Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By ratować życie, amputowali nogę. Pomocy!

Wiktoria Brzezińska
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Proteza nogi - jedyna możliwość na sprawność

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Złotowianka
Wiktoria Brzezińska, 17 lat
Złotów, wielkopolskie
Mięsak kościopochodny
Rozpoczęcie: 26 Sierpnia 2019
Zakończenie: 2 Grudnia 2019

Opis zbiórki

To nie było dzieciństwo jak każde inne. Z daleka od huśtawek, placów zabaw, beztroskiej pogoni za letnim wiatrem. Kiedy po raz kolejny słyszałam za drzwiami pokoju pełen żalu płacz, serce pękało mi na tysiące kawałków. Gdybym mogła oddałabym jej swoje… Zamiast tego muszę nauczyć ją życia bez nogi. I tego, że życie w obliczu choroby bywa niesprawiedliwe. 

Moja mała córeczka… Wciąż pamiętam, jak czekałam na jej przyjście na świat. Kilka lat później drżałam o małe życie na onkologii. Tłumaczyłam, że wszystko się jakoś ułoży, w myślach błagając, by to była jakaś pomyłka. Zaczęło się niewinnie, zwyczajna infekcja, jakich wiele. Ale jedna rzecz, która uruchomiła sygnał alarmowy: Wiktoria ciągle skarżyła się na ból nogi. Pierwsza wizyta lekarska niewiele wniosła. Drążyłam, szukałyśmy odpowiedzi najpierw u chirurga, później ortopedy. W końcu dostałyśmy skierowanie do Centrum Zdrowia Dziecka. Doskonale pamiętam, po południu pytałam, czy jest miejsce, rejestracja została zaplanowana na kolejny dzień rano. Nie było chwili do stracenia. Wychodząc wtedy z domu, nie spodziewałam się, że wrócimy w zupełnie nową rzeczywistość. Przerażającą. 

Wiktoria Brzezińska

Właśnie tam w Centrum Zdrowia Dziecka podjęto decyzję, która jednocześnie uratowała życie mojej małej córeczki, ale też zmieniła je na zawsze. Amputacja nogi brzmiała dla mnie jak wyrok. Niepełnosprawność to słowo, które ciągle chodziło mi po głowie. 26 maja - ta data już zawsze pozostanie w mojej pamięci jako zwrot w naszym życiu. Kiedy usłyszałam, że to rak, który zaczął się rozprzestrzeniać, ugięły się pode mną nogi. Była tylko jedna szansa, by go zatrzymać. By uratować jej życie. Wiki miała wtedy 4,5 roczku. Trafiła na onkologię. Miejsce, gdzie wszędzie czuć oddech śmierci. Patrzenie na inne chorujące dzieci odejmowało mi mowę. Podziwiałam tych rodziców walczących o każdy dzień. Słyszałam krzyki rozpaczy, przerażenia, bólu… 

Moja córeczka dobrze zniosła operację, ale to, co się stało później, zachwiało moją nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wiktoria się załamała. Nie mogła pogodzić się z tym, że nie może być taka jak inne dzieci. Dzięki pomocy dobrych ludzi udało nam się zebrać pieniądze na pierwszą protezę, ale na tamten moment to było zbyt wiele. Córka odczuwała ból, a otarcia i rany mnożyły się w zastraszającym tempie. Całkowity bunt, niechęć do noszenia protezy. Nie mogłam na to nic poradzić, było mi zwyczajnie głupio w stosunku ludzi, którzy nas wspierali, ale nie mogłam im tego wyjaśnić. Nikt, nawet ja, nie jesteśmy w stanie postawić się na miejscu Wiktorii. Jednego dnia mogła biegać z rówieśnikami, a drugiego nie mogła nawet wstać z łóżka… 

Wiktoria Brzezińska

Minęło kilka lat, Wiktoria jest już nastolatką, wiele się zmieniło. Od czasu operacji Wiki każdego dnia pokonywała przeciwności, szukała rozwiązań, przekonywała się, że życie bez nogi to nie koniec. Że wciąż wszystko przed nią. Moim zdaniem musiała do tego dojrzeć. Teraz jest gotowa na protezę, na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Do tego jednak potrzebujemy ogromnej kwoty. Środków na zakup nowej protezy dostosowanej do potrzeb Wiktorii. Z poprzedniej niestety już wyrosła. To dla niej gwarancja tego, że pewnym krokiem ruszy w przyszłość. Dołączy do lekcji w szkole, przestanie liczyć na pomoc innych. Potrzebujemy Waszej pomocy! Chcę znów na własne oczy zobaczyć błysk satysfakcji w oczach mojej córki, radosny uśmiech i usłyszeć “mamo udało się!”. Wtedy dotrzymam mojej obietnicy, danej wtedy przed operacją, to wtedy zapewniałam ją, że wszystko będzie dobrze. I będzie, jeśli nam pomożecie! 

Każdego dnia dziękuję za to, że Wiktoria żyje. Moja córka wygrała jedną z najważniejszych batalii w swoim życiu. Wszystko toczy się dalej, ale jakby obok. Czas wrócić w pełni, Wiktoria jest gotowa, liczymy na Was!

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki