymi wadami. W ubiegłym roku w zabrzańskim szpitalu podjęto próbę zamknięcie ubytku przegrody. Nie udało się – lekarze nie byli w stanie wstawić implantu i wykonać plastyki zastawki trójdzielnej. Straciliśmy ostatnią nadzieję, którą otrzymaliśmy w Polsce. Przez chwilę czuliśmy, że nie ma już dla naszej Wikusi ratunku. Obiecaliśmy sobie, że po zdrowie dla niej pojedziemy choćby i na koniec świata. Tak daleko na szczęście szukać nie musieliśmy. Operacji podjął się profesor Edward Malec z Kliniki Uniwersyteckiej w Munster w Niemczech. Pozwolił nam uwierzyć, że uda się uratować serduszko naszej córeczki bez powikłań. Dał nadzieję na życie bez strachu…

Mamy niewiele czasu –  niedokończona plastyka zastawki trójdzielnej w każdej chwili może nasilić niewydolność serca, a wtedy na ratunek może być za późno. Operację u profesora Malca zaplanowano na drugą połowę roku. Niestety zdrowie naszej córeczki ma swoją cenę. Kwota, której potrzebujemy, by ją ratować o wiele przekracza nasze dochody, dlatego postanowiliśmy prosić o pomoc...

Wiktoria Bednarz

Choć Wikusia wygląda trochę inaczej niż inne dzieci, nie zamieniłabym jej na nikogo innego, bo to jej oczka patrzą na mnie z miłością, jej rączki obejmują moją szyję, to jej uśmiech rozpromienia każdy mój dzień i to ją kocham najmocniej na świecie. Gdybym i ją straciła, nie wytrzymałabym tego bólu, dlatego będę walczyć o serce Wikusi dopóki moje będzie biło. Swoich rodziców nie byłam w stanie uratować, ale kiedy mam szansę ocalić własne dziecko, zrobię wszystko.

Proszę, pomóżcie mi uzdrowić serduszko mojego dziecka...

64 568,36 zł ( 100,04% )
Wsparło 2706 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0029157 Wiktoria
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki